Środa 24-10-2018, imieniny Antoniego, Marcina
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

„Elbląg na dużym ekranie” powraca

 
Elbląg, „Elbląg na dużym ekranie” powraca Kawiarnia Mocca - kadr z filmu
Rek

Przed nami kolejny sezon filmowych spotkań w kinie „Światowid” pod dobrze znanym tytułem „Elbląg na dużym ekranie”. Na pierwszy seans kino Światowid zaprasza 3 października o godz. 18. Juliusz Marek chce przenieść widzów w lata 60-te i pokazać Elbląg w czasach swojego dzieciństwa.

Czy to możliwe?
     Jak najbardziej i to nie tylko dzięki wyobraźni. Wyświetlimy trzy filmy z lat 60-tych – dwa pana Stefana Muli oraz film „Elbląg” Lecha Lorentowicza z 1964 roku. Film ten po raz ostatni pokazywany był ponad 50 lat temu.
     
     Jak poznawałeś Elbląg? W latach 60-tych, byłeś przecież dzieckiem

     Codziennie, najpierw z mamą, a później sam, piechotą maszerowałem przez pół miasta do szkoły. Mieszkaliśmy przy ul. Sadowej, a moja szkoła (muzyczna) mieściła się przy Kosynierów Gdyńskich. Tramwajem jeździłem dopiero, gdy byłem starszy. Wtedy często zdarzały się wypadki, więc rodzice uznali, że piechotą będzie bezpieczniej. Do domu czasami wracałem inną drogą. Nieraz zabłądziłem, ale nie pamiętam, bym miał jakieś niebezpieczne przygody. Podczas tych wędrówek poznawałem ciekawych ludzi, bo taki maluch z tornistrem i małymi skrzypkami budził ciekawość.
     
     Jak wyglądał wówczas Elbląg?

     Dla siedmio-ośmiolatka było to rozległe miasto, z wielkimi niezagospodarowanymi przestrzeniami, pełne zieleni. Samochodów było niewiele, sporo za to pojazdów konnych, a same ulice w większości były brukowane lub z nawierzchnią betonową. Płk. Dąbka od Pionierskiej była polną drogą, którą rano i po południu goniono krowy na i z pastwiska. Bardzo dużo się budowało – było już osiedle przy Słonecznej i Traugutta, ale przy wąziutkiej Nowowiejskiej stały małe domki z czerwonej cegły. Właśnie je rozbierano, a po drugiej stronie ulicy powstawały bloki przy ul. Bażyńskiego i Pilgrima. Na Starym Mieście stały resztki ruin. To był wielki trawnik, poszatkowany ulicami i ścieżkami, przy których ustawiono formy przestrzenne. Najładniej było chyba na nowych osiedlach: przy Tysiąclecia, Janowskiej i Giermków, Traugutta i Słonecznej. Mieszkali tam moi koledzy i koleżanki i były place zabaw, więc czasami tam zaglądałem.
     
     Czy taki Elbląg lat 60-tych zobaczymy na kinowym ekranie?

     Zobaczymy więcej, niż mógł zobaczyć wtedy siedmiolatek. Niezwykły, choć o wydźwięku propagandowym film Lecha Lorentowicza, pokazuje elbląskie osiedla, rozmach budownictwa mieszkaniowego lat 60-tych, ale też największe zakłady pracy. Film kręcony był w listopadzie 1963 roku, o czym szczegółowo donosiła elbląska prasa. Są też zdjęcia lotnicze, na co trzeba było uzyskać specjalną zgodę. Filmy pana Stefana Muli są równie ciekawe i z pewnością oddają klimat lat sześćdziesiątych.
     
     Co zobaczymy i o czym posłuchamy podczas kolejnych seansów?

     W listopadzie, gdy obchodzić będziemy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, chciałbym przypomnieć wizyty w Elblągu prymasów Polski – od kardynała Hlonda do Józefa Glempa. Zimą pokażę Kadyny z czasów Wilhelma II. Okrągłe rocznice wielu wydarzeń skłoniły mnie do przeszukania archiwów. Będzie więc wieczór poświęcony spółdzielni „Sielanka” z okazji jej 60-lecia, poznamy poczet wojewodów elbląskich – to w związku z 20-leciem likwidacji województwa, również w związku z 20-leciem likwidacji - wspomnienie Zakładowego Domu Kultury „Pałacyk”; 120-lecie nieczynnej już kolei nadzalewowej uczcimy w maju, a w czerwcu, w związku z 20. rocznicą wizyty Jana Pawła II w Elblągu, pokażę reportaże o kulisach tego wydarzenia.
     
     Seanse odbywać będą się w pierwsze środy miesiąca?
     Tak się już przyjęło. Serdecznie zapraszam na pierwszy w tym sezonie seans zatytułowany „Elbląg mojego dzieciństwa – lata 60-te”, w środę, 3 października o godz. 18 - do kina Światowid. Oprócz filmów i wspomnień będą niespodzianki – doskonałe książki o historii elbląskich kin, jako nagrody w naszych konkursach. A wszystko bez biletów, całkowicie za darmo. Tak jest od stycznia 2006 roku, gdy po raz pierwszy wyświetlaliśmy filmy o Elblągu.
     
     Organizatorami cyklu „Elbląg na dużym ekranie” są: Centrum Spotkań Europejskich "Światowid" i telewizja Truso.tv, partnerami ETK, PTH o. Elbląg i Stowarzyszenie Polskie Telewizje Lokalne i Regionalne w Elblągu.
     
     Seanse będą się odbywać w dużej sali kina Światowid o godz. 18 w pierwsze środy miesiąca, wyjątkiem są styczeń i maj, kiedy będzie to druga środa w miesiącu.
     Wstęp na seanse jest bezpłatny, jednak należy pamiętać, że ilość miejsc w kinie jest ograniczona.      


     Patronem medialnym wydarzenia jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety z mapami
Fototapety dziecięce
Fototapety z Elblągiem
Obrazy na alupanelu