Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jesienne spacery. Jesienne spacery.

Prokuratorzy: zabójcą jest mąż

Elbląg, Prokuratorzy: zabójcą jest mąż Prokurator Jerzy Waryszak: To dla nas ważna sprawa, trudna i poszlakowa (fot. WS)

To była trudna sprawa. Dziesięć lat temu w Kolnie zaginęła kobieta. Tak przynajmniej twierdził jej mąż. Było wiele pytań i wątpliwości, niewyjaśnionych kwestii, aż do 2008 r., kiedy do działania przystąpili elbląscy prokuratorzy z V Wydziału Śledczego. Ci, po ponad rocznej pracy, oskarżyli męża o zabójstwo. We wrześniu tego roku Sąd Okręgowy w Łomży skazał mężczyznę na karę 5 lat więzienia. Elbląscy prokuratorzy złożyli jednak apelację.

Kobieta zaginęła w Kolnie w czerwcu 2000 roku. Mąż twierdził, że gdy wieczorem kładł się spać była w domu, rano zniknęła. Sprawę początkowo prowadziły prokuratury w Kolnie i Łomży. Umarzały ją, a kobietę uznano za zaginioną. Do roku 2008 nic się nie działo. Przełom nastąpił, gdy do działania przystąpił V Wydział Śledczy Prokuratury Okręgowej w Elblągu.
     - Prowadziliśmy postępowanie od nowa – mówi prokurator Jerzy Waryszak, szef wydziału. – Niektórych rzeczy nie udało się odtworzyć, w ponad 90. procentach opieraliśmy się na dowodach zebranych dziesięć lat temu. Udało nam się je usystematyzować i ułożyć w łańcuch poszlak, które wskazywały na sprawstwo męża. Prokuratorzy przyjęli tezę zabójstwa. Małżonkowie byli przed rozwodem, czekał ich podział majątku, gdy kobieta zniknęła. Nie udało się jednak odnaleźć jej ciała.
     Pod koniec 2009 r. elbląscy prokuratorzy przygotowali akt oskarżenia przeciwko Markowi W. Oskarżyli go o zabójstwo żony, a inną osobę o pomoc w ukryciu jej zwłok. Sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Łomży. 23 września tego roku zapadł wyrok.
     - Sąd uznał, że kobieta nie zaginęła, a została zamordowana – mówi Jerzy Waryszak. – Winą obarczył jej męża. Uznał jednak, że Marek W. w bliżej nieustalonych okolicznościach pozbawił żonę życia nieumyślnie i za to wymierzył mu karę 5 lat więzienia. Drugą oskarżoną osobę uniewinnił. My nie zgadzamy się z takim wyrokiem i dlatego złożyliśmy apelację w sądzie w Białymstoku – kontynuuje prokurator. – Podtrzymujemy swoją tezę, że Marek W. nie tylko pozbawił żonę życia, ale działał z zamiarem zabójstwa. Uważamy także, że ta druga osoba jednak z nim współdziałała.
     Wyrok łomżyńskiego sądu nie jest prawomocny. Elbląscy prokuratorzy przyznają, że to trudna sprawa, a proces poszlakowy. Stoją jednak przy swoich tezach.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama