Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 18-11-2017, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jesienne spacery. Jesienne spacery.

Muszą zapłacić za zatrucie ryb

 
Elbląg, Muszą zapłacić za zatrucie ryb Skażenie wód doprowadziło do masowego śnięcia ryb (fot. AD, arch. portEl)
Rek

Zakończył się trwający blisko dwa lata proces w sprawie skażenia rzeki Terkawki i jeziora Druzno. Sąd orzekł, że do zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym przyczyniła się chłodnia w Gronowie Górnym. Jej współwłaściciel Marek C., odpowiedzialny za gospodarkę wodno-ściekową oraz zapewnienie ochrony środowiska, ma zapłacić grzywnę oraz nawiązkę na rzecz Polskiego Związku Wędkarskiego w Elblągu. Przed elbląskim sądem toczy się jeszcze inny proces, związany z katastrofą ekologiczną wód jeziora Druzno.

Informacja o zanieczyszczeniu rzeki Terkawki oraz jeziora Druzno trafiła do inspekcji ochrony środowiska w lipcu 2014 roku. Osoba, która zgłosiła zdarzenie, twierdziła, że w rzece pływają śnięte ryby, a woda ma nieprzyjemny zapach. Potwierdzili to również wędkarze.
     Inspekcja ustaliła, że odpowiedzialną za zatrucie wody jest chłodnia działająca w Gronowie Górnym. To wypływające z zakładowej oczyszczalni, nie do końca oczyszczone, ścieki miały przedostać się dalej do obu akwenów powodując ich zanieczyszczenie.
     Ostatecznie Prokuratura Rejonowa w Elblągu postawiła zarzut niedopełnienia obowiązków wspołwłaścicielowi chłodni, Markowi C., odpowiedzialnemu za gospodarkę wodno-ściekową oraz zapewnienie ochrony środowiska. Wskazano, że okres szkodliwej działalności trwał od czerwca 2013 do października 2014 r. Mężczyźnie zarzucono, że "poprzez niewłaściwą eksploatację instalacji przyzakładowej oczyszczalni ścieków wprowadzał do środowiska poprzez rowy melioracyjne ścieki o ponadnormatywnych wartościach zanieczyszczeń biologicznych. W takiej ilości i stężeniu, że mogło to spowodować istotne pogorszenie jakości wody i zniszczenie w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Działał na szkodę Polskiego Związku Wędkarskiego okręg Elbląg." Za ten czyn może grozić kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
     Proces przed elbląskim sądem rozpoczął się jesienią 2015 r., a zakończył 5 maja br.
     - Zapadł wyrok skazujący Marka C. na grzywnę w wysokości 20 tys. zł; ponadto orzeczono nawiązkę w kwocie 3 tys. zł na rzecz Polskiego Związku Wędkarskiego w Elblągu i obciążono oskarżonego całością kosztów sądowych, w tym opłatą w wysokości 2 tys. zł - informuje sędzia Tomasz Koronowski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu. Wyrok nie jest prawomocny.
     Przypomnijmy, że w 2014 r. doszło do jeszcze jednego przypadku zanieczyszczenia wód jeziora Druzno. W maju z jeziora i dopływającej do niego rzeki Wąskiej wyłowiono ponad tonę śniętych ryb, zatruciu uległy także inne wodne organizmy m.in. ślimaki i małże. Krzysztof Cegiel, dyrektor biura Polskiego Związku Wędkarskiego w Elblągu załamywał ręce i mówił o katastrofie ekologicznej. Na jego wniosek sprawą zajęła się policja i prokuratura. Podejrzenie padło na mleczarnię z Pasłęka. Proces ruszył w 2015 r. i nadal jest w toku. Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 30 maja.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Weźcie się jeszcze za palaczy papierosów, którzy (a jest to 99% palących) po spaleniu papierosa resztę rzucają gdzie popadnie. Taki niedopałek w wodzie to zniszczenie 1 m3 wody i zawartego w niej życia flory i fauny.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    27 1
    (2017-05-08)
  • Nie za duża ta kara za spowodowanie katastrofy ekologicznej i to w rezerwacie przyrody.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    31 1
    (2017-05-08)
  • 25 tysięcy złotych! Śmiech na sali i to ma być sprawiedliwość?!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    34 1
    Heh(2017-05-08)
  • Rzeczywiście kara nie jest adekwatna do strat jakie zostały spowodowane. Tego nigdy nie wyplenimy jak będą tak niskie kary !!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    25 1
    (2017-05-08)
  • Tak jak wcześniej ludzie napisali kara śmiesznie niska !!! Straty spowodowane przez zakład wg mnie jako laika conajmniej na kilkanaście lat patrząc po wielkości śniętych ryb, o wypalonej roślinności nie wspomnę. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    22 1
    wędkarz(2017-05-08)
  • Panie Cegiel jaki jest cel i słuszność utrzymywania na rezerwacie przyrody rybaków , tylko nie wmawiajcie jakieś bzdur o selekcyjnych odłowach.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    9 9
    Pesa.(2017-05-08)
  • Może ktoś ma tą tajemną wiedze i wie ile jest ryb odławianych w rezerwacie drużno ? Gatunki ryb i gdzie one są sprzedawane ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 6
    Wędkarz.(2017-05-08)
  • Zaraz, zaraz, kara od 6 miesięcy, znaczy że minimalna kara przy skazaniu to 6 miesięcy więzienia, a o takiej karze w artykule mowy nie ma, znaczy co, prawo sobie, a wyrok sobie?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 0
    Q(2017-05-08)
  • hahhhahaahhahaahahahahaha 20 tys :) gratuluje !!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 0
    rybawwodzie(2017-05-08)
  • Totalna bzdura! Jakie były koszty procesu?????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 0
    cynik(2017-05-08)
  • Kara może niska ale ile poszło na łapówki tego nikt nie pisze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 3
    złodziej(2017-05-08)
  • Jako wędkarz i miłośnik przyrody muszę z przykrością stwierdzić że ta "szkoda ekologiczna" przyniosła więcej pożytku niż to komuś się wydaje. 2 tony ryb to tak naprawdę jest nic przy tym co robi PZW na Drużnie. PZW które ma bazę rybacką w Węglach codziennie odławia po parę ton ryb z Drużna. Sposób w jaki są sprzedawane i ewidencja tego to temat który nadaje się do prokuratury. W dodatku na Drużnie nie wiadomo na jakiej zasadzie rybaczy sobie jeden z włąscicieli sklepów rybnych z Nowego Dworu GD ładując je prosto na swoją chłodnie. Nie patrząc na okresy ochronne odławiają ryby w okresie tarła sprzedając komu popadnie. ŻEBY CHOCIAŻ CZĘŚĆ Z NICH ZOSTAŁA PRZEWIEZIONA NA INNE ŁOWISKA. Niestety lepiej ograbić to jezioro do końca i wtedy oddać. DZIĘKI TEJ KATASTROFIE DOSTALI ZAKAZ PRZEZ CAŁY SEZON ODŁOWÓW CO URATOWAŁO PARE SET TON!!!! RYB. Kiedyś była taka sytuacja że naładowali tyle ton ryb na łódź że wpływając do portu nabrała wody i zatonęła. To jest właśnie nasze PZW. Może by się jakiś reporter zainteresował tym tematem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    13 5
    mariusz605(2017-05-08)
Reklama