Niedziela 18-11-2018, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Fabryczna w samo południe ... Fabryczna w samo południe ...

Maglownica (Historia jednego przedmiotu cz. 90)

Elbląg, Maglownica  (Historia jednego przedmiotu cz. 90) (MAH w Elblągu)

Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Dziś o maglownicy.

Muzealna maglownica, służąca niegdyś do maglowania prostych materiałów, takich jak pościele czy obrusy, jest darem Zbigniewa Zajchowskiego. Jej powierzchnia jest poprzecznie karbowana i ma stosunkowo głębokie zacięcia. Na wierzchu zaopatrzona jest w poprzeczny klocek ułatwiający dociskanie w czasie pracy, który ofiarował nam Witold Jaworski.
     Etymologia słowa magiel jest dosyć dziwna. Bruckner wywodzi go z niemieckiego słowa Mange(l), co z kolei wywodzi z greckiego manganon czyli machina wojenna wyrzucająca kamienie. W dostępnych mi źródłach anglojęzycznych znajdujemy interpretację, że mangel jest to słowo duńskie i występowało jako skrót od mangelstok, czyli pewnego rodzaju kij do maglowania. W języku łacińskim odnajdujemy też słowo mangonel, podobnie jak w grece oznaczające maszynę oblężniczą miotającą kamienie.
     Maglownicami na terenach słowiańskich zajmował się wybitny etnograf Kazimierz Moszyński. Według niego najwięcej urządzeń tego typu spotykało się na terenach północnych, głównie na Wielkorusi, Rusi zachodniej, Polsce, Czechosłowacji, i Śląsku Cieszyńskim. Urządzenie to znane było świetnie w pozasłowiańskiej Europie północnej, zachodniej i w krajach skandynawskich. Jednakże np. na Węgrzech istniały tereny, gdzie w ogóle nie znano maglownic.
     Ciekawostką okazały się badania maglownic od strony artystycznej. Niejaki Jay Raymond z stworzył podręczną mapkę najczęściej występujących i najładniejszych, jakie mógł znaleźć. Informacje te zamieścił w książce Mangle Boards of Northern Europe. Według niego najbardziej rozmaite formy maglownic znajdują się w Norwegii, Szwecji, Finlandii, Islandii, Danii, Niemczech i Holandii. Na tej podstawie powstała dość interesująca hipoteza mówiąca o tym, że twórcami maglownic byli wikingowie. Stąd największe skupiska narzędzia miałyby znajdować się właśnie w Europie północnej. Najstarsza, odnaleziona w Bergen w Norwegii, maglownica pochodzi z 1444 roku.
     Ciekawe również są skandynawskie deski do maglowania, stanowiące ważną część kultury tamtejszych ludów. Było to związane ze zwyczajami tak zwanych prezentów przedzaręczynowych. W wielu kulturach przed zamążpójściem dziewczęta sprawdzały sprawność i zaradność przyszłego męża. Kawalerowie, żeby udowodnić swoją wartość, obdarowywali panny własnoręcznie wykonanymi podarkami. Bardzo często były to przedmioty misternie rzeźbione. W Polsce zdobiono najczęściej kracki do kołowrotków. Popularne w Europie były prezenty z tak zwanymi „drugimi połówkami”. Przyszła panna młoda jedną rzecz otrzymywała przed ślubem, drugą zaś po i dopiero razem tworzyły całość. Takimi prezentami były niemieckie krzesła weselne, tak samo wyrzeźbione łyżki, pojemniczki na przyprawy albo typowo skandynawskie maglownice.
     Joyce Dyer w swojej książce Women and Their Machines analizuje znany skandynawski zwyczaj związany z maglownicami. Chłopak, który chciał wziąć za żonę upatrzoną dziewczynę, zawieszał deskę od maglownicy na drzwiach jej domu. Jeśli ona go zechciała, to zatrzymywała deskę i wydrążano na niej datę ślubu, jeśli nie, mężczyzna dostawał deskę z powrotem. Stąd, według opinii badaczy, na wielu deskach widnieją puste pola w miejscu gdzie powinna być data. Deska była tylko połową prezentu, drugą był wałek, który panna dostawała po ślubie. Najczęstszym elementem rzeźbionym na deskach był koń. Prawdopodobnie ma to związek z germańską symboliką płodności.
     W epoce wikingów koń, a raczej jego członek Volsi (Vølse), miał istotne znaczenie w magii miłosnej, zabiegach o bogactwo, płodność i urodzaje. Volsi miał uczestniczyć też w obrzędach weselnych. Najwięcej informacji znaleźć możemy w sadze Völsaþáttr o królu Olafie Haraldssonie. Podobno był on świadkiem zadziwiającego zwyczaju - pani domu wyciągała ususzony członek koński natarty cebulą i owinięty w szmatkę lnianą podawała z rąk do rąk wszystkim domownikom. Kiedy przekazywała go swojemu mężowi mówiła: „Zwiększ się Volsi i wyprostuj do góry, wzmocniony lnem i wsparty cebulą (czosnkiem). Niech Mora przyjmie tą ofiarę, a ty gospodarzu weź do siebie Volsi”. Co ciekawe rzeczownik volsi wiąże się z czasownikiem *valusan, oznaczającym obracać się wokół własnej osi. Dlatego też słowem volsi określa się okrągły wałek.
     Niby proste maglownice są w rzeczywistości bardzo ciekawym zjawiskiem etnograficznym, dlatego zdecydowanie warto zawitać do muzeum i zobaczyć, czym my etnolodzy się tak bardzo zachwycamy.
     
     

     Patronem medialnym Muzeum Archeologiczno-Historycznego jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl
Wioleta Rudzka, MAH
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Bardzo ciekawie napisany artykuł, aż miło czytać.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2017-09-23)
  • Witam, mam stacjonarny magiel wielkości małego pokoju, wyprodukowany w przedwojennej elbląskiej fabryce. Sygnowany z odlanym Elbing-iem, itd. Próbowałem nim zainteresować muzeum, prywatnie pracowników, bez odzewu. Skończy u mnie żywot. Zostawię kilka fotek to za kilka lat będzie można o nim napisać i powspominać. Taką mamy mentalność, najpierw zniszczyć a później rozrywać szaty.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2017-09-23)
  • Pracownicy muzeum to jakieś totalne gamonie. Zamiast poszukiwać eksponatów to zadowalają się tym co jest w muzeum albo ktoś coś odda a mnóstwo cennych zabytków ginie bez wieści albo na złomie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2017-09-23)
  • Potwierdzam, bardzo ładny exponat. Szkoda, ze miałby zakończyć u Ciebie żywot. Pozdrawiam
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2017-09-24)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Żarówki LED
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy