Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

To była chora miłość

Zabiła byłego męża, spędzi w więzieniu 12 lat.

Przed Sądem Okręgowym w Elblągu zapadł dziś wyrok w sprawie Elżbiety H. Sąd orzekł, że w październiku ubiegłego roku kobieta zamordowała byłego małżonka nożem i tłuczkiem do mięsa.
     W czasie procesu oskarżona i jej obrońca sugerowali m.in., że w zabójstwie uczestniczyła jeszcze trzecia osoba lub też - jak twierdziła Elżbieta H. - były mąż przyszedł do domu poraniony.
     - Żadnej z tych hipotez nie można przyjąć, bo są one oderwane od realiów sprawy - uzasadniał wyrok sędzia Marek Omelan. - Nie ma jakiegokolwiek dowodu, by sądzić, że pokrzywdzony w pewnym momencie opuścił mieszkanie i wrócił do niego z obrażeniami. Tym bardziej między bajki należy włożyć wersję, jakoby w mieszkaniu, w obecności świadka i oskarżonej, pojawiła się bliżej nieustalona obca osoba, która ni stąd ni zowąd zaatakowała pokrzywdzonego, po czym wysprzątała miejsce zbrodni i wyszła.
     Sędzia nie znalazł też podstaw do nadzwyczajnego złagodzenia kary, o co wnioskował obrońca.
     - To, że pokrzywdzony był alkoholikiem, był karany i że był człowiekiem z elbląskiego marginesu, to jeszcze nie powód, żeby rozważać możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary. Ofiara jest ofiarą - podkreślił sędzia Omelan.
     Byli małżonkowie mieszkali razem, ale od lat dochodziło między nimi do konfliktów i rękoczynów. Mężczyzna nie pracował i pił, jego żona także nadużywała alkoholu. Feralnego dnia oboje również byli pijani: Andrzej H. miał prawie 4 promile, a Elżbieta H. - niemal 2.
     - To był chory, patologiczny związek, a puenta takiego życia dopełniła się owego październikowego wieczoru - podsumował sędzia.
     Wyrok nie jest prawomocny.
     

SZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • No to posiedzi sobie owa pani. Święta będą teraz dla niej przez najbliższe 12 lat tylko w TV.Szkoda tylko, że tak to sie musiało skonczyć.A można było temu zpobiec.Prawda natomiast jest taka, że "Pić to trzeba umić!" Koo mnie terz mieszka tak parka co dzień w dzieńdaje se w palnik.Są tam awantury i rękoczyny.Już Polcja ma ich na celowniku ale jest bezsilna.A ja sobie spokojnie czekam aż tam dojdzie do nieszczęścia i wtedy powiem a niemówiłem ! Życzę wszystkim na święta opamiętania i rozwagi w dalszym przeżywaniu Swiąt Bożonarodzeniowych. Dziele się z Wami opłatkiem Miłośći dobra i myśli na lepsze jutro. Pokój ludziom dobrej woli.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ŚwiętyMikołaj(2005-12-23)
  • powiedzcie czy człowiek który ma 4 promile we krwii(podejrzewam ze conajmniej 5 razy w tyg.) zasluguje na życie.Ja uważam że nie bo i tak z nim kontaktu nie ma
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zabijalkoholika(2005-12-25)
Reklama