UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Wyrok dla kierowcy hondy utrzymany

 
Elbląg, Oskarżony stawił się na ogłoszeniu wyroku
Oskarżony stawił się na ogłoszeniu wyroku (fot. Anna Dembińska)

Sąd Okręgowy w Elblągu utrzymał wyrok 6 miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem na 2 lata dla Marcina H., kierowcy hondy, która zderzyła się z karetką pogotowia. Podczas postępowania odwoławczego wzięto pod uwagę opinię nowego biegłego z zakresu ruchu drogowego oraz uwagi, jakie wniósł specjalista powołany przez obronę. Nadal jednak - w opinii sądu - Marcin H. przyczynił się, choć nieumyślnie, do spowodowanie wypadku, w wyniku którego zginęła jedna osoba.

Do zdarzenia doszło 29 lipca 2015 r. Jak relacjonowali wówczas policjanci, karetka jadąca na sygnale ul. 12 Lutego w kierunku Tysiąclecia, na skrzyżowaniu z ul. Armii Krajowej, uderzyła w bok osobowej hondy civic, która jechała od strony Grobli św. Jerzego. Kierowca hondy prawdopodobnie nie zauważył nadjeżdżającego ambulansu. Uderzenie było tak silne, że samochód ratowniczy koziołkował po ulicy. W wyniku wypadku ucierpiał lekarz i ratownik medyczny oraz osoby podróżujące hondą. Na miejscu reanimowano trzy osoby, niestety, jednej z nich - mimo starań lekarzy - nie udało się uratować.
       Obaj kierowcy - Marcin H. i Paweł G. - usłyszeli zarzuty nieumyślnego naruszenia zasad ruchu drogowego i przez to przyczynienia się do tego zdarzenia. W czerwcu 2017 r. kierowca karetki pogotowia (Paweł G.) usłyszał wyrok: rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i obowiązek zadośćuczynienia w kwocie po 10 tysięcy złotych dla pięciu pokrzywdzonych osób.
       Marcin H., kierujący osobową hondą został skazany rok później - na 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres 2 lat. Obrona domagała się uniewinnienia młodego kierowcy, wniosła więc apelację.
       Postępowanie odwoławcze toczyło się przed Sądem Okręgowym w Elblągu, który dziś (16 stycznia) wydał orzeczenie podtrzymujące poprzedni wyrok.
       - Sąd zmierzył się nie tylko z materiałem dowodowym wcześniej zgromadzonym, ale także poszerzył pole dowodowe o opinię, którą wywołał wskutek zarzutów zawartych w odwołaniu - mówił w uzasadnieniu sędzia Piotr Żywicki. -  Powstał bowiem zarzut, że biegły, który wypowiadał się do sprawy Marcina H., wcześniej wydał opinię w sprawie kierowcy karetki, co mogłoby rzutować na ukierunkowanie wniosków końcowych. Sąd powołał więc innego biegłego z zakresu ruchu drogowego, zarejestrowanego na liście innego sądu okręgowego. Dodatkowo obrona przedłożyła zastrzeżenia do tej opinii przygotowane przez innego specjalistę ruchu drogowego. Sąd wysłuchał biegłego, jak i przesłuchał autora zastrzeżeń - kontynuował sędzia Żywicki. - Ostatecznie sąd drugiej instancji uznał rozstrzygnięcie Sądu Rejonowego za trafne.

  Elbląg, To był najtragiczniejszy wypadek komunikacyjny, do jakiego doszło w Elblągu w ostatnich latach
To był najtragiczniejszy wypadek komunikacyjny, do jakiego doszło w Elblągu w ostatnich latach (fot. MS, arch. portel)


       Sędzia Piotr Żywicki przyznał, że sprawa oskarżonego Marcina H. była sprawą wtórną w stosunku do tej, w której oskarżonym był kierowca karetki pogotowia. Nie kwestionował, że pojazd uprzywilejowany jechał z nadmierną prędkością i stworzył zagrożenie w ruchu w obrębie skrzyżowania.
       - Niemniej jednak zarówno biegły powołany podczas postępowania przed sądem pierwszej instancji, jak i drugi biegły dopatrzyli się także po stronie Marcina H. naruszenia zasad ruchu drogowego. Miało ono oczywiście charakter nieumyślny, jednak Marcin H. nie zachował szczególnej ostrożności podczas wjazdu na skrzyżowanie - tłumaczył sędzia. - To skrzyżowanie jest o tyle szczególne, że występuje tam duże natężenie ruchu, ale miasto nie jest nowum dla oskarżonego - wskazywał. - Oczywiście, pozostawała do przeanalizowania kwestia czy miał on zapewnioną widoczność, czy właściwie zareagował, czy słyszał sygnały dźwiękowe wydawane przez karetkę pogotowia. Sygnał był słyszalny - kontynuował sędzia Piotr Żywicki. - Samochód to nie jest pojazd wygłuszony jak np. samolot, ponadto inni uczestnicy ruchu drogowego dźwięk słyszeli i zachowali się właściwie. To, że karetka pogotowia może zdarzyć się w ruchu drogowym, też nie jest niczym nadzwyczajnym - podkreślał sędzia. - Trzeba zachować szczególną ostrożność. A właściwej, rzetelnej obserwacji po stronie kierowcy hondy biegli się nie dopatrzyli.
       Sędzia podkreślał też, że dla Marcina H. to podwójne doświadczenie i trauma, ponieważ kierował autem, którym poruszali się jego bliscy. W konsekwencji jedna osoba zginęła, a młoda kobieta odniosła poważne obrażenia.
       - Sąd drugiej instancji nie znalazł podstaw do korekty poprzedniego rozstrzygnięcia i utrzymał zaskarżony wyrok w mocy - zakończył sędzia Piotr Żywicki.
       Po wyjściu z sali sądowej rozżalenia nie krył ojciec Marcina H.: - Wydawało mi się, że sądy są sprawiedliwe, ale nie są. Sprawy się zazębiały [proces kierowcy karetki pogotowia - re.], świadkowie zeznawali inaczej. Czas reakcji dla mojego syna określono "jedna sekunda"? To kpina.
       Od wyroku nie przysługują zwykłe środki odwoławcze, możliwe jest jedynie wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego.
       - Jeszcze nie wiem, czy jest sens kasacji w związku z tym, że już tu przedstawialiśmy odpowiednie wykładnie, ale sąd nie wziął ich pod uwagę - zakończył ojciec Marcina H.
      

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Jedzie karetka na sygnale to masz bezwzględnie ustąpić jej pierwszeństwo przejazdu. Koniec kropka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    18 17
    kierowca21(2019-01-16)
  • @kierowca21 - I tu się mylisz, karetka może bez konsekwencji nie stosować się do przepisów lecz musi to robić w sposób bezpieczny. Kierowca karetki jest zwolniony od odpowiedzialności w zakresie mandatów za czerwone światło czy prędkość ale nie może jadąc do jednego wypadku potrącić dwóch kolejnych osób czy spowodować wypadku bez konsekwencji - taka sytuacja byłaby bezsensowna. Przepisy ruchu drogowego są po to aby zapewnić bezpieczeństwo w ruchu dla wszystkich a nie tylko dla jakiejś uprzywilejowanej grupy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    24 2
    (2019-01-16)
  • A jaki wyrok otrzymał Jacuś Grobl****i, też kierowca hondy? Znajomi tragicznie zmarłej Agnieszki pamiętają. A czy Jacuś pamięta?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    JakJakJak?WółWółWół!(2019-01-16)
  • a co z wyrokiem pijaka z Modrzewiny którego policja-bandycja tuszowała ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    14 0
    (2019-01-16)
  • jak widać sąd koniecznie wymaga reformy a policja odpolitycznienia i odrobinę ludzkości
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 2
    (2019-01-16)
  • Punkt widzenia zmienia się względem siedzenia. Ciekawe co Pan/ni będzie mówić jak kiedyś karetka nie zdąży do kogoś bliskiego bo kierowca bał się szybko jechać żeby jakiś młody dobrze sytuowany kierowca mu nie wyjechał.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    13 11
    kierowca21(2019-01-16)
  • Ta sprawa jest ciężka do wyjaśnienia, bo według przepisów to kierowca karetki jest winien. Więc sąd w tym przypadku powinien odstąpić od kary dla obu kierowców. To był nieszczęśliwy wypadek. I TYLE.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    14 2
    rozsądny (2019-01-16)
  • kierowca 21; a co będzie jak karetka spiesząc się zabije kogoś bliskiego bo spieszyła się do wypadku. Tak nie można kierowca wjeżdża na czerwonym świetle na swoją odpowiedzialność. może przejechać jak wszyscy umożliwią mu przejazd. Jadąc autem, dojeżdżając do skrzyżowania nie będę za każdym razem rozglądał się czy coś niebieskie nie wyje. Moim zdaniem kierowca Hondy nie winien niczemu. Dziwne jest to, że sprawcą wypadku są obaj kierowcy. Niestety nie pojmuje takiej logiki. Sprawca każdego zdarzenia drogowego jest jeden. Moim zdaniem to kierowca karetki. Niemniej wyrazy współczucia dla wszystkich.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    10 4
    (2019-01-16)
  • Trochę mnie dziwi ta opinia i wyrok dla kierowcy Hondy. Może jednak zwolnił przed skrzyżowaniem? Nikt nie potwierdził? Kierowca karetki pędził jak opętany i staranował by wszystko na swojej drodze. Dobrze, że nie trafił w autobus.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 5
    Phihihi(2019-01-16)
  • Wysoki sądzie po co kodeks drogowy przepisy paragrafy ? Kodeks drogowy sobie a sąd sobie ? Nie chce się dalej pisać bo ręce opadają - szkoda nerw.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    BUUUU...(2019-01-16)
  • @Phihihi - Może stanowi ogromną różnice.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 1
    tykjr(2019-01-16)
  • Gdybym miał tyle lat być ciągany po sądach, to nawet będąc niewinnym wolał bym już się przyznać do winy i mieć spokój od tych procesów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    fwfw(2019-01-16)
Reklama