Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 17-11-2017, imieniny Elżbiety, Samueli
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Chwila oddechu Chwila oddechu

Haft znowu w modzie (Zawody znane i nieznane, odc. 54)

 
Elbląg, Haft znowu w modzie (Zawody znane i nieznane, odc. 54) Rafał Wildangier - hafciarz XXI wieku (fot. Anna Dembińska)
Rek

Haftowanie to głównie domena kobiet, jednak jak się okazuje, nie tylko. Rafał Wildangier, pracownik lokalnej firmy hafciarskiej, gdy trzeba, wyhaftuje niemal wszystko. Tym bardziej, że pomaga mu w tym maszyna. Niezdecydowanym klientom doradzi i zaprojektuje haft, a tym, którzy wolą nadruki, wydrukuje na koszulce to, co tylko zapragną. W rozmowie z nami Rafał odpowiada, czy haftowanie i drukowanie to łatwy kawałek chleba.

Dominika Kiejdo: - Spodziewałam się kobiety, a tutaj widzę mężczyznę... Operowanie igłami wymaga raczej delikatnych, małych dłoni i palców. Nie jest Ci trudno w tym fachu?
     Rafał Wildangier:
- Czasy zmieniają się. Pani hafciarka przy kominku na bujanym fotelu, trzymająca tamborek i igłę to już niezwykle rzadki obrazek. Teraz hafty wykonuje maszyna, którą muszę wcześniej zaprogramować. Czyli pomysł, potem opracowanie w programie graficznym, następnie ułożenie nici w programie hafciarskim, w końcu przygotowanie tkaniny, załadowanie programu do hafciarki i ruszamy z wykonaniem.
     
     - Jaka jest Twoja rola w tym procesie?

     - Żeby haft mógł powstać, trzeba najpierw jego projekt „wrzucić” w system w komputerze, potem obrobić go w programie graficznym i to właśnie jest najtrudniejsza część pracy. Następnie projekt odczytuje hafciarka (maszyna) i haftuje na odpowiednim materiale. Ważna jest także znajomość materiałów i wiedza, jak zachowają się one podczas wbijania igły w naprężoną strukturę tkaniny.
     
     - Można Cię zatem określić nie tylko hafciarzem, lecz także projektantem i drukarzem...

     - Można tak powiedzieć, ponieważ oprócz projektowania i haftowania zajmuję się także wykonywaniem nadruków na materiałach. Firma, w której pracuję, a w zasadzie szef jest bardzo otwarty na nowości technologiczne. Ostatnio zakupiliśmy maszynę do nadruku bezpośredniego na bawełnie - DTG. Jest to nowoczesna, japońska maszyna - taki rolls royce tej technologii. Polega to na tym, że zapisuję w profesjonalnym programie graficznym aplikację i wysyłam ją na komputer pokładowy maszyny i już drukarka drukuje koszulkę z gotowym obrazkiem czy napisem. Jak to w nowoczesnej technologii, ważne jest środowisko pracy urządzenia jak na przykład wilgotność powietrza lub temperatura otoczenia i tego mocno pilnujemy. Wykonuję także nadruki za pomocą folii fleks czyli wtapiam w zewnętrzną część tkaniny folię. Zawsze technologię wykonania aplikacji dostosowuję do konkretnej tkaniny.
     
     - Jak to się stało, że zająłeś się fachem, który stereotypowo przypisywany jest kobiecie?
     
- Jak to często bywa, był to przypadek. Miałem taki okres w życiu, gdy wszystko nie szło mi tak, jak chciałem. Kłopoty w domu, na studiach, brak pieniędzy, no waliło się na całej linii. Do tego poszedłem pograć w squasha i skręciłem nogę. Wtedy na sali poznałem mojego przyszłego szefa. Pogadaliśmy raz, potem drugi i postanowiłem spróbować swoich sił w firmie Barwy. Początki były trudne. Studiowałem informatykę i sądziłem, że wiem wszystko. Jednak w praktyce okazało się, że wiele muszę się nauczyć. Codziennie uczyłem się. Wysyłano mnie na szkolenia do Warszawy i z czasem nauczyłem się tworzyć projekty na hafciarkę.
     
     - Jakie najdziwniejsze rzeczy przyszło Ci wyhaftować?

     - Kiedyś klient przyniósł klamrę od paska i chciał wyhaftować na skórzanej kurtce taki sam wzór. Haft miał 30 cm szerokości i 28 cm wysokości. Nie było łatwo. Robiłem to trzy dni, ale wyszło rewelacyjnie. Zdarzyło mi się też haftować głowę tygrysa na plecach bluzy, haftowałem też koszulki polo na Mistrzostwa Świata dla Polskiej Kadry Baloniarzy.
     
     - Rozumiem, że te osoby chcą się jakoś wyróżniać z tłumu?

     - Chcą mieć coś oryginalnego, innego niż wszyscy. Teraz wchodząc do sklepu kupisz dosłownie wszystko, z tą różnicą, że taką samą rzecz ma kilkaset tysięcy innych ludzi. Wchodząc do naszej firmy Barwy decydujesz się na wyjątkowość. Mamy takie hasło ,,barwimy codzienność" i chyba właśnie tak jest. Z codziennej standardowej rzeczy tworzymy wyjątkowe, wyróżniające właściciela produkty. Oczywiście mamy też standardowe zlecenia jak na przykład naszywki dla szkół, firm, instytucji. Haftujemy też prezenty. Dużo ludzi chce ręczniki z imiennym haftem. Co ciekawe, ostatnio zaproponowaliśmy haft na ręczniku ,,Dla Gości" i chwyciło. Pomysł z życia wzięty.
     
     - Czy haftowanie to sztuka?
     - Myślę, że można powiedzieć, że jest to sztuka. Mimo, że wszystko robi maszyna, to najpierw jednak trzeba zrobić projekt danego haftu. Czasami zdarza się tak, że projekt stworzony w programie wygląda dobrze, natomiast na materiale są rozbieżności, bo każdy materiał inaczej reaguje na igłę. Wtedy puszczam próbkę, jak trzeba to i kilka próbek.
     
     - Czy wszystko da się wyhaftować?
     - Wiele rzeczy da się wyhaftować. Aplikacja do haftu powinna mieć najmniejszy element wielkości od 5 mm. Powód jest prosty - nitka hafciarska ma swoją grubość i musi być przeciągana pomiędzy włóknami tkaniny, by mieć w nich zamocowanie.
     
     - Czy haft jest dziś trendy czy raczej passé?

     - Coraz więcej osób chce się czymś wyróżniać od innych, a haft spełnia właśnie tę rolę. Jest synonimem jakości, solidności, dobrego gustu i tak właśnie każdy z nas chce być postrzegany. Wymaga bardzo dużo czasu w opracowaniu, ale efekt jest zwykle powalający.
     
     - Wykonujecie także napisy. Zdarzyły się jakieś oryginalne?
     
- Raz miałem wykonać napis na koszulce: „Wolny, zajęty, na polowaniu” z figurą myśliwego. Z zaznaczonym napisem „na polowaniu”.
     
     - Ludzie przychodzą z gotowymi pomysłami czy szukają porady?
     
- Często przychodzą z gotowymi pomysłami, a czasami chcą, żeby im doradzić. Mamy u siebie dużo własnych wzorów, z których można coś wybrać. Często jest tak, że inspiracją do własnego pomysłu jest jakaś aplikacja wyszperana w internecie.

  Hafciarka nowoczesna (fot. AD) Hafciarka nowoczesna (fot. AD)


     
     - Haftujecie także na ubraniach dziecięcych?
     
- Haft ma to do siebie, że pod spodem są nitki i fizelina, która usztywnia materiał, a dziecko ma delikatną skórę, więc może to go drażnić. Stąd na koszulkach dla dzieci wykonujemy najczęściej nadruki. Zdarza się, że na body dla dzieci robimy nadruki typu: „Jestem córeczką tatusia” albo ,,Księżniczka tatusia" . Dzieci najczęściej wybierają koszulki z nadrukiem lub czapki.
     
     - Trudna to sztuka takie projektowanie?
     
- Najtrudniejsze jest to, by trafić w gusta klienta, by zrobić to tak, jak klient sobie życzy. Nie zawsze klient potrafi wytłumaczyć, czego tak naprawdę chce, dlatego też przy zamówieniu zadajemy mu jak najwięcej pytań. Staramy się, by klient nie pozostał bez wyczerpującej odpowiedzi.

rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama