Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Remont Lidla ul.Ogólna Remont Lidla ul.Ogólna

Porwał czy pośredniczył w handlu jadem?

- Akt oskarżenia to efekt poczynań grupy mafijnej, w skład której wchodzi poszkodowany - powiedział dzisiaj przed sądem Zbigniew R., drugi z braci oskarżonych o porwanie gdańszczanina Romana J. w grudniu 1992 roku. Obaj bracia nie przyznają się do winy.

Wczoraj przed elbląskim sądem zeznawał Leszek R. Jego brat przeczytał dziś swoje zeznania z kartek. 13 stron ręcznie napisanych wyjaśnień trafiło do akt. Oskarżony powiedział, że rzekome porwanie to mistyfikacja przygotowana przez poszkodowanego oraz urzędników państwowych, którzy w ten sposób chcieli "rozmyć" procesy karno - skarbowe, jakie toczyły się w 1992 roku przeciwko Romanowi J.
     - Chodzi o sprawy związane z handlem alkoholem - wyjaśniał przed sądem oskarżony. - Jest on winny państwu 120 mld starych zł. Tyle wyniosły straty skarbu państwa właśnie w sprawie spirytusu.
     Oskarżony Zbigniew R. powiedział, że w sprawę zamieszani są m.in. funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku oraz urzędnicy państwowi nawet na szczeblu ministerialnym. Wniósł o przesłuchanie w charakterze świadka byłego prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, jednak później stwierdził, że się nad tym wnioskiem jeszcze zastanowi.
     Zapytany o wydarzenia z grudnia 1992 roku, odpowiedział, że w tym czasie rzeczywiście widział się z poszkodowanym Romanem J. Stwierdził, że nie porwał go jednak, lecz pośredniczył w sprzedaży jadu żmii kaukaskiej, ponieważ znał w Warszawie człowieka, który mógłby być zainteresowany kupnem jadu od Romana J.
     Oskarżony Zbigniew R. podtrzymał jednocześnie swoje zeznania sprzed 10 lat, w których powiedział, że jego brat Leszek nie miał z tą sprawą nic wspólnego.
     
     Zobacz także: "Wołomińska mafia?"

OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama