Poniedziałek 18-02-2019, imieniny Bernardety, Konstancji
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Musiałem chwycić za gitarę! (Młodzi zdolni, odc. 26)

 
Elbląg, Musiałem chwycić za gitarę! (Młodzi zdolni, odc. 26)
fot. Michał Skroboszewski
Rek

Chciał zostać piłkarzem, ale gdy kolega włączył mu utwór Jimmiego Hendrixa, zmienił swoje plany i postanowił zostać gitarzystą. Dziś gra w zespole Eweliny Lisowskiej i marzy o nagraniu własnego materiału.

Anna Kaniewska: - Zacząłeś grać na gitarze w wieku 14 lat. Skąd taka pasja do muzyki i dlaczego akurat ten instrument?
     Przemek Świerk: - To u nas rodzinne (śmiech). Mój dziadek grał na fortepianie. Kiedyś uczył w elbląskiej szkole muzycznej. Jego synowie również zajmują się muzyką. Mój tata gra na perkusji, a wujek grał na instrumentach klawiszowych. Na nich gra również mój starszy brat. Ja najpierw grałem na skrzypcach. Skończyłem szkołę muzyczną pierwszego stopnia w klasie skrzypiec i drugiego - grałem na altówce. Pamiętam dzień, w którym mój kolega puścił mi kawałek Jimmiego Hendrixa. To był strzał! Ta muzyka uderzyła mnie tak mocno, że musiałem chwycić za gitarę. Jestem samoukiem. Na początku zacząłem od grania na gitarze akustycznej prostych piosenek opartych na podstawowych akordach. Z biegiem lat przerodziło się to w zajęcie, które dziś jest jednocześnie moją pracą i pasją. Nie wyobrażałem sobie, że nie zwiążę z tym instrumentem swojej przyszłości. Dziś jestem studentem piątego roku Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Uczę się w klasie gitary jazzowej profesora Piotra Olszewskiego, który jest znakomitym fachowcem o bardzo dużej wiedzy i co bardzo ważne zawsze zachęca do szukania własnej drogi w muzyce.
     
     - Brałeś udział w wielu warsztatach muzycznych.
     - Tak. Były to warsztaty na terenie całego kraju, m.in. w Bolesławcu, Sielpii czy Końskich. Na takich warsztatach uczyłem się pod okiem znanych muzyków, m.in. Wojciecha Pilichowskiego, Marka Raduli czy Jacka Królika. Sam również prowadziłem warsztaty w Olsztynie w 2011 roku w ramach Bruk Festival.
     
     - Sprawdzasz się w roli pedagoga?

     - Było to naprawdę ciekawe doświadczenie. Uczyłem początkujących, dzieci między 12-15 rokiem życia. Uważam, że zainspirowanie młodej osoby jest bardzo trudne. Zdecydowanie jednak wolę koncertowanie i bycie na scenie.
     
     - Masz na swoim koncie jakieś nagrody?

     - W 2010 roku zdobyłem I nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Artystycznym Młode Talenty wraz z zespołem LORFE. Wtedy jury przewodniczył Czesław Mozil, który jest znany z projektu Czesław Śpiewa. W 2012 roku zająłem II miejsce z Big Bandem Akademii Muzycznej w Bydgoszczy podczas XVII Big Band Festiwalu w Nowym Tomyślu. Nagród było niewiele, natomiast mogę wymienić kilka ciekawych sytuacji związanych z pracą ze znanymi polskimi artystami.
     
     - Z jakimi artystami grałeś?

     - W 2011 roku brałem udział w nagrywaniu koncertowego DVD basisty Wojciecha Pilichowskiego. Było ono nagrywane na Zamku w Kliczkowie. Miałem również przyjemność współpracy m.in. z Kasią Kowalską, Hanią Stach, Sławkiem Uniatowskim, Nataszą Urbańską oraz Maciejem Miecznikowskim, wokalistą zespołu Leszcze. Od czerwca 2015 roku gram w zespole Eweliny Lisowskiej.
     
     - Jak współpracuje Ci się z Eweliną Lisowską?

     - Współpraca układa się bardzo dobrze. Atmosfera w zespole jest świetna. Myślę, że muzyka Eweliny może zaskoczyć. Koncerty są bardzo rockowe, a frekwencja zawsze bardzo duża. Ostatnio graliśmy koncert z okazji Finału Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gorzowie Wielkopolskim, a w Sylwestra wystąpiliśmy we Wrocławiu.
     
     - Jak udaje Ci się pogodzić studia i koncerty? 
     - Z reguły koncerty są w weekendy, więc w piątek pakuję się i ruszam w trasę. Wracam w niedzielę lub poniedziałek i idę na zajęcia. Można to pogodzić, choć nie zawsze jest to łatwe. Jednak ja lubię takie życie. Koncerty dają mi ogromną energię. Nie umiem tych emocji porównać z innymi przeżyciami.
     
     - Sam również masz zespół Hendrix Resurrection, w którym grasz na gitarze oraz śpiewasz.

     - Chyba każdy się domyśli komu poświęciliśmy ten projekt (śmiech). Ten zespół powstał w kwietniu 2015 roku. Mój znajomy organizował koncerty w Toruniu. Każdy koncert był poświęcony jednemu artyście. Gdy chcieli zaprezentować muzykę Jimmiego Hendrixa, zaprosili mnie i moich dwóch kolegów. Tak utworzyło się trio, w skład którego wchodzi basista Kasper Łbik oraz perkusista Mateusz Krawczyk. Postanowiliśmy pójść trochę dalej i zająć się tym na poważnie. Ostatnio poszerzyliśmy zespół o instrumenty klawiszowe, na których gra mój brat Tomek. Granie utworów Hendrixa nie musi być tylko odtwórstwem. Zawsze trzeba zostawić w muzyce pierwiastek siebie, swojej osobowości. Uważam, że absolutnie nie wolno poddawać się modzie, trzeba zawsze być prawdziwym, słuchacz z łatwością wyczuję sztuczność. Dlatego chcemy zrobić swój materiał w klimacie Jimmiego. Co dla mnie bardzo istotne dzięki temu projektowi zacząłem śpiewać i sprawia mi to ogromną przyjemność. Uważam, że w tego typu muzyce nie trzeba być doskonałym technicznie wokalistą, bardziej liczy się, aby śpiewanie miało dobry feeling i współgrało z graniem na gitarze. Jesienią zeszłego roku zaczęliśmy regularnie koncertować. 27 grudnia zagraliśmy w moim rodzinnym mieście Elblągu w klubie Mjazzga. Nie mogę zdradzać zbyt wiele, ale na pewno w tym roku zagramy na kilku interesujących festiwalach, szczegóły wkrótce.
     
     - Jacy artyści Cię jeszcze inspirują oprócz Hendrixa?

     - Jest ich naprawdę dużo. Artystą, który mnie inspiruje jest np. Prince. Uważam, że jest znakomitym, lecz niedocenionym gitarzystą. Stevie Ray Vaughan był również cudownym muzykiem. Lubię także Johna Mayera, Lenny'ego Kravitza, a ostatnio najczęściej słuchanymi przeze mnie wykonawcami są Philip Sayce oraz Gary Clark Jr., który bardzo przypomina mi Jimiego Hendrixa. Jeśli chodzi o Polskę, to uwielbiam Jana Borysewicza z zespołu Lady Pank, szczególnie jego solową twórczość. Myślę, że to dla mnie najważniejsze postacie. Najczęściej słucham rocka i bluesa w tradycyjnym, starym stylu. To jest muzyka, która nigdy mi się nie znudzi.
     
     - Masz jakieś inne zainteresowania oprócz muzyki?
     - Tak. Lubię grać w piłkę nożną. Szczególnie na pozycji bramkarza. Jako dziecko chodziłem na treningi Polonii Elbląg i chciałem zostać piłkarzem. Niestety teraz nie mogę się w tym realizować. Trzeba uważać na ręce (śmiech).
     
     - Jakie plany na rok 2016 ma Przemek Świerk?
     - Pomyślnie ukończyć studia, dużo koncertować z zespołem Hendrix Resurrection, rozpocząć pracę nad własnym materiałem i być może przeprowadzić się do większego miasta. A przede wszystkim we wszystkich działaniach być w zgodzie z samym sobą (śmiech). Mam nadzieję, że mi się uda!
Anna Kaniewska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia inna niż inne
RTV + SZAFA
Kuchnia nowoczesna
Kuchnia nowoczesna II