Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 11-12-2016, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Nie byłem wtajemniczony

Przed Sądem Okręgowym w Elblągu odbyła się kolejna rozprawa w procesie przeciwko parafii św. Jerzego i jej ówczesnemu proboszczowi Janowi H. Zwrotu kredytu w wysokości 650 tysięcy zł żąda gdański oddział banku PKO S.A. z siedzibą w Sopocie.

Kwota kredytu wynosiła 800 tysięcy zł. Parafia zwróciła do tej pory tylko 150 tysięcy. Reszty nie oddała, a diecezja elbląska wystąpiła do Sądu o uznanie umowy kredytowej jako nieważnej. Argumentowała, że ksiądz Jan H. nie miał stosownych upoważnień, by zaciągać kredyty. Wówczas diecezja sprawę wygrała. Pełnomocnik pozwanych Paweł Cejrowski, dzisiaj nieobecny, wniósł na jednej z pierwszych rozpraw w toczącym się obecnie procesie o oddalenie powództwa, ponieważ zarówno parafia, jak i ksiądz Jan H. zaprzeczają, jakoby dzięki tym pieniądzom się wzbogacili.
     Mimo to, jak twierdzi mecenas Janina Szczepkowska, pełnomocnik banku, PKO SA udzieliło pożyczki księdzu H.
     - To fakt bezsporny: parafia pieniądze dostała. Był to kredyt krótkoterminowy, bez określania przeznaczenia pieniędzy - stwierdziła - i są na to dowody.
     Jako świadek zeznawał dzisiaj Jan S., były dyrektor elbląskiego hospicjum, należącego do parafii św. Jerzego.
     - Nie byłem wtajemniczony w finanse parafii, o samym kredycie nie rozmawialiśmy wprost i nie wiem, gdzie trafiły pożyczone pieniądze - stwierdził Jan S.
     Proces będzie kontynuowany.
     
     Przypomnijmy: do tej pory przed elbląskim sądem zakończyły się już dwie sprawy przeciwko parafii św. Jerzego i diecezji. Pierwsza dotyczyła pożyczki w wysokości prawie 200 tysięcy zł, jakiej udzieliła w 1992 roku księdzu Janowi H. wicedyrektor do spraw ekonomicznych Elbląskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. W tej sprawie sąd orzekł, że Barbara Sz., która pożyczki udzieliła, przekroczyła swoje kompetencje i że to ona powinna spłacić dług przedsiębiorstwu. O zwrot długu ubiegała się także żona gdyńskiego biznesmena. Sprawy nie wygrała, ponieważ sąd nie znalazł dowodów na to, że rzeczywiście pożyczone od państwa W. pieniądze trafiły na konkretne inwestycje diecezjalne.

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama