Piątek 22-02-2019, imieniny Marty, Małgorzaty
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Najbardziej bałem się... żony

 
Elbląg, Najbardziej bałem się... żony
Aleksander Doba, kajakarz, podróżnik, odkrywca opowadał elblążanom o swoich przygodach (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Aleksander Doba, który jako pierwszy człowiek samotnie przepłynął kajakiem Atlantyk, wykorzystując tylko siłę własnych mięśni opowiadał wczoraj (15 stycznia) o swoich przygodach elblążanom. Czego się bał podczas tej wyprawy? - A czego miałbym się bać?- zadziornie odpowiedział pytaniem na pytanie podróżnik, który w tym roku skończy 70 lat. - Nawet burze, które przeżyłem to pikuś przy tych zgotowanych przez moją żonę, gdy starała się wybić mi ten pomysł z głowy. Zobacz zdjęcia ze spotkania w Bibliotece Elbląskiej.

Sala U św. Ducha w Bibliotece Elbląskiej pękała w szwach, tylu było chętnych do spotkania z podróżnikiem, który do Elbląga przyjechał na zaproszenie Klubu Turystyki Kajakowej PTTK “Druzno” i sekcji kajakarskiej ZKS Olimpia Elbląg.
     Aleksander Doba, emerytowany inżynier z Polic, ale znany bardziej jako podróżnik, kajakarz, zdobywca i odkrywca opowiadał o swoich podróżach. Szczególnie o największej wyprawie, podczas której jako pierwszy człowiek samotnie przepłynął Atlantyk kajakiem o wdzięcznej nazwie „Olo”.
     Jak w takiej małej łupince pokonać ocean?
     - Łupince? To ogromny kajak: 7 metrów długi i metr szeroki – mówił podróżnik. - A jak przepłynąć? Skutecznie - skwitował.
     Aleksander Doba wyliczał, że sam kajak ważył 120 kilogramów, ale wraz z ekwipunkiem już ok. 700 kg. 5 października 2013 r. wyruszył ze stolicy Portugalii w kierunku Florydy. Podczas wyprawy podróżnik ośmiokrotnie zmagał się ze sztormami, z których jeden zakończył się wyrwanym sterem. Po ponad 40-dniowej przerwie na Bermudach w celu naprawienia uszkodzeń, wpłynął do Port Canaveral na Florydzie 17 kwietnia 2014 r. Następnie dopłynął jeszcze do pierwotnego celu podróży – plaży New Smyrna Beach, gdzie nastąpiło oficjalne powitanie. Dokonanie to, zostało docenione przez National Geographic. Aleksander Doba znalazł się w gronie 10 najlepszych podróżników z całego świata.
     To była niewątpliwie trudna wyprawa, podczas której Aleksander Doba stawał oko w oko z rekinami, napotykał burze, ale nie to było najstraszniejsze.
     - Przed wyprawą, gdy przekonałem już właściciela stoczni do zaprojektowania i wykonania kajaka do przepłynięcia oceanu, gdy prace ruszyły musiałem o tym powiedzieć żonie – wspominał. - To było trudne zadanie. Burze, które później przeżyłem to pikuś przy tych, które zgotowała mi żona, by mi ten pomysł wybić z głowy. To nie były lekkie chwile ani dla mnie, ani dla niej. Żony bałem się okrutnie, ale potem, już na oceanie to ona najbardziej mnie wspierała – zaznaczył podróżnik.
     Aleksander Doba w tym roku skończy 70 lat, a największe podróżnicze sukcesy zaczął odnosić... grubo po 30.
     - Pływać można w każdym wieku. Moje sukcesy przypadły akurat na wiek XXI – żartował. - Ja w wiek kalendarzowy nikomu nie zaglądam. Sobie też nie. Ważne jest to, jak się czuję mentalnie. W ubiegłym roku byłem w Akademii Wychowania Fizycznego w Gorzowie – przypomniał Aleksander Doba. - Tam naukowcy mnie wzięli w obroty, sprawdzili wydolność i orzekli, że jest bardzo prawdopodobne, że ten ocean przepłynąłem (śmiech).
     Kondycyjnie Aleksander Doba czuje się świetnie. Pływa kajakiem, ale ma na swoim koncie ma i skoki spadochronowe, i loty szybowcowe. Z czego bierze się ta jego chęć do ekstremalnych doznań?
     - Z chęci poznawania świata, tego, co jest na zewnątrz, ale i wewnątrz – mówił podróżnik. - Tego, co we mnie tkwi, jak będę reagował na to czy na tamto. Przed wyprawami przeprowadzałem na sobie różne eksperymenty – zdradził. - Spałem w kajaku na balkonie, testowałem siebie również pod względem żywieniowym, jakie minimum egzystencji potrzebuję. A to owocowało skutecznymi działaniami.
     Aleksander Doba jako „Podróżnik Roku 2015” odwiedza różne miejsca w Polsce, zaraża swoją pasją i propaguje turystykę kajakową. W Elblągu był nie po raz pierwszy.
     -W 1991 roku, jako trzecia polska jednostka pływająca po II wojnie światowej przepłynąłem przez Cieśninę Pilawską i dopłynąłem do Elbląga - przypomniał.
     Podróżnik już planuje kolejną wyprawę transatlantycką. Tym razem z Ameryki Północnej do Europy.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Świetny człowiek ! Żałuję, że nie mogłam być na tym spotkaniu i zazdroszczę tym, którzy byli :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    12 1
    Gosiekkk(2016-01-16)
  • Fantastyczne spotkanie - pełne barwnych opowieści. Podziwiam pana Aleksandra, sama nigdy nie odważyłabym się na taki wyczyn.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 1
    (2016-01-16)
  • Do rybapiła - "człowiek" bez ambicji któremu do pełni szczęścia wystarcza żarcie i picie a do tego jak dosatnie dostęp do komputera to już może z kanapy do końca życia nie schodzić nigdy nie zrozumie ludzi twórczych którzy chca osiągnąc nieco więcej niż przeciętność. Gdyby ludzie od poczatku swojego istnienia mieli twoje poglądy dzisiaj wciąż mieszkalibyśmy w jaskiniach polując z dzidami na mamuty.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    6 1
    (2016-01-17)
  • Słuszna konkluzja. Żeby jakiś nawiedzony nie przepłynął kajakiem Atlantyku to ludzie do tej pory mieszkaliby w jaskiniach i biegali z dzidami. A może by to było lepiej. Takiemu jaskiniowcowi na pewno nie przyszedłby poroniony pomysł przepłynięcia Atlantyku na tratwie gdyby miał do dyspozycji statek lub samolot. Jeżeli ktoś ma tyle energii żeby płynąć przez Atlantyk kajakiem to niech lepiej spożytkuje tę energię na pożyteczniejsze cele !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 2
    latającaryba(2016-01-17)
  • Do latającaryba - ty pouczasz innych o "spożytkowaniu energii na pożyteczne cele" a sam co robisz ? bębnisz bezproduktywnie w klawiaturę pisząc brednie, jesteś zwykłym leniem z łaciny nieco dłuższa nazwa - kanopowcus psospolitus niepotrzebnus nikomus.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    (2016-01-18)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Oryginalne części Peugeot - HADM Gramatowski
Autoryzowany Serwis Skoda Hadm Gramatowski.
Wypożyczalnia aut HADM Gramatowski
Serwis i oryginalne części Audi