Środa 16-01-2019, imieniny Włodzimierza
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Igor Janik: Chcę być w reprezentacji

 
Elbląg, Igor Janik: Chcę być w reprezentacji Igor Janik wywalczył w 2018 r. tytuł wicemistrza świata w szachach szybkich i błyskawicznych (fot. Anna Dembińska)
Rek

- Przed mistrzostwami świata zakładałem, że miejsce w pierwszej piątce to będzie bardzo dobry wynik, a jakikolwiek medal będzie ogromnym sukcesem – mówił Igor Janik, elbląski szachista, który na mistrzostwach świata zdobył tytuł wicemistrza. M. in. o tym i o życiu szachisty rozmawiamy z elbląskim szachistą.

- W ilu turniejach wziął Pan udział w tym roku? Jak wygląda sezon szachisty?
     - To się da policzyć, aczkolwiek w moim przypadku jest to dość skomplikowane. Jestem licealistą, w tym roku zdaję maturę. Swoje starty muszę dostosować do szkoły, dlatego np. w listopadzie nie brałem udziału w turniejach, żeby nadrobić zaległości w nauce. Za absolutne minimum uznaje się rozegranie stu partii klasycznych w ciągu roku. Na turniejach gra się dziewięć – jedenaście partii. Łatwo policzyć, że dziesięć turniejów w ciągu roku, to absolutne minimum.
     
     - Najważniejsze zawody w tym roku to Mistrzostwa Świata Juniorów w Szachach w Grecji?
     - Najważniejsze dlatego, że to mój największy triumf w dotychczasowej karierze [Igor Janik został wicemistrzem świata w szachach szybkich i klasycznych– przyp. red.]. W tym roku grałem też na Mistrzostwach Świata do lat 20, to również prestiżowy turniej. Chciałem tam wypełnić normę arcymistrzowską, nie udało się, ale wynik i tak mnie zadowala.
     
     - Jaki cel sportowy miał Pan przed wyjazdem do Grecji?
     - Startowałem z numerem 17. Jest on nadawany na podstawie rankingu, który posiada każdy szachista. Przed turniejem zakładałem, że miejsce w pierwszej dziesiątce będzie mnie zadowalało, jak będę w pierwszej „piątce” to będzie bardzo dobrze, a jakikolwiek medal będzie ogromnym sukcesem. Oczywiście, każdy szachista jedzie z myślą o zwycięstwie, ale złoty medal to było coś. Gdyby mi ktoś przed turniejem powiedział, że zdobędę medal, w ostatniej partii będę walczył o złoto, to wziąłbym to w ciemno. Nawet piąte miejsce przed zawodami traktowałem jako sukces. Pewien niedosyt pozostał ,w bezpośrednim pojedynku pokonałem mistrza świata, ale i tak jestem zadowolony.
     
     - Został Pan wicemistrzem świata w szachach szybkich i klasycznych. Czym różnią się te odmiany gry?
     - W wielkim skrócie: czasem gry. W szachach klasycznych każdy z zawodników ma 1,5 godziny na partię plus 30 sekund na każde posunięcie i po czterdziestu posunięciach „dostaje się” kolejne pół godziny. Razem: około 4 godzin, ale i sześciogodzinne partie nie należą do rzadkości. W szachach szybkich mamy 15 minut na partię i 10 sekund za każde posunięcie. Szachy błyskawiczne są jeszcze szybsze: 3 minuty na partię i 2 sekundy za ruch.
     
     - Zdarzają się takie sytuacje, kiedy komuś zabranie czasu na skończenie partii?

     - Nie ma takiego problemu, że brakuje czasu na wykonanie ruchu. Za każde posunięcie dostaje się 30 sekund do partii. Kiedy jednak jestem po trzydziestu posunięciach i wiem, że zostało mało czasu, jak mówią szachiści „gram na kroplówce”, mam tylko kilkanaście sekund na przemyślenie swojego posunięcia. I tu jest główny problem związany z czasem: bywa, że jest go mało na dokładne przemyślenie każdego posunięcia.
     
     - Jak się Pana sytuacja po tym sukcesie zmieniła w tym szachowym świecie?
     - Na pewno zyskałem trochę rozgłosu. Wpłynęło to też na promocję dyscypliny. O szachach zaczęło się więcej mówić, wpływ na to miał też sukces dorosłej reprezentacji, która zajęła czwarte miejsce na olimpiadzie. Ten medal mojej kariery o 180 stopni nie wywróci. Ale uzyskałem wsparcie środowiska szachowego, miasta. To bardzo dobre zakończenie mojej kariery juniorskiej. W 2019 r. będę startował jako senior.
     
     - Zdobyte tytułu sprawia, że będzie Pan zapraszany na silniej obsadzone turnieje w przyszłym roku?
     - Na pewno. Organizatorzy zawodów biorą pod uwagę, co zawodnik sobą reprezentuje, jakie ma osiągnięcia oraz jego ranking FIDE. Jak bardzo zmieni, tego nie jestem w stanie oszacować, ale na pewno będzie to zmiana na bardzo duży plus.
     
     - Jakie ma Pan plany startowe w przyszłym roku?
     
- Na pewno będę chciał zagrać na mistrzostwach Polski seniorów. To będzie mój debiut na tej imprezie. Wystartuje też w mistrzostwach świata do lat 20, które odbędą się w Indiach. Z imprez międzynarodowych planuję jeszcze zagrać na turniejach w Londynie i Graz. To najważniejsze starty.
     
     - W przyszłym roku czekają też na Pana egzaminy maturalne.
     - Tak. Oczywiście, do matury będę się musiał przygotować, pójść na nią i napisać. Nie przejmuje się jednak stresem z tym związanym, ponieważ szachiście na każdym turnieju towarzyszy lekki stres, jako szachiści jesteśmy z tym oswojeni. Mam nadzieję, że na maturze tak właśnie będzie ,lekki stres, który będzie motywował do uzyskania jak najlepszego wyniku. Sam egzamin nie wpłynie szczególnie na moja karierę.
     
     - A po maturze?
     - Planuję iść na studia, głównie jednak będę się zajmował szachami. Na Uniwersytet Warszawski ma wstęp bez egzaminów. Dostałem także zaproszenie do studiowania w prestiżowej Akademii Leona Koźmińskiego. Rozważam te dwie opcje, chociaż bliżej mi do uczelni Koźmińskich (świetni wykładowcy, silna drużyna na Akademickie Mistrzostwa Polski ) . Nie wiem jeszcze czy będą to studia stacjonarne czy zaoczne , ale na pewno kierunek, który pomoże mi w rozwoju kariery ( szachiści świetnie czują ekonomię czy finanse) jednak głównym celem pozostają szachy i zdobywanie kolejnych norm na Arcymistrza. Status studenta pozwoli mi np. grać w Akademickich Mistrzostwach Polski, czy później w Akademickich Mistrzostwach Świata.
     
     - Duża jest przepaść pomiędzy poziomem gry w juniorach a w seniorach?
     - Różnica jest ogromna. Wielu juniorów, którzy się wybili, gra z seniorami, tak, jak to jest w moim przypadku. W 2019 r. będę grał w mistrzostwach Polski seniorów. Dotychczas miałem okazję grać w Otwartych Mistrzostwach Europy Seniorów. Tam poziom znacząco wzrasta. Za najlepszy wiek dla szachistów uznaje się 30 – 40 lat. Do trzydziestki forma rośnie, a później się stabilizuje. Jako zawodnikowi osiemnastoletniemu będzie mi ciężej grać z szachistami, którzy mają większe doświadczenie.
     
     - Czy z szachów da się wyżyć?
     - Tak. To zależy od tego, jaki poziom prezentuje zawodnik, w ilu turniejach gra. Zarabia się na turniejach, konsultacjach, grze w ligach. Z perspektywy przeciętnego Polaka będą to duże pieniądze, porównując to z zarobkami np. piłkarzy – stosunkowo małe. Na pewno nie trzeba dorabiać i powodów do narzekać też nie ma. Na mistrzostwach Świata w tym roku pula nagród wynosiła milion dolarów. Do tego dochodzą sponsorzy indywidualni, pieniądze od federacji narodowych.
     
     - Łatwo jest pozyskać sponsora?
     - Raczej trudno. Ja nie mam osobistego sponsora. Gdybym miał, ułatwiłoby to moją karierę, pozwoliłoby mi to rozwinąć się, w większym stopniu sfinansować wyjazdy, grać więcej i w lepszych turniejach. Czy jest łatwo? Na ten moment nie jest łatwo, zapewne dla sponsora ważne jest nie tylko jaki poziom reprezentuje zawodnik, ale także jak rozpoznawalne jest jego nazwisko i sama dyscyplina, jaką uprawia. Mając na uwadze, że szachy stają się coraz bardziej popularne i trafiają do szkół oraz mediów, problem z pozyskiwaniem sponsorów powinien zanikać.
     
     - Jaki ma Pan długofalowy cel sportowy?
     - Znaleźć się w kadrze Polski seniorów. W reprezentacji narodowej juniorów jestem już od sześciu lat i jestem uważany za podporę tej drużyny. Wejść do kadry seniorów, najlepszej czwórki szachistów w Polsce, łatwo nie będzie, ze względu na mój młody wiek, który jest pewną barierą. Mam nadzieję, że w ciągu kilku lat, jeżeli tylko popracuję, to będę miał taką możliwość. Drugim celem jest zdobycie tytułu arcymistrza. To nie powinno być trudne: arcymistrzem powinienem zostać w ciągu roku.
rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Okulary korekcyjne JUST CAVALLI
Okulary przeciwsłoneczne DEFRAME
Okulary korekcyjne Oscar Ventura
Okulary korekcyjne EVA MINGE