Czwartek 21-02-2019, imieniny Piotra, Eleonory
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Z sali operacyjnej na podium dla kulturystów

 
Elbląg, Z sali operacyjnej na podium dla kulturystów
Łukasz Łobanowski jest kulturystą i modelem (fot. archiwum prywatne)
Rek

W Polsce był siatkarzem, w Londynie rozpoczął karierę... kulturysty. Niedawno zdobył trzecie miejsce w amatorskich zawodach Mister Olympia dla kulturystów w Wielkiej Brytanii. Poznajcie Łukasza Łobanowskiego, który pochodzi z Elbląga. - Gdy wyjechałem do Anglii, wszystko co robiłem, przeszło na inny poziom. Schowałem swoje ego do kieszeni i bardziej koncentruję się na poprawnym wykonywaniu ćwiczeń. Do tego mocno trzymam odpowiednią dietę - mówi Łukasz.

- Pamiętam, że od najmłodszych lat trenowałeś siatkówkę. Skąd zapał do kulturystyki?
     - Od kiedy pamiętam, sport i ruch zawsze był nieodłączną częścią mojego życia. Grałem w siatkówkę w klubie MKS Truso. Podczas studiów na gdańskim AWFiS spróbowałem innych dyscyplin, przez kolejne parę lat trenowałem różnego rodzaju sztuki walki z elementami treningu siłowo-wytrzymałościowego. Ten trening pomógł mi przejść bardzo ciężką selekcję do grupy zwanej Organizacją Byłych Żołnierzy GROM, którą prowadzili byli komandosi i która miała na celu wsparcie policji, straży pożarnej oraz straży granicznej.
     Kolejnym etapem był typowy trening siłowy oraz siłowo-wytrzymałościowy. Kulturystyka i muscle modeling pojawiły się w moim życiu stosunkowo niedawno, bo dwa lata temu. Przekonałem się na własnej skórze, jak możemy panować nad własnym umysłem i ciałem, ile jesteśmy w stanie z nim zrobić. Wszystko zależy od chęci.
     Gdy jeszcze trenowałem siatkówkę, mój trener zawsze mi powtarzał, że nie mam typowej budowy siatkarza... Gdy trenowałem na siłowni, bardzo łatwo przychodziło mi budowanie masy mięśniowej. Gdy wyjechałem do Anglii, wszystko co robiłem, przeszło na inny poziom. Schowałem swoje ego do kieszeni i bardziej koncentruję się na poprawnym wykonywaniu ćwiczeń. Do tego mocno trzymam odpowiednią dietę.
     
     - Jak to się stało, że właśnie w Anglii rozwinęła się twoja zawodowa kariera? To był przypadek, szczęśliwy zbieg okoliczności, ktoś ci w tym pomógł?
     - Zawsze trenowałem „inaczej” niż inni i byłem w dobrej formie przez cały rok. Właścicielka siłowni, do której uczęszczałem, zmotywowała mnie do tego sportu. A więc można powiedzieć, że Anglia okazała się dla mojej kariery muscle modela zbawienna. Na początku swojej przygody z tym sportem wielką pomoc uzyskałem od Trojan Nutrition Bristol. Podczas dwóch lat startów w różnych federacjach zawsze zajmowałem miejsce w pierwszej piątce, w większości przypadków była to pierwsza trójka.
     
     - Wielu elblążan jest w Anglii, wielu robi kariery, ale też wielu poniosło porażkę. Co ty byś radził wszystkim, którzy chcieliby osiągnąć sukces, a nie wiedzą, co mają robić, po prostu się boją?
     - Zależy, co masz na myśli, mówiąc o sukcesie... Moja przygoda z Anglią wyszła mi chyba na dobre. Wykształciłem się w dziedzinie, w której nigdy bym chyba pracy w Polsce nie dostał. Pracuję na salach operacyjnych urologii i chirurgii ogólnej jako „operating theatre support assistant” (asystent zespołu operacyjnego w szpitalu – przyp. red.). Od ponad pół roku szkolę moich kolegów z obsługi nowego oprogramowania użytkowego dla sal operacyjnych w naszym szpitalu. Mąż, ojciec pięknego synka Sebastiana, posiadacz własnego kąta na obczyźnie – to moje największe osiągnięcia...
     Jeśli chodzi o moją karierę w sportach sylwetkowych, to jeszcze raczkuję. Ale mam już parę osiągnięć na koncie, z czego jestem również dumny. W ubiegłym roku miałem cztery pokazy, w trzech uplasowałem się w pierwszej trójce. Do największych sukcesów należy trzecie miejsce na zawodach amatorskiego Mister Olympia. Od tego momentu wszystko potoczyło się jak lawina...

  (fot. archiwum prywatne)
(fot. archiwum prywatne)


     Mam nowego sponsora, biorę udział w sesjach zdjęciowych, a niedawno dowiedziałem się, że w maju lecę do Australii, by stanąć na scenie federacji World Beauty Fitness and Fashion. Cały czas mam też kontakt z jedną z najlepszych agencji modeli fitness z Nowego Jorku. Zobaczymy, co czas przyniesie, być może zawitam też tam w tym roku...
     Moja dobra rada dla innych? Jeśli mocno wierzycie w to, co robicie, nie zwracajcie uwagi, co mówią inni. Większość negatywnych opinii wywodzi się z ludzkiej niewiedzy i obawy przed nieznanym.
     - Jak wygląda twój zwykły dzień? Ile czasu poświęcasz na trening, jak dużo musisz jeść i co, by dbać o taką formę i rzeźbę?
     - Gdy jestem w fazie przygotowań do pokazu czy do sesji fotograficznej, ćwiczę dwa razy dziennie. Nie jest to łatwe, gdy się ma pracę na cały etat, ale wykonalne. Wstaję rano i robię cardio na swoim rowerku do sprintów. Prysznic, śniadanie, praca do 18. Następnie siłownia, praca jako trener osobisty z klientami, potem zaczynam swój trening siłowy. Jeśli chodzi o ilość spożywanego pokarmu, to nie są to duże ilości. Mój organizm bardzo dobrze reaguje na tak zwane keto dietę, która cechuje się niejedzeniem przez kilka dni węglowodanów, następnie po 7-10 dniach robię małe doładowanie. Każdy organizm jest inny, ale to na mnie działa...
     
     - Jesteś nie tylko kulturystą, ale także modelem...
     - Nie samą siłownią człowiek żyje... W 2014 roku miałem przyjemność wystąpić na pokazie mody, w kolekcji afrykańskiej, zamykającym London Fashion Week. Parę razy wystąpiłem jako statysta w angielskich produkcjach telewizyjnych. Ale największym szokiem był telefon z wiadomością o przesłuchaniu do filmu Guy Ritchiego (reżyser, były mąż Madonny – red.). Niestety, nie dostałem tej roli, ale było to niesamowite przeżycie!

Rozmawiał Rafał Gruchalski
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

AMK Szkło ozdobne 4
Promocja RATY 0%
AMK Kuchnia 5
Szafka RTV pod telewizor Cromer połysk 160 cm