Niedziela 24-03-2019, imieniny Marka, Katarzyny
 
Rek
Zapraszamy do zamieszczania wypowiedzi na temat tego, co lub kto nas w Elblągu cieszy, denerwuje, przeszkadza, zaskakuje, wkurza, irytuje, zachwyca, dołuje, oburza, frustruje. Komunikacja, służba zdrowia, administracja, policja, służby miejskie, telekomunikacja, media, ośrodki kultury, poczta, miejscy architekci i budowniczowie czekają na Twoją konstruktywną krytykę, genialne pomysły i niezastąpione rady. Gwarantujemy, że nikt Cię nie wysłucha, ale będziesz mógł zasnąć w poczuciu, że nie przepuściłeś okazji żeby spróbować naprawić świat, a przynajmniej tę jego cząstkę, w której na co dzień mieszkamy. Pamiętaj jednak, że wchodzisz na HP na własne ryzyko. Przed zamieszczeniem swojego wpisu zapoznaj się z treścią innych wypowiedzi i oceń, czy jesteś wystarczająco twardy/a żeby wytrzymać ewentualne ataki internetowych frustratów lub nawet rzeczową krytykę.
Zgłoś do moderacji
Czy na pewno chcesz zgłosić do moderacji ten wpis?

Re: Cena sojuszu z USA
Wysłane przez: Benon'
Data: 2018-06-04 01:13
Wojska USA w Polsce – koszty, sens i S.447

Czy, a jeżeli tak, to ile powinniśmy płacić Stanom Zjednoczonym za obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski? Jaką gwarancję da Polsce ulokowanie baz USA na jej terenie?

Cena amerykańskiej ochrony

W polityce międzynarodowej nie ma nic darmo. Jeżeli Stany Zjednoczone zgodzą się chronić Polskę swoimi wojskami, to Polska z pewnością będzie musiała za to zapłacić. Warto wiedzieć, że na przykład Republika Federalna Niemiec współfinansuje pobyt wojsk USA w jej granicach.

Jak doniosły media, władze Polskie zaproponowały, że przeznaczą 1,5 – 2 mld dolarów „na pokrycie kosztów ułatwienia stacjonowania” w Polsce amerykańskiej dywizji pancernej. Jest to zapewne kwota na start, na której nie zakończy się opłacanie Amerykanów. Można się o tym przekonać dokonując następującego szacunku. [1]

Stany Zjednoczone wydały w 2017 roku na cele militarne około 609,76 mld dolarów. Siły zbrojne USA liczą około 1,33 mln żołnierzy służby czynnej. Zatem roczne wydatki militarne USA w przeliczeniu na jednego żołnierza służby czynnej wynoszą mniej więcej 458,5 tys. dolarów (609,76 mld/1,33 mln = 458,5 tys.). [2], [3]

Liczebność dywizji wynosi przeważnie od 5 do 15 tys. żołnierzy. Załóżmy, że dywizja stacjonująca w Polsce będzie liczyła 10 tys. żołnierzy. Mnożąc roczne wydatki militarne USA w przeliczeniu na jednego żołnierza służby czynnej przez liczebność dywizji stacjonującej w Polsce otrzymamy szacunkowe wydatki przypadające na tę jednostkę wynoszące 4,59 mld dolarów (458,5 tys. x 10 tys. = 4,59 mld).

Przyjmując, że Polska będzie zwracała 50% wydatków przypadających na przebywającą na jej obszarze dywizję wyjdzie nam, że będziemy musieli każdego roku płacić Stanom Zjednoczonym 2,3 mld dolarów (4,59 mld/100 x 50 = 2,3 mld).

W 2017 roku Polska wydała na cele obronne około 10,01 mld dolarów, wobec tego danina na amerykańską dywizję pochłonęłaby około 23% polskich wydatków obronnych we wspomnianym roku (2,3 mld/10,01 mld x 100% = 23%). Dlatego chcąc utrzymać pozostałe wydatki wojskowe i jednocześnie płacić za amerykańską jednostkę należałoby podnieść kwotę przeznaczaną przez Polskę na obronność o 23%. [2]

Co nam da amerykańska baza?

Trudno odmówić wartości bojowej dobrze wyszkolonej i zaopatrzonej jednostce Sił Zbrojnych USA. Jednak stacjonująca w Polsce amerykańska dywizja nie będzie panaceum na militarne niebezpieczeństwa grożące Polsce ze strony Rosji. Wojska USA w Polsce będą znajdowały się pod amerykańską komendą i podejmą ewentualne działania wtedy, kiedy nie Polacy lecz Amerykanie uznają to za stosowne. Trzeba również brać pod uwagę wariant „taktycznej ewakuacji” sił USA w przededniu lub w czasie ewentualnej inwazji na Polskę. Ponadto przydatność dywizji pancernej będzie niewielka, jeżeli podstawowym środkiem agresji wymierzonej w Polskę będą na przykład ataki rakietowe.

Fortel S.447

Jak pisałem wcześniej tutaj, Amerykanie wiążą decyzję o lokalizacji stałych baz w Polsce ze sprawami polsko-żydowskimi. Od maja 2018 roku obowiązuje w Stanach Zjednoczonych ustawa S.447 (tzw. JUST Act) obligująca Sekretariat Stanu do złożenia w ciągu 18 miesięcy sprawozdania oceniającego między innymi postępy w przejmowaniu pożydowskiego mienia bezspadkowego przez organizacje „przemysłu Holokaustu”. Istotnym dla Polski następstwem tej ustawy jest prawne uznanie przez USA roszczeń żydowskich do bezspadkowego mienia po ofiarach Shoah.

Ważnym ogniwem łączącym kwestię finansowania wojsk amerykańskich w Polsce z ustawą S.447 może być zawarte w niej przyzwolenie na wykorzystanie mienia bezspadkowego po ofiarach Holokaustu na inne cele niż pomoc żyjącym ofiarom prześladowań Żydów oraz edukacja o Shoah. Czy takim celem nie może być umacnianie obronnego sojuszu polsko-amerykańskiego?

Wartość bezspadkowego mienia pożydowskiego w Polsce jest szacowana na ponad 300 mld dolarów. Wyobraźmy sobie teraz, że Amerykanie podczas negocjacji w sprawie ulokowania w naszym kraju bazy postawią warunek, aby Polska utworzyła wraz z organizacjami amerykańskimi i żydowskimi fundusz – nazwijmy go roboczo funduszem przyjaźni polsko-żydowsko-amerykańskiej – któremu przekaże bezspadkowe mienie pożydowskie lub jego ekwiwalent. Przyjmijmy wiedząc co nieco o naszej klasie politycznej, że Polska się na ten warunek zgodzi. Załóżmy ostrożnie, że fundusz będzie przynosił rocznie 1,5% zysku. 1,5% od 300 mld dolarów to 4,5 mld dolarów. Te 4,5 mld dolarów to 98% oszacowanych wcześniej rocznych wydatków przypadających na dywizję amerykańską, która miałaby stacjonować w Polsce (4,5 mld/4,59 mld x100% = 98%).

Przypomnijmy sobie, żeśmy wcześniej przyjęli, iż Polska zwracałaby USA 50% wydatków przypadających na dywizję. Jeżeli dodamy do tego owe 98% uzyskiwane z fundacji, to wyjdzie nam, że do Wuja Sama trafiałoby rocznie z Polski 148% wydatków przypadających na amerykańską jednostkę pancerną stacjonującą w naszym kraju. W liczbach bezwzględnych byłoby to równoważne kwocie 6,8 mld dolarów (2,3 mld + 4,5 mld = 6,8 mld).

W takim układzie roczna stopa zysku z inwestycji w postaci dywizji amerykańskiej przysłanej do Polski wynosiłaby 48% (148% - 100% = 48%). Doprawdy byłby to zysk na miarę takiego rekina biznesu jak Donald Trump, zasiadający obecnie w fotelu prezydenta USA.

Więcej asertywności

Główne siły polskiej klasy politycznej sprawiają wrażenie, jakby kierowały się taką oto trawestacją słów z pamiętnego przemówienia Józefa Becka: „Jest jedna rzecz, która dla bezpieczeństwa Polski jest bezcenna. Tą rzeczą są wojskowe bazy USA na terenie naszego kraju.”

Gdyby polskie elity polityczne wykazywały więcej asertywności w relacjach z USA i w komentowaniu tych relacji na forum publicznym, zapewne cena współpracy z Ameryką byłaby niższa.



This forum powered by Phorum.