Poniedziałek 10-12-2018, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Zazdrość popchnęła go do zbrodni

Elbląg, Zazdrość popchnęła go do zbrodni fot. AD
Rek

Twierdzi, że ją kochał, a po rozstaniu cierpiał i był zazdrosny. Kiedy dowiedział się, że Oktawia jest znowu w ciąży, tym razem z Michałem, dostał szału. Michał wyśmiewał się z niego, mówił wulgarne rzeczy o dziewczynie, twierdził, że ona puszcza się ze wszystkimi. Kamil rzucił się na rywala i zadał mu kilkanaście ciosów nożem w głowę. Ciało wrzucił do jeziora. Przed elbląskim Sądem Okręgowym ruszył dziś (1 października) proces o zabójstwo, do którego doszło w ubiegłym roku w Ostródzie.

Oskarżony to 20-letni Kamil D., mieszkaniec podostródzkiej miejscowości. Chłopak ma wykształcenie gimnazjalne, utrzymywał się z pracy dorywczej. Był wcześniej karany. Jak przyznał, służby wojskowej nie odbył, bo komisja stwierdziła u niego zaburzenia osobowości.
     Oktawię poznał, gdy ta była w drugim miesiącu ciąży. Uznał jej dziecko jako swoje i był z nią w związku blisko dwa lata: - Zdradzała mnie więc się rozstaliśmy – zeznawał w czasie śledztwa. – Zdradzała mnie m.in. właśnie z Michałem. Okazało się, że znowu jest w ciąży i to podobno z nim. 10 września 2009 r. pojechałem do Ostródy. Chciałem porozmawiać z Michałem. W mieście kupiłem 5 piw i je wypiłem (wcześniej wypiłem 3 piwa). Na ulicy zobaczyłem Michała, który też był pod wpływem alkoholu. Mówił, że właśnie spotkał się z Oktawią. Zapytałem czy to prawda, że ona jest z nim w ciąży. Powiedział, że puszcza się ze wszystkimi więc nie wiadomo. Naśmiewał się ze mnie. Byłem wzburzony. Rzuciłem się na niego, a on uciekał ścieżką wzdłuż jeziora. Podstawiłem mu nogę. Gdy się przewrócił zacząłem go kopać, a później usiadłem mu na klatce piersiowej i zadawałem ciosy nożem w głowę. Wpadłem w szał. Leciała krew. Michał sprawiał wrażenie nieprzytomnego. Kiedy uświadomiłem sobie, co zrobiłem, zaciągnąłem go nad brzeg jeziora i wrzuciłem do wody. Wróciłem do domu.
     W toku postępowania Kamil D. wielokrotnie zmieniał ze znania. Dodawał, że tego dnia była z nimi także Oktawia i Krzysztof W. [mężczyzna jest oskarżony o to, że wiedząc o zabójstwie nie powiadomił organów ścigania – red]. – Nie chciałem ich w to mieszać – wyjaśniał Kamil D.
     Zmieniał również wersje dotyczące swojego przyjazdu do Ostródy i przebiegu dnia, a także co do noża, którym zadał śmiertelne ciosy Michałowi. Dziś sprecyzował, że nóż, który jest dowodem w sprawie to nie ten, którym uderzał ofiarę. Tamten wrzucił do jeziora.. Zaprzeczył także jakoby miał wrzucić ciało do wody.
     - Wcześniej też zdarzały mi się napady agresji, ale nie miałem wówczas przy sobie noża – mówił. – W takich stanach nie pamiętam całego swojego zachowania. W tym dniu miałem nadzieję, że pogodzę się z Oktawią. Jednak Michał drwił ze mnie i dlatego wpadłem w szał.
     Kamil D. złożył wniosek o wydanie wyroku skazującego go na 10 lat więzienia bez przeprowadzania procesu. Ze względów proceduralnych wniosek został odrzucony.
     Na ławie oskarżonych zasiada również 38-letni Krzysztof W. (wykształcenie podstawowe, bez zawodu, widoczne pewne zaburzenia umysłowe). Prokuratura Rejonowa w Ostródzie przedstawiła mu zarzut nie powiadomienia organów ścigania o zabójstwie, które widział. Mężczyzna jednak miał ograniczoną zdolność rozpoznania czynu.
     Krzysztof W. wielokrotnie zmieniał swoje zeznania. Pokrywał się w nich jednak fakt, że Kamil D. wcześniej zapowiedział mu, że pójdą do Michała, by go zabić, a tragicznego popołudnia była z nimi również Oktawia: - Ona stała na ulicy, bo była z wózkiem, a my poszliśmy piaszczystą ścieżką nad jezioro – mówił. – Ona nie mogła widzieć tego, co się tam stało, bo to było dość daleko. Kamil „puknął” tego chłopaka „kosą”, widziałem trzy uderzenia, krew i zemdlałem. Mam problemy z zapamiętywaniem. Mam schorzenia neurologiczne, ale nie wiem na co jestem chory – mówił przed sądem. – Kamil chciał, żebym mu pomógł wrzucić ciało do jeziora, ale ja odmówiłem. Zrobił więc to sam. Później mi zapowiedział, że jak powiem o tym, co się stało to zrobi ze mną to samo, co z tym chłopakiem. Bałem się noża.
     Kamilowi D. za zabójstwo grozi kara nawet do dożywotniego więzienia. Wobec Krzysztofa W. może zostać zastosowane nadzwyczajne złagodzenie kary.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Naszywka GODŁO
Ręcznik z haftem
Naszywki
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki