UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblagu
Rek

Czy Prusowie byli skazani na śmierć?

 
Elbląg, Tomasz Stężała napisał trzecią część Bogów
Tomasz Stężała napisał trzecią część Bogów (fot. Anna Dembińska)
Reklama

- Zwycięstwo Prusów oznaczałoby prędzej czy później zagładę Świętopełkowego Pomorza i rozlanie się Prusów na Mazowsze, Kujawy, być może nawet na Wielkopolskę. Grupy plemion bałtyckich: Prusowie, Jaćwingowie, Litwini doszli w swoim etapie rozwoju do takiego momentu, gdzie wydawało się, że bardzo szybko powstanie jeden lub kilka większych organizmów „państwowych”, porównywalnych z księstwami - mówi Tomasz Stężała, autor "Łaski i gniewu bogów", trzeciej części opowieści z pierwszych lat istnienia Elbląga.

- Linka [jeden z bohaterów poprzednich części Bogów – przyp. red.] przeżył?

- Powiem, że przeżył. Jest bohaterem historycznym, więc przeżyć musiał, gdyż brał znaczący udział w drugim powstaniu pruskim.

 

- Druga część opowieści „Zemsta bogów” kończy się dość smutno. Raz – Prusowie przegrywają, ale tego można się było domyślić z przebiegu historii. Dwa – kończy się(?) przyjaźń moich ulubionych bohaterów – Linki i Autume. Oni gdzieś uciekają od Elbląga, zaczynają nowe życie. Trzecia część zaczyna się w 1254r., 10 lat po tamtych wydarzeniach.

- Mniej więcej tak. Czy „Zemsta bogów” kończy się smutno? Z punktu widzenia historii, trudno powiedzieć czy coś jest smutne, czy wesołe. To my, ludzie, oceniamy. Dla Prusów skończyło się, tak jak pan powiedział, smutno: przegrali. Pierwsze powstanie długo trwało, Elbląg jeszcze w kolejnych latach przeżywał trudne chwile. Niemal całe państwo krzyżackie zostało zepchnięte do linii Wisły. Mało brakowało, aby znikło z powierzchni Europy i okazało się historyczną efemerydą. Natomiast dla elblążan, naszego miasta to był dobry czas. Odepchnięto wroga, zdobyto trochę czasu. I dzięki swoim zdolnościom zarówno Krzyżacy, jak i chrześcijanie, którzy przyjechali do Elbląga mieli zapewniony byt na kolejne lata.

 

- Pan te opowieści z czasów krzyżacko – pruskich – pisze w ten sposób, że np. ja bardziej kibicowałem Prusom. Oczywiście, wiedziałem, że przegrają, bo tak potoczyła się historia. Ale mimo wszystko liczyłem na to, że coś im się uda. Z punktu widzenia Elbląga, zwycięstwo Prusów oznaczałoby pewnie zniszczenie miasta. Można gdybać, co by było gdyby Prusowie odnieśli sukces.

- Ja bym poszedł dalej w tym gdybaniu. Zwycięstwo Prusów oznaczałoby prędzej czy później zagładę Świętopełkowego Pomorza i rozlanie się Prusów na Mazowsze, Kujawy, być może nawet na Wielkopolskę. Grupy plemion bałtyckich: Prusowie, Jaćwingowie, Litwini doszli w swoim etapie rozwoju do takiego momentu, gdzie wydawało się, że bardzo szybko powstanie jeden lub kilka większych organizmów „państwowych”, porównywalnych z księstwami. Te ludy miały charakter bardzo ekspansywny, chciały się rozwijać. W końcu po to sprowadzono na te ziemie Krzyżaków, żeby zatrzymać ciągłe, niemożliwe do zatrzymania, najazdy na ziemie Pomorza i Mazowsza, a nawet dalej. Ludzie i ówczesna gospodarka nie mogła funkcjonować w takich warunkach, gdzie co roku, co dwa lata powtarzały się łupieżcze najazdy pełne mordów i grabieży. Nikt tam nie chciał mieszkać.

 

- Mieli też geopolitycznego pecha. Południowe wybrzeże Bałtyku, umownie na wschód od Gdańska, kolonizowały „zakony rycerskie”: Krzyżacy i Kawalerowie Mieczowi, którzy później się połączyli.

- Za czasów Hermanna von Balka doszło do połączenia.

 

- Ta historia jest podobna, od razu powiem, że to bardzo daleko idąca analogia, do podboju Ameryki Południowej przez Corteza. W obu przypadkach mamy niewielką grupę śmiałków, którzy wchodzą na tereny uznane przez nich za dziewicze. Oczywiście ktoś tam żyje, ale to są poganie, więc z ich punktu widzenia drugi gatunek człowieka i też walczą o przetrwanie. W podboju krzyżackim czasami można odnieść wrażenie, że niewiele trzeba było do tego, aby państwo krzyżackie upadło zanim jeszcze się umocniło.

- Tak. Historia była niezwykle dynamiczna. Przez dość długi czas trudno było jednoznacznie stwierdzić, która strona przeważa. Prusowie dopiero zaczęli nabywać większą świadomość wspólnych losów z innymi mieszkańcami tych ziem. Dotychczas była ona związana z grupą plemienną, rodzinną. Zamieszkiwali pulka, lauksy, czyli stosunkowo niewielkie tereny. Wodza wybierali tylko na czas wyprawy wojennej lub konieczności obrony. Na przełomie XII i XIII w. proces państwotwórczy był już zaawansowany, m.in. ze względu na zagrożenie krzyżackie. Ale nie tylko: Prusom zagrażała Litwa, plemiona ruskie, świeżo ochrzczeni Szwedzi też próbowali coś „ugryźć” na tym terenie, bardzo aktywni byli Duńczycy. Prędzej czy później plemiona bałtyckie zetknęłyby się z chrześcijaństwem. Do jakieś konfrontacji zapewne by doszło. Czy byli skazani na śmierć? Myślę, że nie. Stereotyp pokazuje nam Prusów jako ludzi odzianych w skóry. To nie była prawda. Może nie reprezentowali najnowszego poziomu uzbrojenia tak jak rycerze zachodni. Ale ich wyposażenie było świetnie dostosowane do klimatu, do terenu i to oni zdobywali przewagę. Tę tendencję pokazują najnowsze badania nad Wielką Wojną z Zakonem Krzyżackim, gdzie niektórzy rycerze walczący po stronie krzyżackiej byli uzbrojeni na modłę pruską. Z drugiej strony bogatsi Prusowie posiadali zbroje, wyposażenie prawie zachodnie.

 

- Trzecia część opowieści rozpoczyna się w 1254r. Wówczas znów mamy wojenną zawieruchę. Zakon Krzyżacki rozpoczyna podbój wschodnich terenów pruskich. Przybywa król czeski Przemysł II Ottokar,  w następnym roku powstaje Królewiec, nazwany tak na cześć czeskiego władcy Ma też miejsce rzeź Sambii.

- Przybycie Przemysła II Ottokara związane jest z wyprawą sambijską. Wcześniej komtur dzierzgoński Henryk Stange próbował zdobyć Sambię i zginął w bitwie. Jego cała wyprawa została praktycznie wycięta w pień. Uratowały się jedynie niedobitki. To też jest część historii opisywanej w trzeciej części. Źródła krzyżackie podają, że król czeski przyprowadził 100 tys. wojska. To, oczywiście jest przeszacowane. Ale nawet jeżeli przybyło 20 – 30 tys., to jest to ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Kampania była krótka, ale wcale nie było pewne, kto zwycięży. Sambowie byli uważani za jedną z najbitniejszych pruskich grup plemiennych. Było ich też najwięcej, mieli dobre kontakty chociażby z Gdańskiem, ze Szwedami, Duńczykami. Wyprawiali się też na tereny świeżo zdobyte przez Zakon Krzyżacki. Byli świadomi swojej siły.

 

- Co jest tłem „Łaski i gniewu bogów”?

- To właśnie okres tuż przed wyprawą Przemysła II Ottokara. Wszystkie problemy, które są związane ze ściągnięciem króla czeskiego, przygotowania do wyprawy. Pokazałem też życie ochrzczonych Prusów. Pojawiają się bohaterowie z pierwszej i drugiej części, chociażby Autume, który został ochrzczony i przyjął imię Mikołaj. Gospodaruje w Prusach, tam przyjeżdża delegacja z jego wrogiem Ruthardem. Przyjeżdża też Linka, z którym Autume jest pokłócony. Jest też element fantastyczny, który pojawiał się w pierwszej i drugiej części, ale tego nie będę zdradzał. Czarna i biała magia, wiara zarówno u Prusów jak i u chrześcijan ma w tej książce duże znaczenie.

 

- Korci, żeby zapytać o losy bohaterów, ale nie zdradzajmy czytelnikom niespodzianki.

- Mam w planach napisać czwartą część tej historii, kończącą się drugim powstaniem pruskim. To na razie melodia przyszłości. Lecz cały czas ta myśl gdzieś z tyłu głowy jest.

 

- Tytuł książki to „Łaska i gniew bogów”. Z przebiegu historii wiemy, że bogowie tej łaski nie okazali.

- Bogowie pogańscy i bóg chrześcijański. To tak szerzej trzeba rozpatrywać. Na tych terenach z łaskami to jest różnie. W „czarnych” lasach pruskich magia pogańska miała się całkiem dobrze. Patrząc na źródła historyczne jeszcze w XVI i w XVII w. odbywały się obrzędy pogańskie. Oficjalne zajęcie tego terenu przez Krzyżaków nie oznaczało, że pewne obrzędy i wierzenia zanikły.

 

- Gdzie można kupić książkę?

- Książka już jest wydana. Ze względu na różne przypadki i przygody z wydawnictwami zdecydowałem się wydać książkę w formie internetowej. Można wejść na moją stronę www.tomaszstezala.pl Tam jest informacja w jaki sposób można tę książkę uzyskać. Wysyłam w formacie pdf. Nazwałem to „książka za dychę” i za 10 zł jestem w stanie ją udostępnić.

 

 

rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama