Piątek 14-12-2018, imieniny Jana, Alfreda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Elektroniczny halloween z Kamp!

 
Elbląg, Elektroniczny halloween z Kamp! (fot. Anna Dembińska)
Rek

Rozpoczęli koncert z ponad 20-minutowym opóźnieniem, grali niewiele ponad godzinę, nie zagrali bisów, a i tak publiczność ich pokochała. Kamp!, lider polskiej muzyki elektronicznej, po raz pierwszy wystąpił w Elblągu. Podbił Mjazzgę i obiecał, że jeszcze tu wróci. Zobacz zdjęcia.

Na kilka dni przed piątkowym koncertem w Mjazzdze skończyły się bilety. Grupa Kamp! przyciągnęła tłumy, nie zabrakło przebierańcow, dla których była to doskonała okazja na połączenie miłości do tego gatunku muzyki z zamiłowaniem do amerykańskiej tradycji halloween. A moja znajoma musiała przed wizytą w Mjazzdze stoczyć ciężki bój ze swoim tatą, by wybić mu z głowy wspólną zabawę przy dźwiękach „Distance Of The Modern Hearts”. Choć trzeba przyznać, że starszych fanów muzyki elektronicznej w klubie nie brakowało.
     Łodzianie doskonale wiedzą, jak wykrzesać energię ze swoich fanów. Często podczas koncertu nogi same wybijały rytm, wprowadzając całe ciało w trans. Sam tego doświadczyłem, mimo że nie jestem fanem elektronicznej muzyki.
     Sami muzycy przyznali, że w Elblągu zostali przyjęci lepiej niż wcześniej w Olsztynie. Nic więc dziwnego, że po koncercie do wspólnych fotek i autografów ustawiła się kolejka chętnych. A podczas energetycznego grania trzeba było czasami „walczyć” o dobre miejsce w pobliżu sceny. W końcu Kamp! po szwedzku znaczy właśnie „walka”.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Pieczątki Firmowe
Żarówki LED