Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 23-11-2017, imieniny Klemensa, Adeli
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Ewenement natury Ewenement natury

Mam dystans do poezji

Elbląg, Mam dystans do poezji - Mam dystans do tej poezji. Są tacy, którzy twierdzą, że trzeba ją pokazać, że jest dobra. Ja niekoniecznie podzielam ich zdanie - mówi Dominika Lewicka- Klucznik (fot. nadesłana)

„Cykl wierszy Dominiki Lewickiej-Klucznik to retrospekcja życia kobiety. Smutna? Może i tak, ale wiersze tej poetki to nie tylko smutek. To przede wszystkim autoironia i dystans do siebie, także do innych” – tak o wierszach poetki, Dominiki Lewickiej Klucznik pisze we wstępie Małgorzata Anna Jędrzejewska. Dziś (26 września) o godz. 18 na Małej Scenie Teatru im. Aleksandra Sewruka odbędzie się wieczór autorski młodej poetki.

Kocha ludzi, teatr, poezję i góry. Na co dzień zaszczepia miłość młodych ludzi do literatury pięknej. To kobieta pełna zapału i energii. Nie brakuje jej pomysłów. Jedyny problem to brak czasu, by wszystkie zrealizować. Niedawno wydała tomik swoich wierszy o tajemniczym tytule „Samopas”. O teatrze, poezji i codzienności rozmawiam z poetką Dominiką Lewicką-Klucznik.
     
     Na co dzień pracuje Pani z młodzieżą? Czy młodzi ludzie chętnie sięgają dziś po literaturę?
     Dominika Lewicka – Klucznik: - Dziś jestem nauczycielem pełną gębą, bowiem wcześniej pracowałam jako bibliotekarz. Zajmuję się też projektami unijnymi i projektami związanymi z działalnością stowarzyszenia, działającego przy szkole (Liceum Plastycznym). Nasza szkoła jest bardzo kreatywna i twórcza i podejmuje wiele działań, co nie pozwala nudzić się uczącym w niej nauczycielom. Bardzo lubię pracować z młodzieżą. Uważam, że właśnie dzięki współpracy z nią człowiek może zachować dystans do świata i zmieniać swe percepcje. Uczniowie odchodzą, przychodzą nowi, a człowiek wciąż daje się zaskakiwać. Muszę przyznać, że nie zawsze chcą sięgać po literaturę, ale spora część czyta to, co lubi. Jest to mniej lub bardziej ambitna literatura, ale są osoby, które mają już w jakiś sposób ugruntowane poglądy na literaturę i sztukę. Są osoby, które piszą. Być może wynika to ze specyfiki szkoły, która jest bardzo mała i kameralna, ale faktycznie znajdą się w niej osoby, z którymi można porozmawiać o sztuce, o kulturze. Są także i mniej zainteresowane, ale da się z nich bardzo wiele wyłuskać.
     
     - Współczesna młodzież jest jednak trochę inna niż kilkanaście lat temu…
     Owszem. A my musimy się trochę do niej dostosowywać. Nie możemy jej uczyć tymi samymi metodami, którymi nas uczono. Nie możemy im wciąż dyktować regułek czy definicji. Od tego jest Internet i jak się chce znaleźć odpowiedź, to się klika i ma. Dla mnie ważne jest nauczenie młodych ludzi umiejętności poszukiwania, tj. gdzie można coś znaleźć, jak można na daną rzecz spojrzeć, co z czym powiązać. Pokazuję młodzieży, że to ma sens, że to jest clou nauczania. Podawanie im czegoś, co mogą znaleźć w książkach albo w Internecie mija się z celem. Oni zawsze na takich lekcjach będą się nudzić.
     
     - Poezja zawsze była Pani pasją?
     Trochę pisałam na studiach. Potem przerwałam. Bakcylem zaraziłam się znów na początku mojej drogi zawodowej i artystycznej. Na długi czas odłożyłam to z braku czasu. Wiadomo: praca zawodowa, dom, dzieci. Z czasem założyliśmy Alternatywny Elbląski Klub Literacki i dopiero to zmobilizowało mnie do pisania. Jednak z poezją, czytaniem, pisaniem, odczuwaniem czy przedstawianiem rzeczywistości w zupełnie inny nieksiążkowy sposób miałam chyba do czynienia już od bardzo, bardzo dawna.
     
     - Zmobilizowała się Pani, co zaowocowało wydaniem tomiku wierszy. Kiedy one powstały?

     Są to wiersze, które powstały w perspektywie ostatnich dwóch, trzech lat. Jest to zbiór bardzo świeży. Oczywiście od momentu wydania książki powstały już nowe teksty. Tomik ten jest taką drogą. Drogą przez różne oblicza kobiecej rzeczywistości, wcale nie ładnej, pięknej, subtelnej i delikatnej, tylko drogą, która odsłania jej mroczniejsze oblicze. Są to wiersze trudne, jeżeli chodzi o emocje, które ze sobą niosą. Stąd też mój duży dystans do nich. Pamiętajmy, że w wierszu mówi podmiot liryczny, a nie autor. Bardzo mocno to podkreślam i uciekam od identyfikowania tych treści ze mną. Już kilku moich znajomych powiedziało mi, że ta książka i ja, to dwie zupełnie inne bajki.
     
     - Co Panią inspiruje?
     Czasem inspirujące staje się jakieś zdanie, jakaś historia zasłyszana czy zaobserwowana w tramwaju czy na ulicy. I staje się ona pretekstem do tego, żeby ten demoniczny i karykaturalny świat w tych tekstach przedstawić. Zawsze powtarzam moim uczniom, że nie można mówić, co poeta miał na myśli, bo nikt nie wie, co miał na myśli. To my nadajemy tekstom interpretacje i szukamy w nich głębszych sensów. Dla mnie w moich tekstach ważne jest to, że są kobiece, a jednocześnie niekobiece.
     
     - Ma Pani jakieś inne pasje?
     Teatr i to teatr amatorski, offowy. Miłością do teatru zaraziłam się w teatrze studenckim „Cezar”, na studiach w Olsztynie. Pasję tę pielęgnuję nadal. Jednak okrutny jest brak czasu. Moją pasją są także ludzie, do których jakoś mam szczęście. Spotykam na swej drodze fantastycznych ludzi. Obcowanie z nimi jest wielką przygodą.
     
     - Jak to się stało, że w końcu wydała Pani tomik wierszy?

     Zostałam do tego niemalże przymuszona (śmiech). Nie miałam wcale ochoty pokazywać się na zewnątrz. Mam dystans do tej poezji. Są tacy, którzy twierdzą, że trzeba ją pokazać, że jest dobra. Ja niekoniecznie podzielam ich zdanie.
     
     - Tym bardziej, że wiersze będą czytać Pani uczniowie…
     No właśnie troszeczkę się tego obawiam. To jest już zupełnie inna percepcja. Oni mnie znają jeszcze z innej strony niż moi znajomi. A niektóre teksty są dość mocne i dosadne i wywołują dziwne skojarzenia.
     
     - Tomik nosi tytuł „Samopas”. Skąd taki pomysł?

     Tytuł nawiązuje do ostatniego wiersza zamieszczonego w tomiku. „Samopas” wyszedł przez przypadek. Kiedyś rozmawiałam na czacie z koleżanką i pamiętam, że pisałam wtedy, że zrobię coś sama, samopas. No i powiedziałam wtedy: „Agnieszka, jak kiedyś wydam książkę, to zatytułuję ją „Samopas”. Tytuł ma się nijak to treści zawartych w tomiku. Po prostu „Samopas”. Pytałam nawet swoich uczniów, co to oznacza. Oni na to, że „samodzielnie”, „niezależnie”. I chyba taka jest ta książka - o kobiecie potrzebującej samodzielności, niezależności, nie oglądającej się za siebie, po prostu żyjącej tym, co jest dla niej najważniejsze.
     
     - Czuje się Pani spełniona?

     Tak, mam wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłam. Na pewno nie zamieniłabym szkoły, w której uczę, na żadną inną. Uczniowie naszej szkoły nie znikają. Nie ma takich sytuacji, że nie dostrzeże się ucznia, który potrzebuje pomocy. Uczniowie czują przez to jakąś specyficzną bliskość z nauczycielami, co sprawia, że tworzymy taką małą wielką rodzinę.
     
     - Będą kolejne tomiki?
     Pewnie, że będą. Mam pomysł, by stworzyć zbiór swoich miniatur prozatorskich. W naszym klubie dzieje się dość dużo i myślę, że zarówno ja jak i członkowie klubu nie spoczniemy na laurach.
     
     - Co robi Pani w wolnym czasie?

     Nie mam wolnego czasu.
     
     - Jak spędza Pani wakacje?
     Jak wakacje to oczywiście góry. I to dwa razy w roku, zimą i latem. Raczej polskie, ale nie Zakopane. Jak Tatry to po stronie słowackiej. Nie kurorty górskie a chodzenie po górach, relaks oraz jazda na nartach.
     
***
     
     Autorką zdjęć zamieszczonych w książce jest uczennica klasy maturalnej Liceum Plastycznego, Natalia Magalska. Na zdjęciach pozuje Wiktoria Paprota, również uczennica LP. Dzisiejszy (26 września) wieczór autorski uświetni śpiew Małgorzaty Anny Jędrzejewskiej, autorki słowa wstępnego tomiku.
     

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama