Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 16-08-2017, imieniny Stefana, Rocha
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Martwimy się przekopem mierzei a tymczasem rzeka Elbląg nam zarasta ;-) Martwimy się przekopem mierzei a tymczasem rzeka Elbląg nam zarasta ;-)

Statystycznie uzdolniony (Młodzi zdolni, odc. 38)

 
Elbląg, Statystycznie uzdolniony  (Młodzi zdolni, odc. 38) Kornel Kiliński (Fot. Michał Skorupa)
Rek

Kornel Kiliński to młody absolwent szkoły muzycznej, który zdecydował się zamienić salę koncertową na halę sportową. Jego pasja, siatkówka, pochłonęła go tak bardzo, że z czasem stała się sposobem na życie. Obecnie Kornel zajmuje się prowadzeniem statystyk jednego z najlepszych siatkarskich zespołów w Polsce, Lotosu Trefla Gdańsk.

- Jak to się stało, że młody muzyk, nagle zainteresował się zupełnie odrębną dziedziną, siatkówką?
     - Zawsze, z racji mojego wzrostu, proponowano mi, abym spróbował swoich sił w sporcie. Namawiano mnie szczególnie na koszykówkę i siatkówkę. Ja postanowiłem sprawdzić się pod siatką. Wraz z moim przyjacielem ze szkoły muzycznej, z którym nadal mam dobry kontakt, chcieliśmy spróbować czegoś innego niż muzyka. Tak trafiliśmy do trenera Stanisława Gudzińskiego. Ten przekierował nas do trenera Adama Jażdżyńskiego i w ten sposób rozpoczęła się nasza przygoda w MKS Truso Elbląg. Pierwsze treningi spodobały się nam tak bardzo, że złapaliśmy siatkarskiego bakcyla.
     
     - W jaki sposób trafiłeś do Gdańska?
     - W trzeciej klasie stanąłem przed wyborem liceum. Nie chciałem iść do liceum ogólnokształcącego, lecz do szkoły z konkretnym ukierunkowaniem. Rozważałem liceum muzyczne albo plastyczne. Wtedy pojawiła się myśl, czemu by nie spróbować szkoły sportowej? Znalazłem ogłoszenie o naborze do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku o profilu siatkarskim, przy klubie Lotos Trefl Gdańsk. Na testach sprawnościowych poszło mi bardzo dobrze i zostałem przyjęty do siedmioosobowej klasy. 
     
     - Nie miałeś wątpliwości, żeby w tak młodym wieku wyjechać z domu?
     - Bardzo lubię nowe wyzwania i stwierdziłem, że taka szkoła, z daleka od domu, nauczy mnie życia. Taka przygoda na pewno nie zdarza się wielu osobom w tym wieku. Na pewno nie żałuję tej decyzji. Zrozumiałem wtedy, że mieszkanie poza domem w wieku 16 lat wymaga charakteru.
     
     - Grałeś w ekipie młodzieżowej, jednego z najlepszych klubów siatkarskich w Polsce. Czy miałeś jakieś sukcesy na boisku?
     - W tamtym okresie, z drużyną Lotosu Trefla Gdańsk zdobywaliśmy co roku mistrzostwo województwa. W drugiej klasie juniorów udało nam się dotrzeć nawet do finałów Mistrzostw Polski.
     
     - Jak to się stało, że z parkietu przeniosłeś się do sztabu szkoleniowego?
     - Do tej zmiany przyczyniła się kontuzja. Podczas treningów na plaży doznałem urazu łąkotki. Wykluczyło mnie to z obozu przygotowawczego, nie mogłem brać udziału w normalnych treningach. Kiedy powróciłem do pełnej sprawności byłem daleko za kolegami w zakresie przygotowań. Niestety, musiałem zrezygnować z gry w tym sezonie. Stwierdziłem wtedy, że musze spróbować czegoś innego. Zawsze bardzo dobrze radziłem sobie w szkole i postanowiłem wykorzystać to w siatkówce. Trenerzy podpowiedzieli mi statystykę. Wtedy właśnie zacząłem pomagać przy meczach. Nauczyłem się robić podstawowe arkusze i coraz bardziej zacząłem zagłębiać w tę dziedzinę. Bardzo spodobała mi się ta praca i zacząłem zajmować się nią na poważnie. Obecnie prowadzę statystki pierwszego zespołu Lotosu Trefla Gdańsk.
     
     - Można powiedzieć, że pech w postaci kontuzji w Twoim przypadku wyszedł na dobre.

     - Wiadomo, że każdy chłopak chciałby być zawodnikiem, ale czasem po prostu trzeba zdać sobie sprawę z realiów. Według mnie każdy zawodnik powinien mieć w głowie jakąś alternatywę, na wypadek chociażby kontuzji, która wykluczy go z gry. Ja niestety musiałem z niej skorzystać bardzo wcześnie, ale cieszę się, że mój „plan B” wypalił.
     Statystyk to w dzisiejszych czasach osoba niezbędna w profesjonalnej drużynie sportowej.
     
     - Czym tak naprawdę zajmuje się ta osoba i jak wygląda jej praca?

     - Jest to generalnie praca przy komputerze. Wszystko to, co widać na boisku, musi być zapisane w specjalnym programie, a następnie przeanalizowane krok po kroku. Codziennie trzeba spędzić przynajmniej godzinę przed komputerem, aby rozpisać każdy mecz. Dodatkowo uczestniczę w treningach, podczas których pomagam zawodnikom w niektórych ćwiczeniach.
     
     - Ile czasu przeciętnie poświęcasz zespołowi?

     - W sezonie, kiedy są dwa treningi dziennie, spędzam około pięć godzin na hali. Do tego dochodzą mecze i materiał do analizy. Kiedy drużyna grała jeszcze w Lidze Mistrzów, musiałem poświęcić materiałowi nawet do 14 godzin dziennie.
     
     - Czym dla ciebie jest siatkówka?
     - Siatkówka to przede wszystkim największa część mojego życia. Jest dyscypliną, która totalnie zmieniła moje życie. Szkoła muzyczna i szkoła sportowa to zupełnie dwa inne światy. Musiałem przestawić swoje myślenie całkowicie. Trzeba było nauczyć się o wszystko walczyć, bo w sporcie każdy chce wygrywać. Mam nadzieję, że siatkówka zostanie ze mną jak najdłużej, bo naprawdę kocham to, co robię i chciałbym się w tym rozwijać.
     
     - Co dalej? Masz już jakieś plany na przyszłość?

     - Chciałbym oczywiście jak najwięcej zobaczyć i jak najwięcej zdobyć wraz z drużyną. Myślę, że wszystko jeszcze przede mną. Mam dopiero 22 lata i myślę, że to jest mój atut. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.
     
     - Na koniec, czego można ci życzyć?

     - Oczywiście reprezentacji (śmiech) to jest mój cel. Ale jeszcze trochę pracy przede mną.

Michał Skorupa
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama