Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

29 listopada godz. 8.58 Odwilż - chowam narty! 29 listopada godz. 8.58 Odwilż - chowam narty!

Papiery bez osobowości prawnej

10 października Sąd Apelacyjny w Gdańsku ma wydać orzeczenie czy Barbara Sz., była wicedyrektor do spraw finansowych Elbląskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, będzie musiała oddać pieniądze, które firma pożyczyła księdzu Janowi H.

W grudniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Elblągu wydał wyrok w sprawie pożyczki udzielonej przez Elbląskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej księdzu Janowi H. W sprawie, w której pozwanymi byli ksiądz Jan H., parafia św. Jerzego (jako poręczyciel) i diecezja elbląska, sąd uznał, że to Barbara Sz. przekroczyła swoje kompetencje pożyczając z firmowych pieniędzy 189 tysięcy zł księdzu Janowi H. i że to ona powinna je oddać przedsiębiorstwu wraz z odsetkami. W praktyce oznaczało to, że EPEC nie odzyska swoich pieniędzy, ponieważ trudno wyobrazić sobie, aby kobieta pozostająca obecnie bez pracy była w stanie zgromadzić kilka miliardów starych złotych.
     Tymczasem adwokat skazanej odwołał się od wyroku.
     - Moja klientka jest niewinna, bo nie może odpowiadać za decyzje banku czy przedsiębiorstwa, które obracały czekiem i wekslem nieważnymi z prawnego punktu widzenia. Elbląskie hospicjum, na które były wystawione, nie posiadało osobowości prawnej - stwierdził mecenas Roman Nowosielski.
     Jak dodał mecenas, weksel i czek zostały podpisane przez dwie osoby, z których jedna nie miała do tego uprawnień.
     Błąd popełniły więc - jak mówi Nowosielski - zarówno bank, wykupując czek i weksel od księdza Jana H., jak i zakład, który później zwrócił pieniądze bankowi, chociaż nie miał obowiązku tego robić.
     Wyrok w sprawie sąd wyda już 10 października.

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama