Czwartek 13-12-2018, imieniny Łucji, Otylii
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Miało być ładnie, a wyszło?

 
Elbląg, Miało być ładnie, a wyszło? O tym, jak zmieniają sie nasze miasta rozmawiali: dziennikarz Marek Przybylik i reportażysta Filip Springer, pod okiem Martyny Bundy (fot. MS)
Rek

Na ladach leżały świńskie łby, handlarze kusili pańską skórką, a kowal robił siekiery. - Pokłady przedsiębiorczości u Polaków w czasach PRL były niezwykłe – wspomina dziennikarz Marek Przybylik, który przez wiele lat pamiętał, by dzień targowy święcić, a swoje obserwacje publikował w formie felietonów na łamach "Życia Warszawy". I zostały zmarnowane – twierdzi młody reportażysta Filip Springer i diagnozuje współczesną RP: panuje "pistacjoza", "samochodoza" i inne "gustowne" choroby.

Wczoraj (10 czerwca) w Specjal Pubie, w ramach 12. Letnich Ogrodów Polityki, o tym, "Jak zmieniły się nasze miejsca" dyskutowali:dziennikarz Marek Przybylik i reportażysta Filip Springer. Było to spotkanie dwóch pokoleń, były więc i dwa odmienne spojrzenia na polską rzeczywistość.
     Marek Przybylik wspominał czasy PRL, gdy z podziwem obserwował przedsiębiorczość Polaków, która rozwijała się na targowiskach. - Tam można było kupić wszystko, podczas, gdy w sklepach państwowych były puste haki i ekspedientka – mówił dziennikarz, autor cyklu felietonów "Dzień Targowy". - Nawet polędwicę wołową, którą uwielbiałem czy zrobioną przez kowala siekierę. Takiego narzędzia socjalizm wyprodukować jakoś nie potrafił, a rzemieślnik – i owszem.
     Dziennikarz, który pisać zaczął w latach 70. ubiegłego stulecia, z rozbawieniem zmieszanym z czułością mówił też o "babie z cielęciną". - Chodziły takie kobiety po domach i sprzedawały mięso, nawet do zakładów pracy wchodziły – wskazywał - bez problemu pokonując biuro przepustek.
     Chwalił przedsiębiorczość Polaków, którzy w listopadzie handlowali zniczami i pańską skórką, w grudniu oferowali choinki, a na 8 marca goździki. - A sukces gospodarczy potrafili świętować trzy dni – żartował Marek Przybylik.
     Współczesna RP już tak nie bawi. Filip Springer w fotoreportażu zatytułowanym "Miało być ładnie" pokazuje, że tak ładnie nie jest. Ba, jest nawet brzydko.
     - Plastikowe jelonki na ścianach w pensjonacie, gipsowe "ozdoby" na podwórkach. Działania, które miały przestrzeń upiększyć, odniosły skutek odwrotny – mówił o swoich spostrzeżeniach reportażysta i fotoreporter rocznik '82. - Ale, co ciekawe, ludzie mówią, że tak jest ładniej. Blokowiska opanowała "pistacjoza" – diagnozował Filip Springer. - Czemu elewacje bloków malowane są na kolor pistacjowo-różowy i do tego w trójkąty? - zastanawiał się z rozbawieniem. - Nie spotkałem na tych osiedlach jednak nikogo, komu by się takie rozwiązanie kolorystyczne nie spodobało. Albo nazwy - kontynuował. - Powstają osiedla o ciekawych nazwach "Sun City" w ... Piasecznie, "Leśny dukt", a w pobliżu ani jednego drzewa, o dukcie też można zapomnieć. Osiedla powstają w szczerym polu, na małych działkach, na których nie mieszczą się już sklepy, przedszkola czy szkoły – wskazywał. - W PRL-u osiedla też powstawały w szczerym polu, ale tam było przynajmniej miejsce na dobudowanie czegokolwiek.
     Wskazywał też na samochodowy natłok. - Przestrzeń miejska jest tak organizowana, by były miejsca parkingowe i tych jest na prawdę mnóstwo - mówił Filip Springer. - Co prawda, coraz większą karierę robią rowery, ale nadal pod względem ilości samochodów w stosunku do mieszkańców wyprzedzamy miasta takie, jak Berlin czy Paryż.
     No, ale trudno też dziwić się tym, którzy nie mogą zrezygnować z aut. Jak zauważył fotoreporter, dlatego, że mieszkają na odległych osiedlach, na których nie ma infrastruktury. A dzieci do przedszkoli muszą czymś dotrzeć, a i po zakupy trzeba czasem wyskoczyć...
     
     Przebieg seminariów samorządowych i wieczornych dyskusji można śledzić poprzez transmisję on-line za pośrednictwem strony internetowej biblioteki.
     

     Patronem medialnym 12. Letnich Ogrodów POLITYKI jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl
     
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Naszywka GODŁO
T-shirt biały z Twoim nadrukiem DTG PROMOCJA
Naszywki
Czapka z nadrukiem