Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Szef Halexu na wolności

Roman N., były prezes zarządu elbląskiej spółki Halex wyszedł aresztu. Sąd Okręgowy w Toruniu uchylił nakaz aresztowania wydany przez toruński Sąd Rejonowy.

Przypomnijmy, że Romana N. zatrzymali na początku grudnia funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prokuratura postawiła mu zarzuty. Jakie? Tego jednak - tłumacząc się dobrem śledztwa - nie zdradziła. Prokuratura wystąpiła wtedy także do sądu z wnioskiem o aresztowanie Romana N. Sąd do wniosku się przychylił. Sąd Okręgowy uchylił tę decyzję.
     - Podejrzany nie ukrywał się i nie był poszukiwany ani w tej, ani w innej sprawie - mówi Barbara Bogaczewicz - Jul, rzeczniczka toruńskiego Sądu Okręgowego. - Prokuratura obawiała się jedynie tego, że Roman N. może wyjechać za granicę. Żeby temu zapobiec można zastosować - zamiast aresztu - inne środki np. zakaz wyjazdu lub zatrzymanie paszportu. To teraz zależy od prokuratury.
     Razem z Romanem N., toruński Sąd Rejonowy aresztował również innego członka zarządu Halexu - Jacka P. Jacek P. nadal przebywa w areszcie.
     Areszt tymczasowy stosuje się wtedy, gdy zachodzi obawa, że podejrzany może na wolności przeszkadzać w prawidłowym przebiegu postępowania.
     
     
     Zobacz także: "Wigilia w areszcie"

OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • "Ze względu na dobro postępowania" należało by teraz wyciąć wszystkie komentarze i oba artykułu szybciutko przenieść z działu "Zbrodnia i kara" ... no chyba do "Społeczeństwo" (dawniej "Polityka"...).
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mieszkaniec(2002-12-12)
  • czy można się było spodziewać czego innego,wszak ręka rękę myje
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    julek(2002-12-13)
  • A co wy na to: Piłkarze dali głos (3 grudzień) Były groźby, wyzwiska, samochodowe ucieczki, gruba forsa - ujawniają byli piłkarze Stomilu. Wczoraj przed olsztyńskim sądem odkryli skrywaną od ponad dwóch lat tajemnicę sprzedania do Holandii bramkarza i nielegalnego przewiezienia przez granicę pieniędzy. W maju 2000 roku, gdy w olsztyńskim Stomilu nie było ani grosza, dzięki staraniom ówczesnego trenera Bogusława Kaczmarka udało się sprzedać do holenderskiego Feyenoordu Rotterdam bramkarza Zbigniewa Małkowskiego. 400 tysięcy marek, jakie zapłacił holenderski klub, piłkarze Stomilu chcieli podzielić pomiędzy siebie, gdyż klub zalegał im z wypłatami. Na pieniądze miał chęć także Roman Niemyjski, wiceprezes Stomilu. Jego dwaj ochroniarze i dyrektor Stomilu pojechali na lotnisko Okęcie, aby odebrać pieniądze, które miały przylecieć z Holandii razem z trenerem Kaczmarkiem oraz członkiem zarządu Stomilu, wówczas senatorem, Pawłem Abramskim. Na lotnisku czekali też piłkarze. - Odstrzelić ci kolanka - miał zagrozić jeden z ochroniarzy Piotrowi Matysowi, który z grupą piłkarzy oczekiwał na samolot z Holandii - tak relacjonował wczoraj przed sądem Paweł Holc, były kapitan stomilowców. Piłkarzy było więcej. Wzięli w krąg swego trenera, który w pokrowcu na garnitur miał 400 tysięcy marek. - Złodzieje! Oddajcie pieniądze - wykrzykiwali ochroniarze do piłkarzy. Ci nie pozostali im dłużni. Równie kwieciście odkrzykiwali. - Zaróbcie sobie - krzyknął któryś. W eskorcie piłkarzy pieniądze dotarły do oczekującego samochodu. Gonitwa ochroniarzy na nic się zdała. Piłkarze uciekli do warszawskiego hotelu Solec. Nazajutrz podzielili się pieniędzmi. Przez dwa lata piłkarze nie puścili pary z ust o szczegółach zajść na Okęciu. Otwarcie powiedzieli dopiero jako świadkowie przed sądem. Wojna między ochroniarzami a piłkarzami nie interesuje jednak sądu. Próbuje on ustalić, kto przewiózł pieniądze przez granicę i nie zgłosił ich do odprawy celnej. Prokurator oskarżył o to trenera Kaczmarka. Piłkarze uważają, że zrobił to senator Abramski, który przekazał pieniądze Kaczmarkowi już na lotnisku w Warszawie. Super Express
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Nie lubie stomilu(2002-12-13)
  • A ja stawiam na Romana, dalej tak Romciu. Nie daj sie Olsztyniakom.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Kibic(2002-12-16)
  • Ja bym tam stawial na Romana. Zbudowal kopalnie wegla w Elblagu? A no zbudowal. Jest w stanie zbudowac zaglebie naftowe w Elblagu? No pewnie, tylko dajcie jemu wreszcie mozliwosc. Ach ci zazdrosni Slazacy, sami maja g----o a drugiemu miastu takich przedsiebiorczych ludzi zazdroszcza !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Elbrewery(2002-12-16)
  • Nie ma to jak wyniszczanie kreatywnych ludzi , ktorrzy mogli choc troche podciagnac ten region ... ale gdzie pieniadze tam i polityka , ble , zawsze sie wpadnie w jakies gowno.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Dinaeel(2002-12-19)
Reklama