UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Wyjazd czy odpoczynek w domu? Pytamy elblążan o wakacyjne plany

 
Elbląg, Wyjazd czy odpoczynek w domu? Pytamy elblążan o wakacyjne plany
fot. Witold Sadowski

Polskie morze, góry, własna działka, wyjazd do rodziny, a może jednak wakacje za granicą? Z badania przeprowadzonego przez Polską Organizację Turystyczną wynika, że ponad 80 procent Polaków wybierze jednak wakacje w kraju. O urlopowe plany zapytaliśmy elblążan. 

Jesteśmy spragnieni podróżowania - tak przynajmniej wynika z badania wykonanego na zlecenie Polskiej Organizacji Turystycznej. Trzydzieści procent Polaków w ciągu najbliższych kilku tygodni planuje wyjazd turystyczno-wypoczynkowy z co najmniej jednym noclegiem. Aż 87 procent z nich chce podróżować po Polsce - najczęściej w góry (34 proc.), nad morze (27 procent.) lub nad jeziora (16 proc.). Wynik tego samego badania pokazuje, że większość z turystów, bo 64 proc. wybierze się do płatnych obiektów noclegowych, 16 proc. natomiast zamierza odwiedzić rodzinę lub przyjaciół, 8 procent wybierze nocleg we własnym domku letniskowym lub na działce. Są i tacy, którzy nie rezygnują z planów zagranicznych podróży.

A jakie plany na wakacje 2020 mają elblążanie?

- Od dawna wydawało mi się, że wakacyjny wyjazd na Bałtyk, to jakieś nieporozumienie. Morze jest zimne, pogoda niepewna, czasem pada nieprzerwanie przez tydzień. Poza tym są wysokie ceny w lokalach gastronomicznych oraz tłok na plażach. Od lat z rodziną wybieramy wakacje za granicą, w ubiegłe lato byliśmy dwa tygodnie w Portugalii, nigdy też nie korzystamy z biur podróży, sami organizujemy sobie wyjazd i czas na miejscu. No cóż, w tym roku rozważam na poważnie wakacje w Polsce i właśnie chyba na Mierzei Wiślanej. Uważamy, że to dobra opcja na te czasy, sytuacja epidemiczna jest tu opanowana, tak nam się wydaje. Nie mamy jeszcze żadnych rezerwacji, ciągle się wahamy - mówi pani Katarzyna.

Pani Małgosia z rodziną (mąż i dwoje dzieci w wieku szkolnym) zostaną w domu.

- Mamy poważne kłopoty finansowe, mąż od 15 lat prowadzi firmę w branży gastronomicznej, nie myślimy teraz o wakacjach ale o tym, jak ratować nasz biznes. Odpoczynek pewnie by się przydał, bo ta cała sytuacja kosztuje nas wiele stresu. Jednak nie możemy sobie pozwolić na żaden dłuższy wyjazd. Weekendy spędzamy na własnej działce, na wsi. Jakiś czas temu myśleliśmy o koloniach dla dzieci, jeżdżą prawie każdego roku. Jednak mamy obawy, czy organizatorzy będą uczciwie przestrzegać norm sanitarnych. Jeśli w ogóle kolonie będą. Wakacje przekładamy na przyszły rok - mówi pani Małgorzata.

- My zostaniemy w kraju, ale to nasza rodzinna tradycja. Nigdy nie rozumiałem tego ciśnienia na to zorganizowane zagraniczne badziewie. Polska jest piękna, jest co zwiedzać. Jeśli ten bon wakacyjny od rządu okaże się prawdą, to będzie fajnie. Bez niego też jedziemy w Polskę! My jak co roku wybieramy z żoną Bieszczady, nasze dzieciaki też je kochają – mówi pan Andrzej.

Pani Natalia z mężem nie rezygnują z planów wakacji za granicą.

- Baleary to nasz kierunek, jak tylko zniosą kwarantannę to jedziemy. Urlop dopiero mamy w sierpniu, więc jest jeszcze czas. Czego mamy się bać? Jeśli ma nas dopaść choroba, to dopadnie niezależnie od tego, czy siedzimy w Polsce czy zagranicą. Grunt to zachować zdrowy rozsądek. My nie wybieramy się na zorganizowany wypoczynek, noclegi rezerwujemy sami, w kwaterach prywatnych. A może komuś właśnie zależy na tym, żeby rodacy siedzieli na czterech literach w kraju i nigdzie się nie ruszali? - mówi pani Natalia.

Pandemia pokrzyżowała też plany wakacyjne panu Leszkowi i jego rodzinie.

- Od 12 lipca mieliśmy zarezerwowany dwutygodniowy pobyt we Włoszech, nie jedziemy nawet jeśli ten kraj i Polska otworzą granice – tak zdecydowaliśmy. Urlop spędzimy w agroturystyce, w małej leśniczówce na Kaszubach, tak trochę na odludziu. Las, jagody, grzyby, rowery, ognisko, cisza, spokój i bezpieczeństwo – mówi pan Leszek

 

daw
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama