Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Czekamy tygodnie czy miesiące na pierwsze złamania ? Czekamy tygodnie czy miesiące na pierwsze złamania ?

Daleko w głąb

 
Elbląg, Daleko w głąb Tides from Nebula (fot. AD)
Rek

Bez słów, za to z ogromem dźwięków i przestrzenią, której rozum do końca nie ogarnia. I światła, które razem z muzyką zabrały słuchaczy gdzieś daleko, tam, gdzie nie chodzi się na piechotę. Piątkowy wieczór (11 października) w klubie Mjazzga należał do nieco odrealnionych, a jednocześnie bardzo namacalnych dźwięków tworzonych przez Tides from Nebula. Zobacz więcej zdjęć.

Zanim jednak włączyli swoje zabawki, tuż przed nimi na scenie zagrały dwa zespoły: Sounds like The End of The World oraz Moose the Tramp. Oba powstały na przestrzeni ostatnich dwóch lat i o ile ten pierwszy może być elbląskiej publiczności znany (muzycy zagrali w Mjazzdze w grudniu ub.r.) to ten drugi do Elbląga zawitał po raz pierwszy. Po tych dwóch grupach przyszedł czas na zespół, który na swoim koncie ma współpracę ze Zbigniewem Preisnerem.
     Jaka nazwa taki dźwięk, bowiem "Tides from Nebula" odnosi się do kosmicznych mgławic. Taka też jest ich muzyka - chociaż stoją twardo na ziemi to dźwięki, które tworzą do końca realne nie są, mają moc przenoszenia do innego wymiaru, daleko w głąb. Dodatkowym efektem było wizualne show, które nadało całości odpowiedniego charakteru. Warto również dodać, że muzyka, która nie ma słów, musi być doskonałej jakości. Dobrze więc, że klub zainwestował w dodatkowy, specjalny sprzęt, dzięki temu słuchać było każdy, zwłaszcza ten najniższy ton.

mw
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama