Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 17-08-2017, imieniny Jacka, Julianny
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Płyta upamiętniająca,że miasto Elbląg było kiedyś miastem wojewódzkim Płyta upamiętniająca,że miasto Elbląg było kiedyś miastem wojewódzkim

Wypadek karetki, zeznawali ratownicy

 
Elbląg, Wypadek karetki, zeznawali ratownicy Dziś odbyła się kolejna rozprawa w procesie 21-letniego Marcina H., kierowcy hondy, która zderzyła się z karetką pogotowia (fot. AD)
Rek

- Przed skrzyżowaniem nasz kierowca zwolnił. Rozejrzeliśmy się i podejrzewam, że mieliśmy zielone światło, bo samochody po bokach stały, żaden nie ruszył. Kierowca więc przyspieszył wjeżdżając na skrzyżowanie i nagle z lewej strony pojawił się srebrny samochód osobowy  - tak wypadek wspomina kierownik zespołu specjalistycznego, który jechał w karetce pogotowia obok kierowcy, gdy ta zderzyła się z osobową hondą civic. Z kolei kierowca hondy twierdzi, że nie słyszał sygnałów karetki i że to on miał zielone światło. Sprawę bada sąd.

Do tragedii doszło 29 lipca 2015 r. Karetka jadąca na sygnale ul. 12 Lutego w kierunku Tysiąclecia, na skrzyżowaniu z ul. Armii Krajowej, uderzyła w bok osobowej hondy civic, która jechała od strony Grobli św. Jerzego. Uderzenie było tak silne, że samochód ratowniczy koziołkował po ulicy. W wyniku wypadku ucierpieli lekarz i ratownicy medyczni oraz osoby podróżujące hondą. Na miejscu reanimowano trzy osoby, niestety, jednej z nich - mimo starań lekarzy - nie udało się uratować.
     Po trwających blisko pół roku badaniach, opiniach, analizach zarzuty usłyszeli obaj kierowcy pojazdów. Zdaniem prokuratorów, głównym sprawcą wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym był 37-letni Paweł G., kierowca karetki pogotowia. - Doszło do umyślnego naruszenia zasad ruchu drogowego – wyjaśniała prokurator Jolanta Rudzińska.  - To, że prowadził pojazd uprzywilejowany, jadący na sygnale nie oznacza zwolnienia z zachowania ostrożności
     Za nieumyślne naruszenie zasad ruchu drogowego odpowiada z kolei 21-letni Marcin H. (kierowca hondy). Obaj w czasie śledztwa, ale i przed sądem, nie przyznali się do winy. Odmówili również składania wyjaśnień.
     Dziś (21 czerwca) odbyła się rozprawa w procesie Marcina H. Jako świadkowie zostali wysłuchani lekarz i ratownik medyczny, którzy uczestniczyli w tym wypadku.
     Ratownik, który podróżował w przedziale medycznym, tyłem do kierunku jazdy, oświadczył, że nic nie widział, ale "kilka hamowań było po drodze", były włączone sygnały dźwiękowe i świetlne. - Nie pamiętam czy były włączone równie sygnały dodatkowe, pneumatyczne - dodał.
     Z kolei lekarz, który podróżował obok kierowcy, twierdził, że przed skrzyżowaniem Paweł G. zwolnił do ok. 60 km/h, obaj rozejrzeli się też na boki.
     - Samochody stały, żaden nie ruszył więc podejrzewam, że mieliśmy zielone światło - mówił ratownik. - Wjeżdżając na skrzyżowanie kierowca przyspieszył i wtedy pojawił się ten srebrny samochód. Paweł zdążył tylko lekko skręcić w lewo, nie było czasu na żadne manewry.
     Lekarz potwierdził również - karetka miała włączone sygnały ostrzegawcze (świetlne i dźwiękowe), bo jechała na ratunek (zgłoszenie dotyczyło próby samobójczej na Zatorzu).  Wspominał akcję reanimacyjną, którą załoga, mimo odniesionych obrażeń, prowadziła na miejscu tragedii.
     - Według mnie zawinił kierowca samochodu osobowego - to z zapisu zeznania kierownika zespołu specjalistycznego, jakie ten złożył w postępowaniu przygotowawczym.
     Dziś na sali sądowej obecna była matka pokrzywdzonej w wypadku 21-letniej Eweliny, pasażerki hondy. Dziewczyna, choć odzyskała sprawność fizyczną, nadal pozostaje pod opieką wielu specjalistów m.in. neurologa, neuropsychologa, rehabilitanta. Ma lęki i problemy z pamięcią, po przebytym urazie czaszkowo-mózgowym.
     Zdaniem jej matki, Marcin H. nie zawinił. - Twierdził, że sygnałów karetki nie słyszał i ja mu wierzę.
     Termin kolejnej rozprawy w procesie 21-letniego Marcina H. sędzia wyznaczył na wrzesień. Równolegle toczy się proces 37-letniego Pawła G.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • a co mówi kodeks drogowy o pojazdach uprzywilejowanych.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    9 4
    (2016-06-21)
  • A świadkowie którzy stali na czerwonym na tym skrzyzowaniu mówili zuoełnie co innego- wystarczy poczytać komentarze sprzed roku. Karetka miała czerwone światło- nie hamowała tylko zapierdzielała bo ma pierwszeństwo, juz na 12 lutego miala ponoc grubo ponad 100km/h. Pojazd uprzywilejowany to nie świeta krowa na drodze- należy upewnic sie czy moge wjechać na czerwonym.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    18 12
    (2016-06-21)
  • Jak dla mnie sprawa jest prosta - wymuszenie pierwszeństwa przejazdu przed pojazdem uprzywilejowanym. A prokuratura kieruje się chyba tylko tym, że pasażerowie z hondy są bardziej poszkodowani, więc wina karetki. .Już to widzę, jak karetka która jedzie w celu ratowania życia nie ma włączonych sygnałów dźwiękowych. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    14 24
    (2016-06-21)
  • Karetka jechała bez sygnałów. W środku siedział Mojżesz i swoją laska sprawił, że auta przed nią się same rozstapily. .. A tak swoją drogą to wszyscy karetkę słyszeli tylko Ci z hondy nie? Owszem tragedia, ale nie orzeka się winy tylko dlatego, że ktoś jest bardziej poszkodowany. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    13 7
    (2016-06-21)
  • Jeśli mierowca karetki Paweł G zostanie skazany, oznacza to, iż "pojazd uprzywilejowany" nie ma żadnych przywilejów, powinien zatrzymymywać gdy ma czerwone i na 30 km/h tyle jechać. Jest to tragedia obydwu stron, ale prawo jasno wskazuje co to jest pijazd uprzywilejowany i jak w jego wypadku trzeba się zachować. Biorąc pod uwagę polskie realia (przepisy ruchu drogowego, oraz zachowanie kierowców), w każdej sytuacji "można zmniejszyć swoją winę/karę" np. czołówka na ciągłej - wina ewidentna? Nie koniecznie ponieważ ten z przeciwka przekroczył dopuszczalną prędkość, nie miał włączonych świateł etc. Głupie tłumaczenie, ale są w takich sprawach jak z karetką sam pidsówa takie pomysły zamiast to ucinać.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    12 11
    (2016-06-21)
  • Ewidentna wina hondy rodzina kierowcy musi sporo inwestować żeby wybronić młodego. A tak swoją drogą to ciekawe który z Elbląskich prominentów jest tatusiem tego 21 latka. Do komentarz(pewnie przyjaciel/uka albo rodzina 21latka) z przed roku to też ktoś pisał o głośnej muzie i wymijaniu aut które przepuszczały karetkę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    11 15
    (2016-06-21)
  • Karetka jest pojazdem uprzywilejowanym, ale pojazd uprzywilejowany TAKŻE PODLEGA KODEKSOWI RD!!!!!! ewidentna wina karetki! Miał obowiązek upewnić się czy moźe wjechać na skrzyżowanie. Bez względu na to czy ma sygnały świetlne dwa czy sto na dachu. Uprzywilejowanie nie zwalnia z myślenia!!!! Współczucia dla rodziny z hondy- ja bym się nie dała tym karetkarzom. Walczcie o swoje!!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 17
    (2016-06-21)
  • Prawda jest taka, że winny tej tragedii jest kierowca karetki ponieważ wjechał z impetem na skrzyżowanie nie zachowując ostrożności. Przecież wszystko jest w kodeksie ruchu drogowego. Jakby zwolnił nie doszło by do katastrofy drogowej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    9 8
    (2016-06-21)
  • Może ma znajomości a może ich nie ma. A co cię to intwresuje. Tak samo jak to ile inwestuje rodzina w obronę. Twoja kieszeń? Ta rodzina ucoerpiała najmocniej a karteka jak kazdy pojazd podlega pod kodeks ruchu drogowego. Nawet ta na sygnalach. Trzymam kciuki za tego chlopaka i oby wyszedl z tego BEZ WINY!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    9 5
    (2016-06-21)
  • no właśnie co mówi? Jeśli ktokolwiek ze "znawców" kodeksu, którzy się tutaj wymądrzają poda choćby jeden paragraf kodeksu o ustępowaniu pierwszeństwa pojazdowi uprzywilejowanemu to. .. .. Ja znam tylko jeden, który mówi o umożliwianiu przejazdu a to wielka różnica!! A ratownik ewidentnie kłamie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 8
    instruktorek(2016-06-21)
  • Jeśli ktokolwiek ze "znawców" kodeksu, którzy się tutaj wymądrzają poda choćby jeden paragraf kodeksu o ustępowaniu pierwszeństwa pojazdowi uprzywilejowanemu to. .. .. Ja znam tylko jeden, który mówi o umożliwianiu przejazdu a to wielka różnica!! A ratownik ewidentnie kłamie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    8 7
    instruktorek(2016-06-21)
  • no właśnie co mówi? Jeśli ktokolwiek ze "znawców" kodeksu, którzy się tutaj wymądrzają poda choćby jeden paragraf kodeksu o ustępowaniu pierwszeństwa pojazdowi uprzywilejowanemu to. .. .. Ja znam tylko jeden, który mówi o umożliwianiu przejazdu a to wielka różnica!! A ratownik ewidentnie kłamie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 7
    instruktorek(2016-06-21)
Reklama