Czwartek 25-04-2019, imieniny Marka, Jarosława
 

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Adrian Durma nie ma sobie równych

 
Elbląg, Adrian Durma nie ma sobie równych
fot. nadesłana

W dniach 29-31 marca odbyły się Mistrzostwa Polski w kick boxingu w formule light contact i point fighting. W mistrzostwach kraju brał udział zawodnik z Elbląga Adrian Durma w kat. do 74kg , który zdobył dwa tytuły mistrza Polski.

Adrian ma bardzo dobra formę, co potwierdził zdobywając dwa złota, nie dając przeciwnikom szans. Jedną pierwszą walkę w PF Adrian stoczył na pełnym dystansie, a resztę pojedynków skończył przed czasem, łącznie z dwoma finałami. W point fighting Adrian stoczył trzy walki, finałowy pojedynek wygrał 11:1. W formule light contact jako aktualny mistrz Polski dostał wolny los a do finału stoczył też trzy walki, które też skończył przed czasem. Adrian w każdym pojedynku i odstawal od rywali techniką i przygotowaniem. - Jadąc na turniej miałem małe obawy, bo jechałem z pękniętym nosem i trochę się obawialem tego, ponieważ ból jest ogromny i każde uderzenie w nos potęguje ten ból. Stojąc już na macie zupełnie o nim zapomniałem, dopiero po walce dawał o sobie znać. Turniej przeszedł moje oczekiwania, wiedziałem że jestem w formie, bo bardzo ciężko trenowałem, ale nie spodziewałem się, że aż tak pójdzie. Pierwsza walka w PF była dla mnie problemem. Nie mogłem zaskoczyć, ale w drugiej rundzie odpaliłem się. Ta walka była chyba najcięższa, bo musiałem gonić czteropunktową stratę i szliśmy punkt za punkt. W ostatnich sekundach sięgnąłem przeciwnika kopnięciem w głowę i wygrałem jednym punktem, a nie było łatwo trafić, bo chłop miał z dwa metry. Trochę akcja jak z filmu, kiedy to zawodnik trafia do kosza w ostatniej sekundzie i drużyna wygrywa jednym punktem. Resztę walk już wygrałem bez żadnych przeszkód. Totalna dominacja. Teraz czekają mnie dwie duże imprezy: puchar świata w Austrii oraz na Węgrzech. Przyznaję, że już trochę jestem zmęczony, bo od lutego walczę co dwa tygodnie, ale dam radę. Plan na ten rok miałem taki, żeby zdobyć wszystkie tytuły mistrza Polski na macie. Nie udało mi się tylko w kick light, gdzie zostałem wicemistrzem kraju. Boli mnie ta walka, bo nie była to walka przegrana. Ciągle mi to siedzi w głowie i motywuje do cięższej pracy. Czasem tak bywa, że ściany pomagają swoim tak, jak w tym przypadku - mówi Adrian Durma.
inf. nadesłana
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia inna niż inne
Kuchnia klasyczna