Poniedziałek 10-12-2018, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Sprawa handlu kobietami wraca na wokandę

Elbląg, Sprawa handlu kobietami wraca na wokandę Proces grupy oskarżonej o handel ludźmi toczył się przed elbląskim sądem 4 lata. I wróci na wokandę (fot. arch. AD)
Rek

Proponowali kobietom pracę w charakterze barmanek, opiekunek, a ostatecznie trafiały one do domów publicznych na terenie Niemiec. Za każdą bandyci mieli otrzymywać pieniądze. Kobiety w końcu uciekły, a członkowie grupy stanęli przed sądem. I usłyszeli wyroki - od roku do pięciu lat więzienia. Część kar warunkowo zawieszono, ale prokuratura i tak mówiła o sukcesie, bo "rzadko zdarza się w polskim sądownictwie wyrok skazujący za handel ludźmi". Po roku jednak Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił częściowo decyzję elbląskiej Temidy i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.

Proces ruszył przed elbląskim Sądem Okręgowym w 2010 r. Na ławie oskarżonych zasiadało 8 osób. Przedstawiono im różne zarzuty, a najpoważniejszy to handel żywym towarem. „Mózgiem” operacji miał być Marek K., zaś jego kierowcą Robert W. Mężczyźni mieli proponować kobietom (w sumie 5) pracę w charakterze barmanek czy pomocy kuchennej. Ostatecznie trafiały one do domów publicznych na terenie Niemiec (w trakcie procesu ustalono, że część pań wiedziała, na co się decyduje). Za każdą z przewiezionych kobiet bandyci mieli otrzymywać od 2 do 2,5 tysiąca euro. Kobiety w końcu uciekły, ale dopiero po trzech latach zdecydowały się przerwać milczenie.
     To był bardzo zawiły proces, polski sąd długo czekał na wyjaśnienia strony niemieckiej. W międzyczasie zmieniały się zeznania pokrzywdzonych. Zmieniło się także prawo.
     Początkowo oskarżonym o handel żywym towarem groziła kara do 15 lat więzienia. Później okazało się, że mogą odpowiadać za nakłanianie innych osób do uprawiania prostytucji lub jej ułatwianie. A za to kara jest znacznie niższa.
     I taki też był wyrok ogłoszony 15 stycznia 2014 r. przez sędziego Piotra Żywickiego. Najwyższa kara została wymierzona głównemu oskarżonemu, Markowi K. - 5 lat pozbawienia wolności. Z powodu braku dowodów sąd uniewinnił jednego z mężczyzn, Roberta Z. Pozostałym oskarżonym, wśród których była jedna kobieta (Anita W.), sąd wymierzył karę od roku do trzech lat pozbawienia wolności. Przy czym trzy kary - zostały zawieszone.
     - Co do trzech oskarżonych przyjęto, że brali oni udział w handlu ludźmi. To prokuraturę zadowala o tyle, że z reguły są to sprawy trudne rzadko się zdarza w polskich realiach skazanie za takie przestępstwo – mówił po wyjściu z sali rozpraw Mariusz Marciniak z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. - Natomiast musimy przyjrzeć się uniewinnieniu i są dość duże rozbieżności w stosunku do kar, których żądał prokurator. Wyrok jest tak zróżnicowany, że z pewnością zawnioskuję o sporządzenie jego uzasadnienia i wtedy ocenię czy złożymy apelację – zakończył prokurator Marciniak.
     Ostatecznie apelację złożył nie tylko prokurator, ale i obrońcy. 25 lutego 2015 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił częściowo wcześniejszy wyrok i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy w części dotyczącej oskarżonych: Marka K., Roberta W., Waldemara W., i Kazimierza Z., a także "z urzędu", bez apelacji prokuratora i obrońców, uchylił wyrok w części dotyczącej Wojciecha K. Powód?
     - Sąd Apelacyjny stwierdził, że oskarżeni nie byli prawidłowo reprezentowani przez obrońców, gdyż obrońcy udzielali sobie zastępstw substytucyjnych, a interesy tych oskarżonych były sprzeczne, gdyż prezentowali różną linię obrony - wyjaśnia prokurator Mariusz Marciniak. - W konsekwencji wyrok Sądu Okręgowego w Elblągu jest prawomocny tylko wobec: Anity W., za czerpanie korzyści z cudzego nierządu (prowadziła tzw. domówkę, w której prostytuowała się Joanna P.) i Piotra C., który zastraszał świadka Joannę P., przed planowanym okazaniem jednego z oskarżonych.
     Kiedy sprawa wróci na wokandę w Elblągu? - Nieprędko - stwierdza prokurator Marciniak - bowiem Sąd Apelacyjny musi napisać uzasadnienie, potem odesłać akta, a nowy skład Sądu Okręgowego w Elblągu będzie musiał zapoznać się z tymi aktami i wyznaczyć termin rozprawy.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Pieczątki Firmowe
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Kalendarz Książkowy z Grawerem