Poniedziałek 22-04-2019, imieniny Łukasza, Leona
 

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Zakończył się proces miasto kontra radny

 
Elbląg, Zakończył się proces miasto kontra radny
Wyrok w tej sprawie poznamy 25 kwietnia (fot. Anna Dembińska)

- Wszystko zostało wykonane zgodnie z projektem budowlanym. Zmiany, które do niego wprowadzono, były zatwierdzone zarówno przez projektanta jak i zamawiającego, były nieistotne dla bezpieczeństwa inwestycji – zeznawał dzisiaj przed sądem kierownik budowy wiaduktu na Zatorze. To była druga rozprawa w procesie, jaką miasto wytoczyło radnemu PiS Piotrowi Opaczewskiemu za publiczną wypowiedź na temat inwestycji. I zarazem ostatnia - wyrok ma zapaść 25 kwietnia.

Przypomnijmy, że radny stanął przez sądem w procesie cywilnym za swoją wypowiedź w programie „Alarm” w TVP 1. Pozew do sądu w imieniu miasta złożył prezydent Elbląga Witold Wróblewski.
     Sąd Okręgowy w Elblągu na pierwszej rozprawie przesłuchał świadków powołanych przez radnego Piotra Opaczewskiego, m.in. dziennikarzy prawicowych mediów oraz operatora walca. Dzisiaj, na drugiej rozprawie, zeznania składali inżynierowie budowy z firmy, realizującej inwestycję na zlecenie miasta.
     - Wszystko zostało wykonane zgodnie z projektem budowlanym. Zmiany, które do niego wprowadzono, były zatwierdzone zarówno przez projektanta, inżyniera nadzoru, jaki i zamawiającego (czyli samorząd – red.). Były nieistotne dla bezpieczeństwa inwestycji – zeznawał dzisiaj przed sądem kierownik budowy wiaduktu w na Zatorze, który rozpoczął swoje obowiązki, jak przyznał, na„mocno wstępnym etapie” inwestycji.
     - Wszystkie zmiany w projekcie wymieniłem w moim dwustronicowym oświadczeniu, które przekazałem powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego, gdy byłem przez niego przesłuchiwany jako świadek tuż przed całą procedurą uzyskania zgody na użytkowanie wiaduktu. Były to m.in. zmiany dotyczące zakresu robót palowych, wzmocnień nasypów. Zmieniliśmy na przykład technologię wzmocnień od strony Zatorza i była to zmiana korzystna finansowo dla zamawiającego. Materiały użyte do palowania i nasypów pochodziły z zatwierdzonego źródła, przechodziły badania – przyznał świadek.
     Kierownik budowy przyznał też, że samorząd zrezygnował z części prac związanych z piaskowaniem, oczyszczeniem powierzchni i położeniem warstwy ochronnej na betonową nawierzchnię wiaduktu.
     - Efekt wizualny jest taki, jak samochodu przygotowanego do malowania. Ale to tylko kwestia estetyki – stwierdził świadek. - Trudno mi powiedzieć, dlaczego zamawiający podjął decyzję o niewykonaniu prac reprofilacyjnych. Dwukrotnie w swojej karierze spotkałem się z taką sytuacją. Albo zamawiający będzie chciał to zrobić w odrębnym postępowaniu albo umieści tam mural. W tym drugim przypadku nasza powłoka mogłaby wchodzić w reakcje chemiczne z materiałami zastosowanymi przez wykonawcę muralu. Ale to tylko moje przypuszczenia.
     Kierownik budowy dodał, że najważniejszą dla kwestii bezpieczeństwa wiaduktu była próba obciążeniowa. - Wyszła pozytywnie. Obciążenie wiaduktu wyniosło 168 ton, przy wymaganym 50 ton. W ostatni piątek mieliśmy przegląd inwestycji, nie stwierdzono żadnych zmian w konstrukcji wiaduktu i nasypu – dodał.
     Świadek przyznał, że oglądał program „Alarm”, emitowany w TVP 1 i zapoznał się z treścią pisma inżyniera z Elbląga, który powiadomił inspektora nadzoru budowlanego o możliwych nieprawidłowościach podczas budowy. - W piśmie użyto zwrotów przypuszczających, w materiale filmowym ton był zupełnie inny. Twierdzono, że wiadukt się zawali, jak ten w Genui. To dla mnie jest po prostu obraźliwe – stwierdził świadek.
     Sąd wysłuchał dzisiaj również radnego Piotra Opaczewskiego. Prezydenta Witolda Wróblewskiego na sali nie było, samorząd reprezentował pełnomocnik. Strony w mowach końcowych podtrzymały swoje stanowiska. Radny Opaczewski wniósł o oddalenie pozwu, a pełnomocnik miasta o publikację oświadczenia przed głównym wydaniem Wiadomości TVP o tym, że wypowiedź radnego była nieprawdziwa oraz wpłaty 20 tysięcy złotych na rzecz schroniska dla zwierząt w Elblągu.
     Jaki wyrok wyda sąd w tej sprawie? Przekonamy się 25 kwietnia.
RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok Mini
Hosting WWW START
Czytnik kart kryptograficznych Mini
Konto poczty elektronicznej