Niedziela 17-02-2019, imieniny Aleksego, Zbigniewa
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Elbląski torpedowiec i próby atomowe (napisali do nas)

 
Elbląg, Elbląski torpedowiec i próby atomowe (napisali do nas)
Torpedowiec floty 1935 elbląskiej budowy na wzburzonym morzu, fot. nadesłana
Rek

Historia okrętów budowanych w stoczni Schichaua jest w sumie mało znana. Jeżeli chodzi o licznie budowane u nas torpedowce i niszczyciele to te pierwsze w czasie I wojny światowej nie zapisały się jakimiś szczególnymi sukcesami. Ot pełniły sobie służbę patrolową kilka brało udział w Bitwie Jutlandzkiej. Pewnie znalazłoby się kilka fajnych epizodów z okresu gdy nasze okręty torpedowe operowały pod wybrzeżami Flandrii i na Kanale La Manche w latach 1915-1917. Jest jednak jeden z okrętów, który dotrwał jako wrak do 1990 roku, a którego historia jest ciekawa i warta zaprezentowania.

W nowej książce Aleksandra Szirokorada pt (w tłumaczeniu) Wielka kontrybucja. Co ZSRR „otrzymał” po wojnie, autor opisuje losy niemieckich okrętów otrzymanych w ramach podziału Kriegsmarine. Wśród okrętów nawodnych były 3 okręty elbląskie tj. T-12, T-17 i T-33. Ten ostatni należał do typu dużych torpedowców floty, a dwa pozostałe do mniejszych jednostek tej klasy. T-33 był okrętem nowym bo w służbie od 1944 roku i przemianowano go na Primjernyj sklasyfikowany został jako niszczyciel. W służbie dotrwał do listopada 1954 roku, a złomowano go do 1958 roku w Tallinie.
     T-17 został przemianowany na Porywistnyj i posłużył do 1953 roku. Tymczasem bliźniaczy T-12 przemianowany po przejęciu przez ZSRR na Podwiżnyj miał przed sobą dłuższą służbę i do tego bardzo tajemniczą. Przez 4 lata po wojnie w czasie gdy służył on we flocie Południowo-Bałtyckiej (w tym czasie Flota Bałtycka była podzielona na 2 części) na Podwiżnym nastąpiła poważna awaria głównego ciągu parowego. Na miejscu zginęło 2 marynarzy, kilku innych odniosło poważne rany. Choć w ZSRR posiadano szczegółowe plany siłowni zabrane z biura technicznego stoczni Schichau w Elblągu awarii na byłym T-12 nie udało się usunąć i w 1953 roku torpedowiec został wycofany ze służby i przeklasyfikowany na jednostkę doświadczalną. Pod koniec roku nadano nową nazwę Kit (wieloryb) i okręt przeholowano na Jezioro Ładoga (największe pod względem objętości jezioro w Europie). Na wysepkach przy północnym wybrzeżu tego jeziora w tym czasie zorganizowano poligon atomowy gdzie badano wpływ wybuchu niewielkich bomb z rdzeniem radioaktywnym na żywe organizmy. Testy przeprowadzano na zwierzętach. Znajdowały się one w klatkach na pokładzie dawnego torpedowca. Trudno wyjaśnić sens tego rodzaju testów być może szukano optymalnej wielkości ładunku jądrowego, który dokona zniszczeń, ale nie będzie zbyt szkodliwy swoją radioaktywnością. Wydaje się, że testy nie poszły po myśli wojska, gdyż ostatecznie w ZSRR zrezygnowano prac nad małymi bombami lotniczymi z ładunkiem atomowym. Ich miejsce zajęły głowice bojowe rakiet (także budowanych z pomocą niemieckich konstruktorów). Na Kicie zdetonowano co najmniej 3 bomby atomowe niewielkiej mocy. Być może były to odpowiedniki dzisiejszych tzw. brudnych bomb?
     W każdym razie nasz Kit po tym jak zakończono teksty został pozostawiony samemu sobie pod wyspą Makarinsaari … prawie na 40 lat (!). Wrakiem zainteresowano się dopiero w 1990 roku gdy rozpoczęto oczyszczanie jeziora będącego głównym źródłem wody pitnej dla Petersburga (obecnie 7 mln ludzi). Oględziny wykazały, że na okręcie znajduje się kilkanaście ton skażonego radioaktywnie mazutu. A normy radioaktywności wokół okrętu przekraczają normy 22 razy. Nie wiadomo jak zorganizowano prace, aby uchronić marynarzy przed promieniowaniem, ale wrak podniesiono za pomocą podczepionych pontonów i postawiono na pływający dok TPD-9. Przeholowano go następnie przed jezioro Onega, Kanał Białomorski do Nowej Ziemi i tam na głębinie Czernaja zatopiono. Obok zatopiono wcześniej niszczyciel Gremiaszczyj (proj. 7) który także był silnie skażony promieniowaniem.
     Ta krótka historia pokazuje jak czasami zawiłe są losy naszych, elbląskich okrętów i czy to się nam podoba czy nie, to w rosyjskich muzeach i archiwach powinniśmy szukać skrawków naszej miejskiej historii.
dr Michał Glock
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Okulary korekcyjne BMW
OKOWOKO s.c.
Okulary korekcyjne GIANFRANCO FERRE
Okulary przeciwsłoneczne Roberto Cavalli