Piątek 26-04-2019, imieniny Marzeny, Marii
 

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Filmowy Orzeł z Elbląga

Elbląg, Filmowy Orzeł z Elbląga
fot. Magda Hueckel

Współpracował z Agnieszką Holland, Kasią Adamik, Władysławem Pasikowskim czy Filipem Bajonem. Tworzył scenografię do takich filmów jak: Jack Strong, 7 uczuć, Pokot, Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł, 1920 Bitwa Warszawska, Wataha. Właśnie otrzymał Orła za scenografię do Kamerdynera. Mało kto wie, że dorastał na elbląskiej Zawadzie. Pora na Oscara? O tym w rozmowie z Pawłem Jarzębskim.

Dominika Kiejdo: Jak to jest być mistrzem, ale niewidocznym? Wiadomo, że Pana scenografia gra i zbiera nagrody, ale Pana samego na ekranie nie widać...
     Paweł Jarzębski:
Wybierając bardzo świadomie ten zawód fascynowało mnie kreowanie przestrzeni, świata, który albo już minął albo trzeba go stworzyć od podstaw. Jest to wspaniałe uczucie widzieć to wszystko, co się najpierw wymyśliło, na ekranie. Mam także możliwość pracy ze wspaniałymi Twórcami, którzy inspirują. Mnie to w zupełności satysfakcjonuje.
     
     -  Czy zajmuje się Pan także kostiumami, czy odpowiada tylko za scenografię?
     - Na polskim rynku scenograf filmowy odpowiada przeważnie tylko za scenografię.
     
     - Czy ma Pan jakichś idoli z branży filmowej? Może jest nią Polka, zdobywczyni Oscara, Ewa Braun?
     - Pracowałem z kilkoma wspaniałymi scenografami i dekoratorami starszego i młodego pokolenia, od których wiele się nauczyłem i którym wiele zawdzięczam. Są nimi: Andrzej Haliński, Alan Starski, Zbigniew Dalecki, Wiesława Chojkowska, Anna Bohdziewicz, Joanna Macha, Marek Warszewski, Daria Dwornik, Inga Palacz, Anna Grabowska, Kinga Babczyńska czy Hanna Wójcikowska-Szymczak.
     
     - Czy na Pan wpływ na scenerię, w jakiej toczy się akcja filmu? Czy to Pan decyduje, np. w jakim domu będzie mieszkał główny bohater, ja ten dom urządzić etc.?
     - Praca scenografa zaczyna się wraz z pierwszym czytaniem scenariusza i po pierwszych rozmowach z Reżyserem i Operatorem. To scenograf najpierw znajduje obiekty (czasami sam a czasami przy pomocy Location scouting lub Location manager). To on robi pierwszy sort i proponuje do akceptacji Twórcom wybrane obiekty zdjęciowe. Wymyśla, jak mają one wyglądać, nadzoruje projekty i wykonanie dekoracji.
     
     - Współpracę z którym reżyserem wspomina Pan najlepiej?
     - Każdą współpracę wspominam z nutą rozżalenia, że się już, na jakiś czas się skończyła. Miałem szczęście pracować z bardzo intrygującymi ludźmi i ciężko powiedzieć, którą wspominam najlepiej.
     
     - Ma Pan na swoim koncie współpracę m.in. z Agnieszką Holland, Kasią Adamik, Władysławem Pasikowskim czy Filipem Bajonem. To poważne nazwiska w świecie filmowym, czy to sukces, o jakim Pan marzył?
     - Ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, nawet jeszcze gdy studiowałem architekturę, że będę miał możliwość pracy w ogóle w branży filmowej.
     
     - A gdyby nie był Pan scenografem, to kim Pan by był?

     - Pewnie architektem (śmiech).
     
     - Jakie filmy lubi Pan oglądać i czy - przez wzgląd na swój zawód - zwraca Pan w nich baczną uwagę na scenografię?
     - Niestety tak, choć zdarza mi jeszcze czasami odlecieć, na seansie czy przed monitorem i wejść tak mocno w historię, że żyję tylko emocjami bohaterów.
     
     - Właśnie otrzymał Pan Orła za scenografię do filmu "Kamerdyner". Czy teraz marzy Pan o Oscarze albo o współpracy z jakimś konkretnym reżyserem np. Quentinem Tarantino?
     - Mam naprawdę "przyziemne" marzenia, ale w Polsce trudne do zrealizowania, np. zrobić film z gatunku fantastyki naukowej lub postapokaliptycznej. Orzeł przyfrunął, może i Oskar kiedyś przyjdzie, nie mówię nie (śmiech).
     
     - Lista filmów, do których tworzył Pan scenografię, jest długa. Podsumujmy: Jack Strong, 7 uczuć, Pokot, Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł, 1920 Bitwa Warszawska, Wataha i teraz Kamerdyner. Wszystko to wspaniałe produkcje. Jak Pan myśli, dlaczego zdobył Pan nagrodę właśnie za ten ostatni film?

     - Nagrodę otrzymałem razem z moim, już nieżyjącym, przyjacielem, Zbigniewem Daleckim. Stworzyliśmy piękny, choć już nieistniejący świat, który został wspaniale sfotografowany przez Łukasza Gutta. Jest to bardzo miłe, że grono Akademii Filmowej zwróciło uwagę na naszą wizję.
     
     - Łatwiej tworzy się scenografię do filmów z dawnej epoki czy tych bardziej współczesnych?

     - Nie ma łatwych filmów, jeśli podchodzi się do swojej pracy rzetelnie. Nie wiem, jak dla innych scenografów, dla mnie nie ma różnicy, czy robię film z początku wieku, o latach 80. czy z 2001 roku. Obecnie seriale premium już coraz rzadziej odbiegają swoją jakością od filmów kinowych.Trzeba do każdego projektu podchodzić z pokorą i szacunkiem.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Konto poczty elektronicznej
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata Mini
Domena funkcyjna .com.pl
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata (bez czytnika)