Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Moja magia ma swoją cenę

Elbląg, Moja magia ma swoją cenę

Rozmowa Ewą Białołęcką, jedną z najpoczytniejszych polskich autorek z kręgu literatury fantastycznej.

Sporo osób zna nazwisko Białołęcka, nie każdy jednak wie, że jest pani elblążanką.
     Jestem elblążanką z urodzenia, mieszkałam tu do 25 roku życia. W Elblągu skończyłam studium nauczycielskie i w elbląskich przedszkolach przepracowałam pierwsze pięć lat po dyplomie - dyplom mam z pedagogiki przedszkolnej. Później wyszłam za mąż, mąż otworzył firmę w Gdańsku - i ja pojechałam za nim. To był duży przełom w moim życiu. Tam znalazłam posadę witreatora i zerwałam więzy z pedagogiką - witrażami zajmuję się już od 11 lat. W Trójmieście zaczęłam też pisać.
     
     Pani witraże zobaczyć można w Internecie. Nie spodziewałam się tego rodzaju zajęcia po autorce literatury.
     Literatura science fiction i fantasy była i jest inspiracją. Na moich witrażach znaleźć można nimfy, syreny, pegazy i smoki. Najczęściej są to nieduże formy, bo wykonuję je we własnym mieszkaniu. Robię witraże na zamówienie, wolę jednak sama projektować.
     
     Jak doszło do spotkania z literaturą?
     Zawsze maniacko czytałam. Byłam dzieckiem obłożonym książkami, istnym książkowym molem. A skoro się czyta, zaczyna się także chcieć pisać. Ja zaczęłam już jako mała dziewczynka. Zamęczałam swoje koleżanki fragmentami moich "epopei". Wszystko później wylądowało w piecu...
     
     To także była fantastyka?
     Tak. Czytałam Lema, Peteckiego, Broszkiewicza.
     
     Pani książki zajmują osobną półkę wśród utworów o tematyce fantastycznej. Mówi Pani, że to nie jest literatura ani dla młodzieży, ani dla dorosłych, ale jest w niej pewien rys baśniowy.
     Tworzę coś, co można nazwać powieścią obyczajową w sztafażu fantasy. Jest, owszem, magia, ale to nie jest bajka "krasnoludkowa", nic się nie dzieje tylko dlatego, że czarodziej pstryknął palcami i wypowiedział zaklęcia. Moja magia ma swoją cenę. Czasami jest to cena wysoka i okrutna. Moje książki opowiadają głównie o tym, jak młody człowiek dorasta, zmienia się, osiąga dojrzałość.
     
     Skąd pomysł na cykl o młodych magach i smokach?
     Zaczęło się od opowiadania, ale później zaczęło rozwijać, miałam coraz więcej do powiedzenia, pojawiły się nowe pomysły. Przypominało to trochę układanie puzzli. Dziś lubię szczególnie dwie postaci: Myszkę i Promienia, obie prowadzę z dużą przyjemnością i uważam je za najbardziej interesujące, wielowymiarowe. Myszka to na pozór bardzo uładzony, miły chłopczyk, a tak naprawdę sporo ma za uszami i odczuwa mocno bój istnienia. Promień wydaje się typowym bad boy' em, ale i on odkrywa w sobie niespodziewane pokłady dobroci, wyrozumiałości, czułości.
     
     Co uważa Pani na najważniejsze w ich historii. W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że nie chodzi o moralizowanie.
     Nie chciałabym moralizować, pokazywać sztywno palcem, że to jest dobre, a to złe, choć z drugiej strony młodzi ludzie mają dziś tak mało wzorców, tak mocno zacierają się granice między dobrem a złem...
     
     Uważa Pani, że fantastyka to ten rodzaj literatury, który może dać takie wzorce?
     Skoro młodzi ludzie ją czytają, to dlaczego jakichś wzorców nie przemycać? Inna sprawa, że w większości książek występuje dość sztywny podział na postaci czarne i białe - jak zresztą w typowej baśni.
     
     Podobają mi się imiona bohaterów Pani książek: Kamyk, Myszka, Wężownik – są proste, bliskie, a zarazem poetyckie.
     Nienawidzę, gdy czytelnik musi sobie łamać głowę nad jakąś nazwą. Piszę proste historie o prostych ludziach.
     
     Co uważa Pani za najważniejsze w świecie, który Pani stworzyła?
     Chyba pokazanie tego, że należy być wobec siebie lojalnym i kiedy przychodzi czas na wybory moralne, należy zawsze wybierać to, co jest dobre, choć nie zawsze jest to łatwe.
     
     Jak ocenia Pani polską literaturę fantastyczną? Krąg tej literatury jest jednym z najważniejszych na polskim rynku księgarskim. Chyba nigdzie nie wydaje się aż tyle pozycji.
     Jest nieźle, mogłabym nawet powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Nasza literatura to nie tylko Sapkowski, ale także Anna Brzezińska, Jacek Dukaj, który ostatnio zgarnia nagrody Zajdla. Dołączyli do nas ostatnio Tomasz Pacyński i Wawrzyniec Podrzucki. W niektórych niszach fantastyka zatrzymała się, gdzieniegdzie wciąż chodzi o bitwy kosmiczne "naszych" i "waszych", ale są też ciekawe opowieści, które sięgają do historii alternatywnej, są stylizowane na literaturę średniowieczną, są też bardzo interesujące próby sięgnięcia do demonologii słowiańskiej.
     
     Jak łączy Pani pracę zawodową z pisaniem?
     Najbardziej lubię pisać późnym wieczorem lub w nocy, gdy nic mnie już nie rozprasza. Czasem to przypomina orkę na ugorze: siadam przed komputerem i mam w głowie kompletną pustkę. Wtedy trzeba iść na spacer, odczekać nawet kilka dni, ale potem wszystko zaczyna wskakiwać na swoje miejsce. Wtedy piszę niemal bez zmęczenia, całymi godzinami, wszystko wylewa się z człowieka.
     
     Jak Ewa Białołęcka - jedna z najpoczytniejszych autorek fantastyki - traktuje swoje pisarstwo?
     Ja po prostu piszę, a wielka jestem na metr siedemdziesiąt. Przede mną dokończenie cyklu lengorichiańskiego, mam też w planach lekką literaturę dla czternasto -, piętnastolatków, choć pewnie jak zwykle będą to czytać osoby od dziesiątego roku życia do pięćdziesiątki. Poza tym, rozpoczęłam współpracę z czasopismem "Miś" i mam zamiar napisać tam parę fajnych historyjek.
     
     ***
     
     Ewa Białołęcka - dwukrotna laureatka najbardziej prestiżowego wyróżnienia dla polskich twórców fantastyki - Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla - za opowiadania: "Tkacz Iluzji" i "Błękit maga", właścicielka tytułu Twórca Roku przyznanego jej przez Śląski Klub Fantastyki. Autorka powieści: "Tkacz Iluzji" i "Piołun i miód", opowiadań m.in.: "Wariatka" (1993), "Królobójca" (1993), "Jestem Lamia" (1994), "Tkacz Iluzji" (1994), "Profesjonalizm zabójcy smoków" (1995), "Okrąg Pożeraczy Drzew", "Błękit maga" (1995), "Usta boga" (1997), "Niedotykalna" (1998), "Nocny Śpiewak" (1999); jej utwory doczekały się przekładów na język czeski.

rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama