Czwartek 15-11-2018, imieniny Alberta, Leopolda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Wszystkich Świętych Wszystkich Świętych

Rozbierają i kąpią... książki (Zawody znane i nieznane, cz.28)

 
Elbląg, Rozbierają i kąpią... książki  (Zawody znane i nieznane, cz.28) Ewa Chlebus i Joanna Sroka, konserwatorki i restauratorki starodruków (fot. AD)
Rek

Mogłoby się wydawać, że ich praca jest żmudna i monotonna. Nic bardziej mylnego. Najpierw demontują książkę, kąpią ją w wodzie, uzupełniają ubytki, zszywają i oprawiają. Tym sposobem odnowiły już wiele woluminów i wciąż czerpią satysfakcję ze swojej pracy. - Każdy obiekt to dla nas wyzwanie. Każda książka jest inna i to właśnie sprawia, że nasza praca jest fascynująca – mówią Ewa Chlebus i Joanna Sroka, konserwatorki i restauratorki starodruków.

Dominika Kiejdo: - Tchnęłyście życie w tysiące starych ksiąg. Zajmujecie się konserwacją woluminów sprzed kilku stuleci. Jakie księgi „wyszły spod waszych rąk”?
     Joanna Sroka: - Konserwujemy zbiory dawnego Gimnazjum Elbląskiego. Są to książki, które mają bardzo burzliwą historię, noszą ślady swojej przeszłości. W czasie wojny budynek biblioteki został zniszczony i książki przez wiele miesięcy były bez opieki. Po wojnie zostały przewiezione w depozyt do Torunia, gdzie spędziły 50 lat. Wróciły do nas dopiero w 2001 roku.
     
     - Po wojnie przez dwa lata książki zalegały na półkach w zniszczonym budynku biblioteki. Niektóre były zapewne w opłakanym stanie?

     EC: - Część książek zostało zalanych, część ukradziono, część miała ślady kul. Między kartami książek było wiele pyłu ceglanego. Budynek był zniszczony, dach był uszkodzony, więc lało się na te książki.
     JS: - A że nie było na nie w Elblągu miejsca, oddano je w depozyt do Torunia. Ostatecznie książki wywieziono stąd w 1947 roku. Po kilku dekadach książki wróciły do Elbląga.
     
     - Jak stare są to zabytki?

     JS:  - Trzon księgozbioru stanowią książki z dawnej biblioteki Gimnazjum Elbląskiego, która powstała w 1601 roku. Pierwsze książki były to głównie dary przekazywane przez bogatych mieszczan. Ofiarowali oni bibliotece część swoich księgozbiorów. Często książki były też zakupywane przez bibliotekę.
     EC: - W Toruniu książki zostały zabezpieczone, ale tylko pojedyncze woluminy poddane zostały konserwacji. Gdy trafiły tutaj do Elbląga zaczęłyśmy pracować nad tym księgozbiorem całościowo. Od 2010 roku prowadziłyśmy projekty konserwatorskie na konserwację zachowawczą starych druków. Od 2010 do 2016 poddałyśmy konserwacji 9 tysięcy starych druków. Polegało to na oczyszczeniu, wykonaniu niezbędnych napraw „ratunkowych”, i wykonaniu pudeł ochronnych. Staramy się zapewnić temu księgozbiorowi jak najlepsze warunki, by książki przetrwały jak najdłużej.
     
     - Z którego wieku pochodzą najstarsze egzemplarze?

     EC: - Najstarsze rękopisy są z XIV wieku, mamy dwa takie zabytki. Zbiór starych druków wydanych do 1800 roku liczy 9 tys. woluminów, wśród nich znajduje się 69 inkunabułów, czyli druków wydanych do 1500 roku.
     JS: - Do tego dochodzą książki i czasopisma z XIX i z początku XX wieku. Mamy ich w swoich zbiorach prawie 45 tysięcy.
     
     - Czy starodruki z XV wieku różnią się od tych sprzed stu, dwustu lat?

     JS: - W ubiegłym roku zakończyłyśmy konserwację zachowawczą starych druków. Teraz stoimy przed wyzwaniem zabezpieczenia księgozbioru z XIX i XX wieku w tym czasopism regionalnych. Wiąże się to z innymi problemami. W XIX wieku całkowicie zmieniła się technologia wytwarzania papieru, co odbiło się na jego jakości. Stosowany do tej pory papier czerpany okazał się zbyt drogi przy tak dużym zapotrzebowaniu. Wprowadzono nowe surowce np. ścier drzewny, opracowano nowe techniki produkcji papieru, które drastycznie wpłynęły na obniżenie jego właściwości.
     EC: - Czasem trudniej pracuje się z papierem z XIX wieku niż z tym z XV czy XVI wieku, który jest biały i świetnie zachowany. O ile książka z XV, XVI wieku przetrwa jeszcze setki lat, to taka XIX-wieczna gazeta, jeśli nie podejmie się żadnych działań, po prostu się rozpadnie.
     
     - Na czym polega proces konserwacji?
     EC: - Wszystko zależy od obiektu. Każdy obiekt jest inny. Nie można popadać w rutynę. Zakres prac zależy od stopnia zniszczenia i techniki wykonania zabytku. Bardzo zniszczone książki rozszywamy, oczyszczamy mechanicznie za pomocą gumek, gąbek i pędzli, a następnie karty poddajemy kąpieli w wodzie. Jeśli jednak istnieje taka możliwość, staramy się wykonywać prace bez demontowania książki na pojedyncze karty.
     JS: - Proces konserwacji poprzedza praca koncepcyjna, czyli m.in. sporządzenie dokumentacji książki, mapy, grafiki, fotografii czy rysunku. Najpierw dokładnie oglądamy zabytek, zgłębiamy historię obiektu, opisujemy, co się znajduje w książce, przeprowadzamy badania technologiczne, np. określamy skład włóknisty papieru, czyli to, z jakich włókien został zrobiony. Wiadomo, że papier XV-wieczny ma zupełnie inny skład niż papier XIX-wieczny.
     EC: - Badamy też technikę wykonania książki, czyli jak była zszyta, jak była oprawiona, żeby ewentualnie móc później to odtworzyć. Badamy także stan zachowania. Robimy zdjęcia, by udokumentować stan książki przed konserwacją i gdzie są nasze ingerencje.
     JS: - Proces koncepcyjny jest trudny, ale zarazem bardzo ciekawy, bo każdy obiekt jest inny. Nie można podchodzić do obiektu szablonowo. Przed konserwacją często trzeba wykonać wiele prób chemicznych np. odporności mediów pisarskich, druku, tuszów, pigmentów na wodę, zdarza się, że musimy sporo się natrudzić, zanim wymyślimy metodę odpowiednią dla danego zabytku.
     
     - Co dzieje się po wykąpaniu książki?

     EC: - Po demontażu i kąpieli kart książki, suszymy je, uzupełniamy ubytki, podklejamy uszkodzenia, potem wzmacniamy strukturalnie papier, prasujemy, zszywamy książkę i oprawiamy. Do każdego obiektu trzeba podejść indywidualnie. Często mamy przed sobą wyzwania. Joanna rekonstruowała na przykład brakującą mosiężną zapinkę, czasami mamy jakieś trudne do usunięcia zacieki, na które musimy znaleźć odpowiednią metodę.
     JS: - W naszym zawodzie bardzo fajne jest to, że cały czas trzeba się rozwijać i zgłębiać wiedzę konserwatorską. Tendencje w konserwacji zmieniają się, zmienia się też metodyka pracy. Pojawiają się nowe środki chemiczne, trzeba być więc na bieżąco z literaturą fachową, dobrze jest również uczestniczyć w konferencjach konserwatorskich zarówno ogólnopolskich jak i międzynarodowych.
     
     - Jakie metody pracy były stosowane kilka lat temu, a jakie są stosowane obecnie?
     EC: - Obecnie jest taka tendencja, by jak najmniej ingerować w książkę, by zachować jej oryginalny charakter. Jeśli nie trzeba jej rozszywać, to tego nie robimy. Chodzi o to, by pozostawić jak najmniej swojego śladu i z jak największą pokorą podejść do obiektu.
     JS: - Kiedyś stawiano bardziej na walory estetyczne. Książka czy każdy inny zabytek na koniec prac miał być ładny, czysty miał wyglądać jak nowy. Gdy oprawa książki była bardzo zniszczona, wymieniano ją na nową. Teraz absolutnie się tego nie robi i nawet, gdy oprawa książki jest zaplamiona czy zagrzybiona, ratuje się każdy jej fragment. Nieważne, czy to jest ładne czy brzydkie, ważne, by zachować wszystkie oryginale elementy.
     
     - Czy ludzie interesują się tymi starymi woluminami? Można te książki zobaczyć, wziąć je do ręki?
     EC:-  Jeżeli ktoś zajmuje się badaniami naukowymi, może przyjść i zobaczyć daną książkę. Z uwagi na to jednak, że zbiory są sukcesywnie digitalizowane, preferowane jest korzystanie z książki w formie cyfrowej. W uzasadnionych przypadkach można oczywiście przyjść i skorzystać z księgozbioru na miejscu.
     JS: - Tymi zbiorami interesują się zazwyczaj doktoranci czy profesorowie.
     
     - Dlaczego wybrałyście właśnie ten zawód?

     EC: - To bardzo ciekawy zawód, łączący w sobie historię sztuki, naukę z dziedziny chemii, biologii, fizyki z pracą artystyczną i manualną. Z jednej strony potrzebna jest wiedza w zakresie przeliczania stężeń roztworów i rozpuszczalności różnych substancji, a z drugiej ważne jest wyczucie barw, mieszania kolorów podczas wykonywania rekonstrukcji fragmentów zabytku.
     
     Więcej o pracy konserwatora można przeczytać na blogu Ewy Chlebus i Joanny Sroki.
     
rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia nowoczesna
Kuchnia, a aneks kuchenny