UWAGA!

Urzędnicy chcą podwyżek

 Elbląg, Programem "Rodzina 500 plus" jest objętych ponad 6 tysięcy elbląskich rodzin. Na zdjęciu kolejki w Departamencie Świadczeń Rodzinnych na początku wdrażania programu
Programem "Rodzina 500 plus" jest objętych ponad 6 tysięcy elbląskich rodzin. Na zdjęciu kolejki w Departamencie Świadczeń Rodzinnych na początku wdrażania programu (fot. MS, archiwum portEl.pl)

Ponad dwudziestu pracowników Departamentu Świadczeń Rodzinnych domaga się od prezydenta podwyżek wynagrodzeń. Uważają, że są najgorzej wynagradzani w ratuszu, a wskutek programu 500 plus mają więcej pracy, za którą nie otrzymują satysfakcjonującej pensji. „Nic dziwnego, że mówi się o naszym departamencie „kolonia karna”, czy „zsyłka” - piszą do prezydenta.

Departament Świadczeń Rodzinnych mieści się w Elblągu przy ul. Jaśminowej. Pracujący tutaj urzędnicy rozpatrują większość spraw związanych z wypłatą różnego rodzaju społecznych świadczeń, m.in. pieniędzy z programu „Rodzina 500 plus”. Urzędników jest 32, od czasu wprowadzenia rządowego programu przybyły trzy osoby, to jednak – jak twierdzą urzędnicy – nie rozwiązało problemu z nadmiarem pracy.
       „Zadań ciągle przybywa, na nasze płace pozostają na niezmienionym poziomie. Niejako przy okazji programu „Rodzina 500+” nastąpił istotny wzrost ilości obsługiwanych klientów, z których znacząca część stała się świadczeniobiorcami zasiłku rodzinnego” - piszą urzędnicy w liście do prezydenta Elbląga. - „Doświadczenia ostatnich miesięcy jasno pokazały, że jest nas po prostu za mało. W ciągu minionych 12 miesięcy pracowaliśmy w nadgodzinach aż 7 miesięcy. Nic dziwnego, że mówi się o naszym Departamencie „kolonia karna”, „zsyłka” itp. My już więcej z siebie nie jesteśmy w stanie dać, a zadań będzie przybywać (…). Czujemy się traktowani jak pracownicy drugiej kategorii, a z pewnością na to nie zasłużyliśmy. Zasługujemy na godziwe zarobki, tym bardziej że dotacja przekazywana przez budżet państwa umożliwia podwyżki płac. Byłoby to niewątpliwie dużą motywacją do skutecznej realizacji postawionych nam zadań'” - dodają urzędnicy. Twierdzą też, że sekretarz miasta Artur Zieliński obiecał im, że na temat podwyżek władze miasta będą rozmawiać. Tymczasem w projekcie budżetu na 2017 rok nie ma na ten cel ani złotówki, dlatego urzędnicy są rozgoryczeni. Pod pismem do prezydenta podpisało się ponad 20 osób.
       Prezydent Witold Witold Wróblewski twierdzi, że obecnie nie ma możliwości wprowadzenia podwyżek dla urzędników departamentu. „Na rok 2017 zaplanowana została niższa dotacja od wojewody w kwocie 1 853 030 złotych oraz wyższe z konieczności dofinansowanie środków miasta do kosztów obsługi świadczeń rodzinnych w kwocie 532 525 zł. W tym wydatki związane z wynagrodzeniami pracowników to kwota 1 948 578 zł, w tym ze środków własnych 250 830 zł.” - informuje Witold Wróblewski w piśmie do związku zawodowego Solidarność, który stanął w obronie urzędników. Prezydent zapewnił, że wystąpił do wojewody o dodatkowe środki na wynagrodzenia i dopiero po otrzymaniu odpowiedzi będzie rozpatrywał tę sprawę.
       W informacji wysłanej do związkowców podaje także, że w 2016 roku wszyscy urzędnicy otrzymali średnio 155,65 zł podwyżki, a urzędnicy wspomnianego departamentu – 164,65 zł. Pracownicy DŚR twierdzą, że nadal w grupie urzędników najmniej zarabiających, związek zawodowy Solidarność w ich imieniu domaga się podwyżek w wysokości 400 złotych brutto.
       Sprawą zainteresowali się radni, do których trafiła korespondencja na ten temat. Halina Sałata, przewodnicząca komisji finansowo-budżetowej, zadeklarowała na dzisiejszym posiedzeniu, że radni przeanalizują tę kwestię po nowym roku.
      
RG

Najnowsze artykuły w dziale Wiadomości

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama