Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Samo się

- Włamałem się, ale nie zabiłem - twierdzi jeden z oskarżonych o zamordowanie kobiety w Sugajenku koło Nowego Miasta Lubawskiego.

W elbląskim Sądzie Okręgowym trwa proces w tej sprawie. Jacek Sz. Jest jednym z czterech mężczyzn, którzy odpowiadają za zamordowanie mieszkanki Sugajenka. W czasie dzisiejszej rozprawy przyznał, że wraz z kolegami włamał się do domu starszych państwa.
     - Jeden z kumpli zakneblował im usta i nałożył kajdanki. Nikt ich jednak nie bił ani nie straszył. Kiedy wychodziliśmy, ci ludzie żyli - przekonywał. - O śmierci kobiety dowiedziałem się dopiero kilka dni później, od kolegi i z gazety. Nie napadłem też na pocztę, a szczegóły tego zdarzenia znałem tylko z relacji policjantów.
     Jacek Sz. jest już kolejnym oskarżonym, który nie przyznaje się do winy. Tydzień temu zrobił tak Adam K., który winę za zabójstwo zrzucił na brata zabitej kobiety.
     Do tragedii doszło półtora roku temu. Jak ustaliła prokuratura, mężczyźni włamali się do domu, w którym mieszkało rodzeństwo w podeszłym wieku. Skrępowali ich i pobili. Napad przeżył tylko brat, jego siostra zmarła, a z mieszkania zginęło około 300 złotych. W tej sprawie odpowiada też listonosz z Sugajenka, który miał ułatwić bandytom dokonanie napadu.
     W czasie śledztwa okazało się również, że napastnicy mają na swoim koncie więcej przestępstw. Rok wcześniej trzech oskarżonych napadło na urząd pocztowy w Radominie. Grożąc kasjerce pistoletem ukradli wtedy prawie 4,5 tysiąca złotych.
     Wszyscy byli już karani, m.in. za rozboje, porwanie, zastraszanie i jazdę po pijanemu. Teraz grozi im dożywocie.
     

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama