Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 24-11-2017, imieniny Jana, Flory
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Ameryka Południowa oczami Romana Warszewskiego

 
Elbląg, Ameryka Południowa oczami Romana Warszewskiego fot. nadesłana
Rek

Podróżnik, pisarz, dziennikarz. Roman Warszewski to elblążanin, który odkrywa najbardziej tajemnicze zakątki Ameryki Południowej. O podróżach i literaturze opowie na spotkaniu w Bibliotece Elbląskiej (sala kinowa), 23 września o godz. 15 w ramach V Festiwalu Literatury Wielorzecze. Na tym spotkaniu nie można nie być. Z „małego” Elbląga przeniesiemy się w najbardziej tajemnicze zakątki świata. Spotkanie poprowadzi Arco Van Ieperen.

- Jaki jest Pana związek z Elblągiem?
     - Związki są duże. Urodziłem się w Elblągu i mieszkałem aż do matury. Myślę, że krajobrazy okolic Elbląga gdzieś głęboko we mnie zapadły. Bażantarnia była moim pierwszym Wielkim Lasem, a sztuczne kaskady w tzw. Dolince (która pewnie teraz nazywa się inaczej) były moimi pierwszymi wodospadami. Bażantarnia była wzorem dla Amazonii, a stopnie wodne z Dolinki stanowiły pierwowzór wodospadów Iguazu. Na lata mojej elbląskiej młodości przypadły też intensywne poszukiwania osady Truso. Truso było więc moim pierwszym zaginionym miastem, które gdzieś przepadło w mrokach historii. Było pierwowzorem tego zaginionego miasta, którego od lat poszukuję w peruwiańskiej Amazonii. (I które na pewno znajdę) Może brzmi to trochę śmiesznie, ale tak właśnie było i jest.
     
     - Ma Pan na swoim koncie niezliczoną ilość podróży w najbardziej tajemnicze zakątki świata - jaka była dla Pana najbardziej inspirująca?
     - Wszystkie moje podróże są bardzo interesujące i inspirujące - i nie jest to tylko zgrana figura retoryczna, tylko jest tak naprawdę. Najważniejsza była moja pierwsza podróż do Peru, bo z niej wyrosły wszystkie inne moje podróże. Taka zresztą miała ona być. Mimo że wiązało się to z wieloma wyrzeczeniami i że ze strony finansowej było to wtedy dla mnie bardzo karkołomne, doprowadziłem do niej, bo miałem nadzieję, że stanie się ona dla mnie wydarzeniem, które wywrze trwały wpływ na moje życie. Tak się też stało.
     Także w innym sensie była to podróż symptomatyczna. Jej rezultatem stała się moja pierwsza książka. Odtąd - prawie każda moja podróż służyła jakiejś książce lub przynajmniej części jakiejś książki. Wynika z tego następna rzecz dotycząca moich podróży: zawsze podróżuję w jakimś konkretnym celu. Nie podróżuję, żeby podróżować tak, jak to jest teraz w modzie. Idę trochę pod prąd. Zawsze zresztą tak robiłem.
     W związku z tym, że zwykle jeżdżę do Ameryki Południowej, myślę sobie, że tak naprawdę to cały czas, tak naprawdę, jest ta sama podróż. Zaczęła się w 1983 roku i trwa do dziś. Mam nadzieję, że jeszcze trochę potrwa, że w pewnym momencie nadejdzie czas syntezy - tego, co z tych podróży wynika... A gdyby tę wielką podróż rozbić na etapy, to na pewno bardzo ważna była wyprawa na Wyspę Wielkanocną, bodajże w 2003 roku; wyprawa w poszukiwaniu El Dorado w 2000 roku; wyprawa do długowiecznych Indian Q'ero w 2007 roku; wyprawa do Vilcabamby peruwiańskiej i Vilcabamby ekwadorskiej w 2008 roku; trawers kontynentu z Buenos Aires do Limy w 2016 roku, czy wyprawa do Pusharo w 2015 roku; wreszcie - wyprawa tegoroczna do Vilcabamby z Elżbietą Dzikowską. Ale o tym może więcej opowiem na spotkaniu...
     
     - Po jaką literaturę sięga Pan najchętniej?

     - Czytam dużo, ale bardzo wybiórczo. Staram się sięgać po rzeczy albo wartościowe, albo te, które w danej chwili są mi potrzebne (np. po źródła historyczne, gdy pracuję nad jakimś tematem historycznym). Czytam prozę, literaturę faktu, a także poezję. Czytanie poezji uważam za bardzo ważne - oczyszczające i przywracające kontakt z prawdziwą rzeczywistością, a nie z jej wydmuszką, z którą jakże często mamy do czynienia w zgiełku dnia powszedniego. Trzeba czytać dobre teksty, bo złe niszczą słuch i zamulają percepcję.
     
     - Pierwszy sukces odniósł Pan już w liceum i miał on związek z rongo rongo. Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej na ten temat?

     - Będąc w liceum pracowałem nad rongo-rongo - hieroglificznym pismem z Wyspy Wielkanocnej. Wykazałem, miało ono bliski związek z systemami zapisu graficznego kultur Paracas Necropolis i Paracas Cavernas ze starożytnego Peru, a także z systemem anotacji topcapu Państwa Inkaskiego. Potwierdziło to teorię Thora Heyerdahla o transpacyficznych migracjach z Ameryki Południowej na Wyspę Wielkanocną. Udało mi się też zinterpretować teksty z większości tabliczek z pismem rongo-rongo. To był początek moich poważniejszych, trwających do dziś zainteresowań Ameryką prekolumbijską i Ameryką Łacińską.
     
     Roman Warszewski (ur. 1959 w Elblągu) – polski dziennikarz, pisarz i podróżnik. Autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów oraz laureat prestiżowych nagród. Jest również autorem scenariuszy i realizatorem dokumentalnych filmów telewizyjnych związanych z Ameryką Południową oraz honorowym członkiem Centrum Medycyny Tradycyjnej (CIMT) w Limie i międzynarodowego stowarzyszenia Exploraciones Pantiacolla. Zna kilka języków obcych, w tym narzecze keczua z sierry Ekwadoru, Peru i Boliwii.
     
     Projekt V Festiwalu Literatury Wielorzecze jest realizowany przez Stowarzyszenie „Alternatywni”. Patronat Honorowy nad Festiwalem objęli marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Gustaw Marek Brzezin oraz prezydent Miasta Elbląg Witold Wróblewski.
     
           

     Patronat medialny nad Wielorzeczem sprawuje Elbląska Gazeta Internetowa portEL.pl

Kamila Łyłka-Kosińska, Stowarzyszenie Alternatywni
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Ma Pan bardzo interesujące życie i pasję, a informacja o wyprawie z Panią Elżbietą Dzikowską brzmi intrygująco. Pozdrawiam serdecznie. Co do Dolinki nazywa się tak samo jednak, jednak zmiany są w terenie i okolicy, dla mnie niekorzystne ae wodospad szumi pięknie szczególnie po ulewach;) Pięknie pozdrawiam Pana jeszcze raz.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2017-09-14)
Reklama