Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 02-12-2016, imieniny Pauliny, Piotra
 
Rek

UWAGA!

Zeznawał biskup

"Były dyrektor gospodarczy kurii elbląskiej ksiądz Jan H. o żadnych umowach pożyczek mnie nie informował" - powiedział przed sądem Biskup Elbląski Andrzej Śliwiński. Ordynariusz diecezji elbląskiej odpowiadał jako świadek w procesie o zwrot 650 tysięcy zł, które w 1993 roku pożyczył z gdańskiego oddziału banku PeKaO z siedzibą w Sopocie ksiądz Jan H, były dyrektor gospodarczy kurii elbląskiej. Bank pozwał do sądu parafię św. Jerzego i księdza Jana H.

Kwota kredytu wynosiła 800 tysięcy zł, a parafia zwróciła tylko 150 tysięcy. Biskup Śliwiński mówił, że hospicjum, na którego remont miały trafić pieniądze właśnie z tego kredytu, było finansowane - jak mu wiadomo z informacji uzyskanych od księdza Jana S., byłego dyrektora tej placówki - ze środków miejskich oraz z krajowego Funduszu Paliatywnego. Przyznał jednak, że pieniądze nie przechodziły przez diecezję, a trafiały wprost do parafii.
     - Nie widziałem stanu kont ani żadnych rachunków - powiedział biskup.
     W sprawie hospicjum ordynariusz diecezji elbląskiej powiedział, że według jego wiedzy w chwili oddawania budynku do użytku wszystkie należności były już spłacone. Miał go o tym poinformować ksiądz Jan S. podczas uroczystości otwarcia obiektu, a o 800-milionowym (w starych zł) długu hospicjum wobec parafii pierwszy raz słyszy.
     - Kwestiami remontu i finansowania hospicjum nie zajmował się ksiądz Jan H.; z ramienia parafii czuwał nad tym ksiądz Jan S. - stwierdził biskup.
     O pożyczce, której zwrotu domaga się bank, dowiedział się dopiero z rozmów z przedstawicielami banku.
     - Ksiądz Jan H. złożył jedno sprawozdanie ze swojej działalności; uczynił to dopiero po moim nakazie. Było ono jednak w mojej ocenie niewiarygodne, bo nie było tam ani rachunków, ani kopii umów pożyczek - stwierdził biskup.
     Biskup Śliwiński stwierdził też, że nic mu nie wiadomo na temat zasad funkcjonowania rzekomych 16 placówek handlowych, wśród nich księgarni i baru mlecznego, prowadzonych przez księdza Jana H.
     - Uważam, że większość z nich była fikcyjna, wymyślona po to, by móc otrzymywać pożyczki.
     Na jednej z wcześniejszych rozpraw ksiądz Jan H. mówił, że nie jest w stanie stwierdzić, na jakie konkretnie cele były wydatkowane pieniądze z kredytu bankowego. Powiedział:
     - Gotówka stale przepływała i tonęła w instytucjach parafialnych oraz w działalności gospodarczej. Pieniądze z różnych źródeł trafiały na wspólne konto, oddawałem pożyczki, zaciągając inne.
     O tym, co stało się z pieniędzmi z kredytu niewiele wie też były dyrektor hospicjum Jan S.
     - Nie byłem wtajemniczony w finanse parafii, o samym kredycie nie rozmawialiśmy wprost i nie wiem, gdzie trafiły pożyczone pieniądze.
     Janina Szczepkowska - pełnomocnik banku twierdzi tymczasem, że jest faktem bezspornym, iż parafia pieniądze dostała. Był to kredyt krótkoterminowy, bez określania przeznaczenia pieniędzy.
     - Nie jest rolą banku rozpatrywać, na co pieniądze zostały przeznaczone, ale z samej istoty kredytu wynika, że należy go zwrócić.
     Proces będzie kontynuowany.

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Diecezja ma biskupa co udaje głupa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2002-05-18)
  • ta cała procedura i kombinowanie przez "księdza Halberdę" oraz biskupa to jakaś bzdurna paranoja. Należy ich wszystkich pozamykać a nie tracić czas na kosztowne procesy. PS. to jest tylko namiastka kwot nie spłaconych przez Halberdę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zawiedziony chrześcijanin Daro(2002-05-18)
  • Z okazji 10-cio lecia Diecezji elbląskiej w wywiadzie biskup powiedział że współczuje tym, którzy pożyczali ale to ich wina ,że skusiły ich nierealnie wysokie procenty. Czytając inaczej sami sobie winni a i kara Boża za pazerność się należy. Teraz już wiadomo że dzięki biskupowi opanowaliśmy plagę chciejstwa i nadmiernego wzbogacania. Amen
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    luk(2002-05-19)
  • Gdzie leży prawda ? jak zwykle pośrodku! Brali wszyscy , ale winny jest ks.Jan Halberda !!!!!!!!!!!! O grozo!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Parafianin(2002-05-19)
  • Niektórzy mylą Kościół z wojskiem. Tu nie istnieje podległość hierarchiczna i biskup nie jest (w pełni) przełożonym kapłana i nie ma prawa mu rozkazywać ani obowiązku go kontrolować. Można tak samo ubolewać nad zachowaniem Halberdy jak i nad głupotą tych, którzy mu zawierzyli, ale trudno zastępować jedną głupotę drugą, a taki sposób proponuje "zawiedziony chrześcijanin Daro". Może Daro o tym nie słyszał, ale przed wyrokiem trzeba udowodnić winę, a może Daro chciałby powrotu średniowiecza lub komuny - bo to w kwestii "sprawiedliwości" na to samo wychodzi?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    JeW(2002-05-23)
  • JeW: I tu masz głebokie braki w znajomości prawa kanonicznego. Biskup może wszystko z podległym mu kapłanem. Jest jeden tylko warunek - musi chcieć.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    dyzio(2002-05-23)
  • Wał poszedł.Teraz trzeba spłacać to co się zaciągneło.Mam pytanie do banku Może mi dacie taki kredyt krótkoterminowy bez określania przeznaczenia. Halberda skąd miałeś tylu naiwniaków.Musisz mieć dobrą bajerę. Kto kombinuje ten ma.haa haaa ha
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Elblążanin(2002-05-27)
Reklama