Czwartek 13-12-2018, imieniny Łucji, Otylii
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Szlak marzeń miej zawsze otwarty

Szukajmy ładnych i mądrych rzeczy, ponieważ ładne przyciąga ładne, natomiast brzydkie zawsze będzie iloczynem nieszczęść – mówi Anna Peplińska, elblążanka, której debiutancka powieść ukazała się w środku tego lata. Z Panią Anną rozmawialiśmy o pisaniu, szczęściu i cytrynówce.

Na początku sierpnia nakładem wydawnictwa Papierowy Motyl swoją premierę miała debiutancka powieść Anny Peplińskiej „Karczowiska”. Autorka od 1980 roku mieszka w Elblągu, przez lata pracowała jako pielęgniarka. Wychowała dwoje dzieci. Obecnie, jak sama określa, przebywa nie tyle na emeryturze, co na „otwartym szlaku marzeń”. Jej pasją jest pisanie. Swoją poezję i prozę publikuje na portalach literackich, zdobywa nagrody. Jest przykładem kobiety, która doskonale potrafi czerpać z atutów swojego wieku. Z poetyckim wdziękiem pisze kolejny rozdział swojego życia, jednocześnie zachęcając do tego swoje rówieśniczki – kobiety piękne, interesujące, ponieważ… dojrzałe.
     
     Anna Bielawska: Proszę powiedzieć coś więcej na temat swojego dorobku artystycznego.
     
Anna Peplińska: Oficjalnie „Karczowiska” to moje pierwsze, pełnoprawne dziecko, ale wcześniej była już mniejsza prozatorska forma „Poletko” i tomik wierszy; tyle, że wydane własnym sumptem i w niewielkim nakładzie. Teraz zrobiłam to naprawdę i bardzo się cieszę.
     
     Zaistniała Pani w elbląskim środowisku literackim – „Karczowiska” zostały wydane. O czym jest książka, skąd płynęły inspiracje?
     
– Zainspirowana przez życie i osobiste zdarzenia przelałam na papier to, co we mnie od dłuższego czasu drzemało. Piszę o zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych, domach spokojnej starości. Jedną z pracownic jest tam pielęgniarka Małgosia, kobieta tuż przed emeryturą. Czuje się spełniona w tym, co robi, a etyka zawodowa determinuje jej postępowanie. Nie sprzeniewierza się sobie, dzięki czemu nie ma poczucia winy, trwa. Pozostaje wolna i do końca oddana ludziom, którzy z powodu swojej niedołężności bądź kalectwa zostali zepchnięci w kąt; skazani na osoby, które często nie są w stanie zaoferować im niczego więcej prócz czysto konsumpcyjnego podejścia do swojego zawodu. Oni przychodzą po prostu do pracy. Tymczasem ich podopieczni całym swoim jestestwem krzyczą i protestują, żebrzą o namiastkę miłości, nadziei, godnego traktowania. Są tam dzieci głęboko upośledzone, wprasowane w swoje dożywotnie łóżeczka, są staruszkowie buntujący się przeciw „szczęśliwym” domom.
     
     Jaka jest metaforyka tytułu?
     
– Wykarczowane pola przedstawiają ludzi głęboko jeszcze tkwiących korzeniami w życiu, ale już pozbawionych korony.
     
     Fikcja literacka chroni Panią jako osobę odkrywającą rąbek wstydliwego, społecznego tabu. Czy istnieje dla Pani również uniwersalny wymiar tej powieści?
     
– W pewnym sensie jest nim recepta do przemyślenia, recepta na życie oparta na dawaniu siebie drugiemu człowiekowi, czerpaniu z tego radości; recepta na pozytywne budowanie więzi na bazie elementarnego szacunku dla bliźniego. Szczęście po prostu nam się należy.
     
     A czym jest szczęście dla Pani? Z czego czerpie Pani swoją siłę? Korzysta Pani z wolnego czasu, oddaje się pasjom, a przecież niekoniecznie zawsze jest tak… Wiele kobiet wchodzących w wiek emerytalny przeżywa prawdziwy horror związany ze zmianą stylu życia. Pojawia się zagubienie, pustka, często też stwierdzenie typu: „moje życie nie ma już sensu”.
     
– Jestem osoba szczęśliwą, ponieważ wciąż marzę. Chociaż nie osiągnęłam aż tyle, ile pragnęłam, jednak wierzę, że wszystko jeszcze przede mną i z tego czerpię radość. Marzenia pielęgnuję, nawet te niezrealizowane są budujące. Marząc, stajemy się piękniejsze i bogatsze. Nigdy o tym nie zapominajmy. Całe życie jest jakimś dążeniem, zatem szlak marzeń powinien być zawsze otwarty i widny; zwłaszcza wtedy, kiedy nasza rzeczywistość się w jakiś sposób przeistacza.
     
     Co jednak powiedziałaby Pani kobiecie, która nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości?
     
– Nie wolno nam „zcierpiętnięć”, poddać się, powiedzieć sobie, że już skończyłyśmy, wypełniłyśmy swoje zadanie i teraz pozostało nam jedynie odrywać kupony od wcześniej podjętych wyborów. Nie wolno nam skończyć z „chceniem”. Nie zamykajmy się na świat i ludzi, zwłaszcza w tych naszych gorszych momentach. Wychodźmy z domu, korzystajmy z kulturalnych dobrodziejstw; nie trzeba mieć duszy artysty, żeby z nich czerpać. Rozwijajmy się, zrezygnujmy czasem z powagi, pozaciągajmy się księżycem, szukajmy ładnych i mądrych rzeczy, ponieważ ładne przyciąga ładne, natomiast brzydkie zawsze będzie iloczynem nieszczęść.
     
     Dojrzały mężczyzna jest jak dobra whisky. To dość popularne powiedzenie. Do czego porównałaby Pani dojrzałą kobietę?
     
– Dojrzała kobieta jest jak cytrynówka – i kwaśna, i słodka, wyrazista i promienna. Kobieta – cytrynówka nie pozostawia po sobie kaca, ale cudowny aromat. Dodam więcej - cytrynówka to jest słoneczna kobieta w każdym wieku…
     
     Dziękuję za rozmowę, życząc kolejnych spełnionych marzeń.
     
     
     

 


     Anna Peplińska: „Przepracowałam w zawodzie 35 lat, a teraz szczęśliwie korzystam z wolnego czasu i nareszcie mogę oddać się pasjom. „Karczowiska” pozwoliły mi porozmawiać samej ze sobą, zrozumieć sens życia i tego wszystkiego, co do tej pory mnie nie ominęło. Piszę kolejną powieść, prawie gotowy jest tomik wierszy. W październiku tego roku wydawnictwo Papierowy Motyl oraz portal literacki Fatamorgana organizują w Żyrardowie mój wieczór autorski. Cieszę się, jednak i trochę obawiam dyskusji, ponieważ temat w pewnych środowiskach jest dość drażliwy.”
     

Anna Bielawska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Czytnik kart kryptograficznych
Domena .pl
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok (bez czytnika)
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok Mini