Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Gdzie ci pracownicy?

Szef elbląskiej Solidarności Mirosław Kozłowski ma pretensje do Powiatowego Urzędu Pracy w Elblągu i zarządu Stoczni Elbląg, należącej do grupy stoczni Gdynia SA, że w elbląskiej firmie zatrudniono tylko 150-ciu pracowników.

Kiedy prawie rok temu tworzono Stocznię Elbląg, zapowiadano, że znajdzie tam pracę ponad 500 osób. Ponieważ w Elblągu brakowało monterów i spawaczy kadłubów statków, zostały zorganizowane specjalistyczne kursy dla bezrobotnych. Na ten cel Krajowy Urząd Pracy przeznaczył półtora miliona zł. Przyszli pracownicy odbyli szkolenia, ale - jak się okazało - nie wszyscy mogli spełnić wysokie wymagania. Były też i inne przyczyny: część pracowników została zwolniona, a innym np. nie odpowiadały warunki pracy lub płace.
     Szef Solidarności w Elblągu, Mirosław Kozłowski, uważa, że należy się zastanowić, czy przypadkiem pieniądze na szkolenia nie zostały wydane niepotrzebnie, skoro całe przedsięwzięcie przyniosło niezadowalające efekty. Nie wyklucza też złożenia do Najwyższej Izby Kontroli wniosku o sprawdzenie, czy elbląski urząd pracy prawidłowo wydatkował państwowe środki.
     - Czy nie powinno być tak, że przy tak dużym przedsięwzięciu należało podpisać porozumienie pomiędzy urzędem pracy i stocznią o ewentualnym zatrudnieniu, chociażby na okres pół roku, przeszkolonych pracowników? - zastanawia się Kozłowski.
     Jego zdaniem, tym sposobem każdy z monterów czy spawaczy miałby szansę na zdobycie niezbędnego doświadczenia.
     - Są to zawody trudne i wymagające sporego doświadczenia; po czterech miesiącach szkoleń ludzie nie będą perfekcyjnie przygotowani do zawodu - ocenia Iwona Radej, kierownik Powiatowego Urzędu Pracy w Elblągu.
     Iwona Radej przyznała, że urząd zrobił ze swej strony wszystko, a w jej opinii to stocznia zmieniła swoje kryteria.
     Przybyły na spotkanie w tej sprawie przedstawiciel zakładu Kazimierz Żelazko na ten temat niewiele powiedział. Stwierdził jedynie, że stocznia pracuje, realizuje zamówienia na bieżąco i że mogłoby tam pracować więcej osób.

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Panie Kozlowski, Jesli ludzie nie maja umiejetnosci, nie sa przygotowani, brak im doswiadczenia, albo im nie odpowiadaja warunki (byly zale, ze za malo w stoczni placa), to nie jest to wina pracodawcy. Takiego problemu NIK nie rozwiaze. Nie mozna tez spychac odpowiedzialnosci za ta sytuacje na stocznie, i wymagac od niej jakiejs umowy o obowiazkowe zatrudnienie. Tym bardziej, ze stocznia jest gotowa zatrudnic tych co potrafia i co sie staraja. Taki problem moga, jesli zechca, rozwiazac kandydaci na te stanowiska. No a jesli Solidarnosc chce ich szkolic, to moze bedzie to skuteczne, pod warunkim, ze bedzie to dobre szkolenie i uczniowie sie postaraja. Ale jak przekonac tych, ktorym nie odpowiadaja warunki?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ciekawski(2002-06-12)
  • Tym razem Kozłowski ma rację, że pieniądze zmarnowano. Są różne szkoły ( tak jak w edukacji ogólnej ), ale ta, której zlecono - była najgorsza z możliwych. Centrum Pracy i Pomocy jest słabiutkie, ale miasto właśnie jemu zleciło szkolenia, aby uzasadnić potrzebę jego dalszego istnienia. Poza tym paru szkolących też się nieżle obłowiło. Stocznia równiez tnie głupa i nie mówi wprost , że w tej chwili nikt w tym przemyśle nie będzie zwiekszał znacząco zatrudnienia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    persona non grata(2002-06-13)
  • Pan Kozłowski znowu chce uprawiać politykę " na pokaz" pod publiczke. Juz wysylal chyaba w 2000 roku 700 pracownikow do stooczni gdanskiej -pojechało 3 osoby !!!!! - widać zbliżające się wybory samorządowe. Tutaj nikt nic nie musi, ekonomia rządzi tym rynkiem, znana jest sytuacja przemyslu stoczniowego w kraju i na calym swiecie. Stocznia Elbląska nie funkcjonuje w oderwaniu od tej rzeczywistości. Sprawa szkolen dla potrzeb stoczni, nie miala rozwiazac problemu bezrobocia w regionie, a Pan Kozlowski tak widzi te sprawe. G.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    G(2002-06-13)
Reklama