Środa 19-09-2018, imieniny Januarego, Teodora
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Okruchy niemieckiego i polskiego miasta

 
Elbląg, Okruchy niemieckiego i polskiego miasta Wczoraj w filii bibliotecznej nr 5 Tomasz Gliniecki opowiadał o swojej najnowszej ksiażce (fot. dk)
Rek

Cud gospodarczy, zniszczenia wojenne, sowieckie grabieże i krwiożercza walka o demokratyczną Polskę - tak wiele wydarzeń zapisało się na kartach historii naszego miasta w ubiegłym stuleciu. Wczoraj (6 grudnia) miłośnicy historii Elbląga spotkali się z „okruchami” wydarzeń XX wieku, przedstawionymi w najnowszej książce Tomasza Glinieckiego. Promocja książki odbyła się w filii bibliotecznej nr 5 na Zawadzie.

Tomasz Gliniecki, obecnie pracownik Muzeum Archeologiczno-Historycznego, przez dwadzieścia lat zajmował się dziennikarstwem. To właśnie jako dziennikarz poznał wielu ludzi, których losy związane były z dawnym Elblągiem. Rozmawiał z Franzem Komnickiem, wnukiem sławnego Komnicka, który na początku XX wieku posiadał w naszym mieście fabrykę samochodów, poznał rodziców ofiar Grudnia 70, ludzi związanych ze „Sprawą elbląską”. Zasłyszane historie skrzętnie spisywał, by po latach wydać je w postaci zbioru ciekawych reportaży.
     W najnowszej książce pt. „Elbląskie okruchy XX wieku” Tomasz Gliniecki rozprawia się z mitem kapitana Diaczenki, ukazuje pruski Elbląg w czasach jego największego rozkwitu, przybliża postacie Franza Komnicka, Ferdynanda Schichaua, Carla Ziese czy Eugeniusza Kwiatkowskiego. Wreszcie prezentuje nowe, powojenne oblicze miasta oraz mozolne i często tragiczne próby dochodzenia elblążan do wolności.
     Jeden z reportaży zapisanych w „Okruchach” nosi przewrotny tytuł „Elblążanie napadli na Polskę”. Ówcześni elblążanie, żyjący w naszym mieście do lat czterdziestych ubiegłego wieku, byli przecież Niemcami i to właśnie oni 1 września 1939 roku przekroczyli granicę pod Gardeją w okolicach Kwidzyna i poszli zdobywać polski Grudziądz.
     W „Świcie nowoczesnego miasta” Tomasz Gliniecki ukazuje dawny przedwojenny Elbląg jako postępowe przemysłowe miasto, miejsce wielkiego cudu gospodarczego. W jednym z reportaży przybliża nam postać Ferdynanda Schichaua i jego zięcia Carla Ziese, jedynego spadkobiercę wielkich zakładów: - Można powiedzieć, że Elbląg był na początku XX wieku takimi „Chinami” Niemiec – mówi Tomasz Gliniecki. - Był miastem bardzo technicznym, a jednocześnie niezwykle ubogim. Robotnikom, którzy tutaj pracowali, fundowano domy, szpitale, ochronki, szkoły, by tutaj się osiedlali, a nie wyjeżdżali do Westfalii, gdzie płace były trzy, cztery razy wyższe – dodaje. - W takim Elblągu warto więc było tworzyć nowe przedsiębiorstwa, bo była w nim tania siła robocza. Stąd w Elblągu, Gdańsku czy Królewcu powstawały stocznie Schichaua i inne firmy takie, jak na przykład fabryka cygar Loeser & Wolff.
     Kolejny reportaż opowiada o losach Franza Komnicka, człowieka, który cały swój majątek z sukcesem zainwestował w fabrykę samochodów: - Komnick pierwsze swoje pieniądze zarobił na tragicznej w skutkach powodzi na Żuławach – mówi autor „Elbląskich okruchów”. - Wykonał i opatentował wtedy dwanaście wielkich pomp do odsysania wody z Żuław, by z powrotem przywrócić je rolnictwu. Za uzyskane pieniądze opatentował silikaty czyli sztuczne cegły wykonane z różnego rodzaju piasku. A dokładnie opatentował całe pakiety brykieciarek z urządzeniami parowymi, całe linie technologiczne do wytwarzania tych cegieł. Zarobił na tym wielkie pieniądze, które zainwestował w fabrykę samochodów. Była to pierwsza fabryka samochodów na wschód od Odry.

 


     W jednym z reportaży elbląski historyk ukazuje postać Eugeniusza Kwiatkowskiego, wielkiego twórcę i budowniczego portu gdyńskiego, mianowanego w 1945 roku Delegatem Rządu ds. Odbudowy Wybrzeża: - Kwiatkowski za namową komunistów wrócił w 1945 roku do Polski, zwabiony obietnicą, że zostanie z powrotem ministrem i otrzyma do odbudowy nowe, dużo większe niż poprzednio polskie Wybrzeże – mówi Tomasz Gliniecki. - Kwiatkowski wrócił pełen zapału - po trzech latach skończyło się tym, że miał zakaz wstępu na Wybrzeże. W końcu osiadł w Krakowie, gdzie w zgryzocie zmarł w 1974 roku.
     W swoim wielkim projekcie osadzenia Polski nad morzem Kwiatkowski traktował Elbląg jako czwarty port Rzeczpospolitej. Mówił o konieczności przekopania kanałów na mierzei, zamykającej zatokę elbląską w okolicach dzisiejszej Krynicy Morskiej, dającego łatwe wyjście z Elbląga na Bałtyk. Odsunięcie Kwiatkowskiego od władzy poskutkowało regresem Polski w dziedzinie zagospodarowania Bałtyku, Pomorza i całej infrastruktury związanej z morzem.
     Na przestrzeni kilku dziesięcioleci ubiegłego wieku Elbląg był świadkiem wielu tragicznych wydarzeń. Po okrutnej wojnie, sowieckich grabieżach i klęsce Kwiatkowskiego, przyszedł czas na walkę o wolną Polskę. W roku 1949 ofiarą stalinowskiego terroru padają bohaterowie „Sprawy elbląskiej”, dwie dekady później elblążanie giną podczas Grudnia 70. Przez wszystkie te wydarzenia prowadzi nas autor „Elbląskich okruchów XX wieku”.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Ciekawe czy na tym spotkaniu był ktoś z komórki UM w Elblągu odpowiedzialnej za promocje miasta ? Bo w naszym, kochanym Elblągu tak się akurat zdarza, że lokalne wydawnictwa, publikacje, zaangażowanie społeczne osób prywatnych na rzecz promocji miasta itd. otrzymują żadną lub znikomą pomoc (nie tylko finansową) ze strony władz. Ponadto drukuje i wydaje nasze - elbląskich podatników pieniądze gdzieś tam w Polsce. By posłużyć się tutaj gorącym przykładem z ostatnich tygodni - splagiatowanym opracowaniem na temat Ratusza Staromiejskiego, czy wcześniejszym Nasz Wspaniały Elbląg.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    13 4
    erg.(2013-12-08)
  • nie bylo nieroby konczza o 15/oooo
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2013-12-08)
  • Miejmy nadzieję, że obecne władze będą przychylne lokalnemu wydawnictwu za ogromny wkład w kulturę naszego miasta
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2013-12-08)
  • Do erg: Człowieku ale bredzisz! Nie chce zachwalać decyzji urzedników od kultury ale myslisz się w 100 %. Miasto od czasów chociażby Sielewicz (wydział kultury) wiele pomogło właśnie prywatnym działaczom, animatorom, pasjonatom - wszystko jedno jak to się zwie, chodzi dokładnie o to samo. Wielu zainteresowanych (niekoniecznie znajomych urzedasów) dostało kase, pomoc na wniosek (przeciez Gliniecki dostał nagrodę i kasę? wiec o co pienisz) jest pracownikiem muzuem wiec chyba ma trochę prościej bo jest w instytucji. Obecnosc urzednika moim zdaniem nie jest wymagana są oni od czegos innego i ich obecność czy brak mnie w ogole nie martwi nie podnieca. Erg-jesli nic nie wiesz albo udajesz to po co bijesz pianę w ciemno? Osmieszasz się. Sprawdz oficjalna www miasta i dowiesz się kto, ile i za co dostał.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 5
    Widzewiecej(2013-12-08)
  • "Ciekawe czy na tym spotkaniu był ktoś z komórki UM w Elblągu odpowiedzialnej za promocje miasta" - sam przyznajesz, ze czepiasz się. Skąd wiesz, ze nie było? Muszą media od razu pisac? Wielkie halo! Typowy polaczek, moher pieniacz o byle co, nie ważne co, ale pora mieszać ludzi z błotem bo plotka i jasnowidztwo to domena polaczków w sieci. Po drugie co ma piernik do wiatraka? Urzednik, Miasto to kto? Ludzie! My! więc jeśli ktos jest, ma być winny to niekompetentna osoba ktora, hipoteza, czegoś nie widzi, nie zna się i nie doceni uznaniem wniosku, dotacji. To tylko urzednik, pracownik, a nie jakis autorytet, władza do konca swiata, dedydent chwilowy. Wiec jesli masz pomysł RÓB GO SAM (firmę założ) i nie oczekuj wiecznej zapomogi od miasta, bo inaczej to sie nie nazywa. MOPS KULTURALNY, wszystkie te stypednia, nagrody to zapomogi; ) dla ludzi nawet z dobra posadą bo przeciez miło wydać darmową kasę (zapracowaną ale jednak łatwą) :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 4
    widzęwięcej(2013-12-08)
  • Nie judzcie, wyszła piękna, bardzo ciekawa książka dzięki Glinieckiemu i Wydawnictwu URAN i jest już w ksiegarniach
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 1
    (2013-12-09)
  • Podjęte ciekawe tematy historyczne; Schichau i jego imperium, świt nowoczesnego miasta, ,ogień w hali, strach w oczach, koniec marzeń o morzu iinne
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 0
    (2013-12-09)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Hosting WWW BIZNES
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata (bez czytnika)
Czytnik kart kryptograficznych Mini
Konto poczty elektronicznej