Wtorek 19-06-2018, imieniny Gerwazego, Protazego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

J. Hausner: Nic złego się nie stanie

Rozmowa z Jerzym Hausnerem, Ministrem Pracy i Polityki Socjalnej.

Podczas spotkania z elbląskimi przedsiębiorcami powiedział pan, że udało się zahamować już wzrost bezrobocia. Czy to jest początek tej dobrej drogi, drogi do obniżania stopy bezrobocia?
     Fakty są takie, że w ciągu dziewięciu miesięcy 2002 roku, licząc od końca grudnia do końca września, zarejestrowane bezrobocie jest mniejsze o tysiąc osób, zaś w dziewięć miesięcy ubiegłego roku bezrobocie wzrosło o 218 tysięcy osób. Dzisiaj jesteśmy zatem w sytuacji, o której możemy mówić, że zahamowaliśmy gwałtowny, szybki wzrost bezrobocia. To nie znaczy, że ono przestało rosnąć. Ono jeszcze będzie rosło. Zrobiliśmy jednak znaczący krok w kierunku tego momentu, w którym bezrobocie zacznie stopniowo spadać.
     
     Jaka jest stopa bezrobocia w Polsce na dzień dzisiejszy?
     We wrześniu liczba bezrobotnych wzrosła o osiem tysięcy w skali kraju, przy czym są takie województwa, w których ona spadła i takie, w których wzrosła znacząco np. zachodnio - pomorskie. Te osiem tysięcy ludzi spowoduje prawdopodobnie wzrost o 0,1 procenta, więc stopa bezrobocia wzrośnie do 17,5 procent lub utrzyma się na poziomie sierpniowym - 17,4. W każdym razie jest to wzrost niewielki i jeśli się go porówna ze wzrostem z września ubiegłego roku, to jest czterokrotnie mniejszy.
     
     W 2004 roku prawdopodobnie wejdziemy do Unii Europejskiej. Ne obawia się pan odpływu absolwentów, którzy na Zachodzie będą widzieli szansę na lepszą pracę i życie? Znam wielu studentów i wiem, że twierdzą oni, iż w Polsce nie ma dla nich większych perspektyw.
     Ja dobrze pamiętam okres sprzed 20 lat, kiedy rzeczywiście kolejne roczniki osób kończących studia, zwłaszcza tych renomowanych uczelni, masowo orientowały się na Zachód, a nie na miejsce w kraju. Powody były wtedy oczywiste. Myślę, że tak źle jak wtedy nie jest. Nie ma takiego poczucia konieczności ucieczki, ale rzeczywiście - ponieważ ja też pracuję ze studentami - w każdym kolejnym roczniku jest coraz większa ilość osób, która próbuje wyjechać. Martwi mnie to. Powinniśmy tak funkcjonować, aby stworzyć szansę młodym ludziom tu w kraju - to jest nasz obowiązek, to jest też mój obowiązek. Nie wpadajmy jednak w przesadę. To, że ludzie wyjeżdżają i pracują w różnych miejscach jest w Europie czymś naturalnym. Byle nie było tak, że uciekną wszyscy najlepsi.
     
     Według propozycji rządu, w 2006 roku mielibyśmy wprowadzić w Polsce euro. Patrząc na naszą najniższą pensję, która od przyszłego roku wyniesie 800 zł, czyli około 200 euro, porównując to z pensjami w Unii - czy przez te kilka lat uda nam się zmniejszyć tą przepaść pomiędzy nami, a Zachodem?
     Ta przepaść jest taka, że PKB na głowe mieszkańca w Polsce jest trzy, a w niektórych przypadkach cztery razy mniejszy niż w krajach Unii. My tego dystansu nie zniwelujemy szybciej niż za trzydzieści lat, zaś kwestia wprowadzenia euro to nie jest projekt rządowy, to jest w tej chwili stanowisko ministra finansów i Narodowego Banku Polskiego, aby przymierzać się do roku 2006. Uważam, że przymierzać się, czyli próbować spełniać kryteria - należy, natomiast decyzję i tak będzie podejmował przyszły rząd. W całym procesie dochodzenia do integracji europejskiej w Polsce ceny będą musiały rosnąć. Będą rosły też pensje. Ten proces będzie rozkładany na lata i ja bym się tego wszystkiego nie bał. Tu nie ma niczego dramatycznego, a jeżeli ktoś nie ufa naszym ekonomistom, to niech przyjrzy się Hiszpanii. Oni to wszystko przechodzili i są z tego zadowoleni.
     
     Jaka będzie przyszłość specjalnych stref ekonomicznych po wejściu do Unii? To i tak stanowiło drażliwy punkt w rozmowach z Zachodem...
     Już dogadaliśmy się z Komisją Europejską. Zmieniamy trochę ustawodawstwo, trochę ograniczamy część przyznanych wcześniej przywilejów. Strefy jednak jako takie pozostaną. Tu, w tym przypadku jest kompromis, nic złego się nie dzieje.

przyg. OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Prezent na Komunię
Clinex Floral
Clinex Stronger
Clinex Glass