Poniedziałek 19-11-2018, imieniny Salomei, Seweryna
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Pozostawiony na pastwę losu wózek inwalidzki Pozostawiony na pastwę losu wózek inwalidzki

Chcę odłączyć się od systemu

 
Elbląg, Chcę odłączyć się od systemu Małgorzata Niemietz, którą przyjaciele nazywają po prostu Megi (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Kiedy pokazuje, co zabiera ze sobą oczy szeroko otwierają się ze zdumienia. No bo jak to tak? Kilka rzeczy na cały rok? Tymczasem podróż uczy pewnej selekcji, daje czas na przemyślenia i jak twierdzi Małgorzata Niemietz, która pochodzi z podelbląskiego Zwierzna, a od kilku lat mieszka w Elblągu, jest po prostu wyrazem wolności.

- Podróż dookoła świata to marzenie wielu ludzi. Jak się takie marzenie spełnia? Jak się do niego przygotować?
     - Małgorzata Niemietz: Może od razu powiem, że to nie jest podróż dookoła świata, ale w świat. Jak się zostaje podróżnikiem... Generalnie ludzie się z tym chyba rodzą. Jako dziecko czytałam mnóstwo książek podróżniczych, zawsze wyobrażałam sobie siebie jako człowieka, który przeżywa fantastyczne przygody, zwiedza świat. Przez ostatnie 20 lat jeździłam w podróże, które trwały cztery tygodnie, czasami sześć. Jestem więc doświadczonym wędrowcem, znam języki, zwiedziłam bardzo wiele krajów. Ale do takiej podróży, która potrwa rok, może mniej, może więcej, dorasta się. Ostateczna decyzja zapadła jesienią ubiegłego roku, wtedy sukcesywnie zaczęłam realizować plan. Najpierw znalazłam człowieka, który zajmie się moją pracą [Małgorzata prowadzi własną firmę – red.], to była podstawa. Reszta potoczyła się dalej. Zaczęłam planować, jakie kraje chcę odwiedzić, dowiadywałam się, jakie szczepionki są mi potrzebne, zaczęłam przygotowywać się w kwestii wiz. Sprawdziłam, jakie mam zobowiązania, czego można się pozbyć, żeby zminimalizować koszty. Chodzi tu na przykład o Internet, telewizję czy samochód.
     
     - Mówisz: jadę w świat. Czyli gdzie?
     - Najpierw jadę do Niemiec, żeby odwiedzić siostrę, mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. W tę zasadniczą podróż ruszam 1 września. Z Niemiec wylatuję do Kolombo, na Sri Lankę. Chwilowo mam zabukowane dwa noclegi. Chciałabym zwiedzić wyspę, więc resztę zaplanuję już na miejscu. Stamtąd wylatuję do Singapuru, a później chciałabym zwiedzić Malezję. Następnie lecę z Kuala Lumpur do Bangkoku. I to na razie jest tyle. Policzyłam, że miną dwa miesiące, więc zorientuję się, jak się czuję, jak sobie radzę, czy nie tęsknię za bardzo za domem, czy cieszy mnie ta podróż. Planuję więc, że później zwiedzę Tajlandię, następnie pojadę do Laosu i do Birmy. Stamtąd chcę lecieć do Zanzibaru, a później do Tanzanii, Botswany, Namibii, następnie do Ameryki Południowej, raczej do jej północnej części. Polecę prawdopodobnie do Brazylii. W planie jest Peru i Kolumbia, a potem Kanada. I potem do domu.
     
     - Jedziesz sama. Nie boisz się? Spotkasz różnych ludzi...
     - Uważam, że większość ludzi na świecie jest dobra. We wszystkich moich podróżach nigdy nie spotkało mnie nic złego. Może miałam szczęście...Poza tym złych ludzi mogę spotkać wszędzie, nawet tutaj, kiedy wyjdę do miasta. Oczywiście jestem rozsądna i czuję respekt przed tą podróżą. Poza tym staram się zachowywać skromnie i niewyzywająco, nie muszę również włóczyć się nocami po mieście albo iść gdzieś sama, w jakieś bardziej niebezpieczne miejsce. Z drugiej strony na odludziach napotyka się głównie podróżników, wędrowców, hipisów. A to zazwyczaj są bardzo spokojni i weseli ludzie.
     
     - Jak spakować się na taką podróż? Co ze sobą zabrać?
     - W takiej podróży według mnie najważniejszy jest plecak. Musi być dobrej jakości, dopasowany do wzrostu, a jego ciężar do wagi ciała i kondycji. Reszta to są dodatki w zależności od tego, gdzie się jedzie. Ja akurat muszę się przygotować na każdą pogodę. Spodnie, puchowe kurtki czy dobre buty są drogie, więc muszą być dopasowane i rozchodzone. Lepiej wziąć je teraz, nawet jeśli będę je nosiła przez pół roku w plecaku, niż zabrać ze sobą krótkie spodenki, koszulki, sukienki czy klapki, żeby ładnie wyglądać. Nie o to tu chodzi. Drobiazgi, takie jak skarpetki, koszulki czy majteczki, zawsze można dokupić, wyprać albo się ich pozbyć, to nie jest problem. Więc pakuję to, co jest dobre, drogie i ważne. Przydadzą się dobre okulary słoneczne, warto wziąć śpiwór, bo czasami śpi się w różnych warunkach.
     
     - I coś takiego małego, co się nazywa...
     - Inlet. To taki worek, poszewka, która w ciepłych krajach działa jak śpiwór. Chodzi o to, żeby lekko okryć się przed owadami. To uczucie jest po prostu miłe, to lepsze niż spanie bez przykrycia.
     
     - Czego się spodziewasz po tej podróży? Co byś chciała z niej mieć? I nie mówię tu o pamiątkach rzecz jasna...
     - Jak jedzie się z plecakiem to takie rzeczy trzeba od razu wykluczyć. De facto nie kupuje się nic. Podróż to wyraz wolności, odłączenie się od systemu, od tego życia na zasadzie "idę do pracy, wracam z pracy, robię zakupy, gotuję". I w zasadzie dzieje się to samo. Podróż jest powrotem do pewnych podstaw. Codziennie planujesz swoje życie, myślisz o tym, gdzie i dokąd zajdziesz. Na pewno jest również przeżyciem duchowym. Myślę, że głęboko oczyszcza i jest dużym doznaniem. Podziwianie natury, spotykanie nowych ludzi i codzienne otwieranie się na nich oraz na nowe przeżycia to na pewno ogromne bogactwo.
     
     - A co będzie, jeśli po miesiącu stwierdzisz "Nie. Wracam. Mam dość, boli mnie głowa, jest zimno, chcę do domu"
     - Jeżeli tak się stanie na pewno nie będzie to moja porażka. Moje marzenie zostanie spełnione już w momencie, w którym ruszę. Dlatego, że podjęłam wyzwanie, że przygotowałam się do tej podróży, zorganizowałam wszystko i generalnie są tylko dwa powody, dla których mogłoby to się nie udać. Jeden to choroba albo poważny wypadek, drugi to ogromne poczucie samotności. Gdy po miesiącu albo dwóch stwierdzę, że nie daję rady i nie cieszy mnie to, co robię i co widzę, wtedy zdecyduję się na powrót. Elbląg jest piękny, mam tu przyjaciół, tu jest mój dom, więc kupię bilet i wrócę. Po prostu.
     
     Ci, którzy chcą sprawdzać, jak będzie przebiegała podróż Małgorzaty mogą to zrobić na facebookowej stronie podróży, czyli MeGi goes nomad. 
rozmawiała Marta Wiloch
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kalendarz Książkowy z Grawerem
Pieczątki Firmowe
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Kalendarz Książkowy z Grawerem