Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Remont Lidla ul.Ogólna Remont Lidla ul.Ogólna

Wołomińska mafia?

Przed elbląskim sądem rozpoczął się proces dwóch braci oskarżonych o porwanie mieszkańca Gdańska Romana J. Zbigniew i Leszek R. mieli dokonać tego czynu w grudniu 1992 roku.

Według prokuratury mężczyźni uprowadzili Romana J. sprzed jego domu podając się za stołecznych policjantów. Przez trzy kolejne dni wozili go w samochodzie w okolicach Małdyt i Pasłęka. W tym czasie bili go i maltretowali. Grozili bronią, zaklejali oczy i usta taśmą, a raz nawet zostawili na noc w lesie w samochodzie, unieruchomionego i przypiętego pasami bezpieczeństwa. Zabrali mu trzy tysiące marek oraz złoty łańcuszek. Chcieli wymusić od znajomych porwanego okup w wysokości około stu tys. dolarów. Wypuścili Romana J. po trzech dniach niedaleko Olsztyna.
     Dziś przed sądem odpowiadał 41-letni Leszek R. Nie przyznał się do winy. Powiedział, że brat poprosił go, aby w odpowiednim czasie zjawił się na jednej z pasłęckich stacji benzynowych. Miał na tym zarobić. Nie wiedział kogo i dokąd będzie miał zawieźć. Brat jednak nie pojawił się.
     - Zgrzeszyłem tylko tym, że mam to samo nazwisko i zgodziłem się przyjechać do Pasłęka, ponieważ brat potrzebował kierowcy z samochodem - powiedział Leszek R. - Ja miałem samochód i byłem dyspozycyjny. Woziłem m.in. panienki do burdelu. Każdy ma taki etap w życiu, którym się nie szczyci i to był właśnie ten mój etap życia. Ale nie zrobiłem nic złego. Nigdy nie przekroczyłem granicy pomiędzy nie-bandytyzmem a bandytyzmem. Nigdy też nie uczestniczyłem w tego typu przedsięwzięciach.
     Leszek R. dodał, że z poszkodowanym spotkał się dopiero podczas jednej z rozpraw. Twierdzi także, że prokurator myli się wiążąc jego osobę z wydarzeniami.
     - Najbardziej boli mnie fakt, że prokurator zaczął sprawdzać moje alibi dopiero po sześciu miesiącach przetrzymywania mnie w areszcie – wyjaśniał oskarżony. - Gdyby po dwóch, trzech dniach okazało się, że jestem niewinny, nie zgodziłoby się to z jego koncepcją, że to mafia wołomińska uprowadziła Romana J. Co to za mafia - jednoosobowa? A tak jest dwóch oskarżonych i można mówić o zorganizowanym działaniu.
     Elbląski sąd wyjaśnień drugiego z oskarżonych - 38-letniego Zbigniewa R. - wysłucha w środę. Zbigniew R. był wcześniej karany. Obecnie odbywa 15-letnią karę więzienia. W Warszawie toczy się przeciwko niemu także inny proces.
     Sprawą porwania Romana J. zajmował się kilka lat temu sąd w Gdańsku, jednak po uchyleniu aresztu wobec Zbigniewa R., oskarżony uciekł i przed długi czas się ukrywał. Proces w Elblągu zaczął się od nowa. Elbląski sąd musi się spieszyć. W grudniu minie bowiem 10 lat od zdarzenia i czyn się przedawni. Kolejne rozprawy zostały zatem zaplanowane w kilkudniowych odstępach.
     Podczas zeznań brata Zbigniew R. zachowywał się arogancko. Śmiał się i wtrącał do wypowiedzi Leszka. Sąd musiał go upomnieć.

OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama