Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

28 listopada godz. 5.2o - Wreszcie zima 28 listopada godz. 5.2o - Wreszcie zima

Nielegalne bim bom

7400 zł kary musi zapłacić ksiądz z podelbląskiego Jegłownika, który czerpał prąd z nielegalnego przyłącza. Ksiądz nie przyznał się do winy. Twierdzi, że ktoś podłączył prąd do kościoła samowolnie. On o niczym nie wiedział.

Nielegalne przyłącze zostało wykryte podczas rutynowej kontroli pod koniec października.
     - Monter zauważył brak plomby legalizacyjnej na liczniku przy kościele - mówi Marek Dymowski, rzecznik Elbląskich Zakładów Energetycznych. - Najczęściej sygnalizuje to kradzież energii elektrycznej.
     Okazało się, że licznik był tak przerobiony, aby pobierać prąd i za niego nie płacić. Nielegalna linia zasilała silniki kościelnych dzwonów. Ksiądz twierdził jednak, że o niczym nie wiedział.
     - Podczas kontroli ksiądz powiedział, że nie miał z tym nic wspólnego - dodaje Dymowski. - Według niego "przeróbki" instalacji mógł dokonać elektryk, który zakładał licznik.
     Podobnie ksiądz tłumaczył się parafianom podczas mszy. Większość spotkanych przez nas mieszkańców nie chciała jednak nami na ten temat rozmawiać. Inni mówili, że o niczym nie wiedzą. Jedna z mieszkanek Jegłownika potwierdziła jednak, że ksiądz winą obarcza nie siebie, ale jednego z parafian. Którego? Sam nie wie.
     - Ksiądz powiedział na mszy, że on nie chodził tam i nic nie sprawdzał, bo się na prądzie nie zna. Stwierdził, że jest mu z tego powodu przykro i zwrócił się do człowieka, który to zrobił, aby się do niego zgłosił.
     Niestety ksiądz nie chciał z nami rozmawiać. Po naszym pytaniu usłyszeliśmy tylko to trzask zamykanych drzwi i szczęk przekręcanego zamka.

OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama