Piątek 22-06-2018, imieniny Pauliny, Tomasza
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Dzień targowy już minął Dzień targowy już minął

Granie w orkiestrze kameralnej to jak wygrana na loterii

 
Elbląg, Granie w orkiestrze kameralnej to jak wygrana na loterii Beata Wojtowicz-Rodak prywatnie (fot. WS)
Rek

Gra na skrzypcach, ale sentymentem darzy wiolonczelę. Uwielbia Bacha, ale i Kings Of Leon. Kocha muzykę, ale interesuje się także dekoracją wnętrz. O karierze solistki nie marzy, bo dla niej granie w orkiestrze kameralnej to jak "szóstka" w totka. W ramach cyklu rozmów z muzykami EOK, dziś Beata Wojtowicz-Rodak.

- W lipcu odbyła się I edycja Festiwalu "Muzyka polska na Żuławach". Graliście skoczną muzykę ludową w... kościołach. Jak taka muzyka – do tańca – brzmi w obiektach sakralnych?
     Beata Wojtowicz-Rodak: - Festiwal zakończył się pomyślnie. Radość i wdzięczność ludzi nie do opisania. Szczególnie tych z mniejszych miejscowości, gdzie podobne koncerty praktycznie nie mają miejsca lub nigdy nie miały. Muzyka klasyczna zawsze świetnie brzmi w kościołach, niezależnie od tego czy są to kompozycje na wielkie składy symfoniczne, orkiestrę kameralną, mniejsze zespoły kameralne czy też jeden instrument. Skrzypce są wręcz stworzone do tego, by swym brzmieniem wypełniać tak wspaniałe wnętrza.
     
     - Publiczności podobało się? Nie było zgorszenia, że to nie utwory religijne?

     - Absolutnie. To klasyka sama w sobie. Szlachetność brzmienia instrumentów smyczkowych obroni się w każdym wnętrzu. Przed koncertem na twarzach słuchaczy widać było niepewność pomieszaną z ciekawością. Po koncercie - łzy szczęścia i owacje na stojąco. To najwspanialsza nagroda dla nas!
     
     - Gra Pani na skrzypcach. To wymarzony instrument?
     - Tak. Nie miałam nigdy wątpliwości poza tym, że ogromnym sentymentem darzę wiolonczelę. Pewnie gdybym nie grała na skrzypcach to byłabym wiolonczelistką (śmiech).
     
     - Od kiedy trwa Pani przygoda z EOK?
     - Chyba cztery lata. Nie pamiętam dokładnie...
     
     - Co daje granie w orkiestrze? Nie kusi kariera solistki?

  i podczas koncertu (fot. WS) i podczas koncertu (fot. WS)

- Miałam szczęście studiować na różnych uczelniach w Europie. Przed podjęciem pracy w Elblągu grałam z wieloma orkiestrami w Polsce i poza jej granicami. Dużo widziałam i to mnie ukształtowało. Gra w orkiestrze to idealna praca dla skrzypka po studiach, ale granie w orkiestrze kameralnej to troszkę jak wygrana na loterii. Poza tym skład jest młody i ciągle się rozwija. W tak małej orkiestrze nie ma mowy o rutynie i braku formy. Bezustannie trzeba pracować nad sobą i swoim aparatem gry. To troszkę jak u sportowców. Muszą cały czas trenować, ponieważ tydzień bez treningów skutkuje podwójną pracą przy powrocie do formy. Kariera solistki...(śmiech)... nie. Mam swoją grupę II skrzypiec którą prowadzę. Ciężko pracujemy, bo pan Marek Moś wysoko zawiesił poprzeczkę, ale mamy z tego ogromną satysfakcję. Przeżywamy wszystkie niepowodzenia i cieszymy się każdym okruszkiem szczęścia. Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu na próbach sekcyjnych i to nas bardzo do siebie zbliża. Odpowiedzialność przygotowania mojej grupy do koncertu i granie partii solowych to takie moje solo, to mi daje radość i satysfakcję.
     
     - Kwartet EOK, również gra w nim Pani, wykona muzykę do spektaklu "Matnia", którego premiera w elbląskim teatrze odbędzie się we wrześniu, napisaną przez Hadriana Filipa Tabęckiego. To Pani pierwsza przygoda z muzyką pisaną dla teatru?
     - Nagrywałam już muzykę filmową. Wydaje mi się że muzycznie jest to podobna forma. To bardzo fajna praca i zupełnie inna muzyka niż ta, z którą mam najczęściej styczność. To poszerza horyzonty. Już sam fakt, że można popracować w mniejszym składzie jest mobilizująco twórczy, ponieważ każda z osób jest odpowiedzialna za swój głos. Muzyka napisana przez Hadriana Tabęckiego jest bardzo rytmiczna. Świetnie się ją nagrywało - balsam dla duszy i chochliki w głowie.
     
     - Ma Pani pozamuzyczne hobby?
     - Interesuję się dekoracją wnętrz. Stąd też moje zamiłowanie do szycia.
     
      - A jakiej muzyki słucha Pani prywatnie?
     - Uwielbiam Bacha w każdej odsłonie, Requiem Mozarta, sonaty skrzypcowe Brahmsa i Francka i wiele innych... . Są kompozycje których mogę słuchać na okrągło i nigdy niem mam dosyć. Na co dzień słucham właściwie każdej muzyki. Ostatnio do znudzenia Kings Of Leon i Buena Vista Social Club.
     

Patronem medialnym Elbląskiej Orkiestry Kameralnej jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl
     

rozmawiała Agata Janik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Okulary przeciwsłoneczne GENNY
Okulary korekcyjne GIANFRANCO FERRE
Okulary korekcyjne XAVIER GARCIA
Okulary przeciwsłoneczne Roberto Cavalli