Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 22-02-2018, imieniny Marty, Małgorzaty
 
Rek

UWAGA!

Perły fotografii w Krużganku

 
Elbląg, Perły fotografii w Krużganku Fot. AD
Rek

Dymna, Szymborska, Komeda, Olbrychski, Wajda, Penderecki, Waldorff - fotograficzne portrety tych i wielu innych sław zawisły na ścianach Krużganku Galerii El. Autorem czarno-białych kadrów jest mistrz fotografii - Wojciech Plewiński. Zobacz zdjęcia z wernisażu.

Fotografie prezentowane w Krużganku to fragment wystawy podsumowującej działalność artystyczną Plewińskiego, która w ubiegłym roku gościła w Muzeum Narodowym w Krakowie. W elbląskiej galerii zmieściła się zaledwie cząstka dzieł fotografa, ale i tak lista sław, które uwiecznił, jest imponująco długa. W obiektywie Wojciecha Plewińskiego znaleźli się m.in.: Wisława Szymborska, Anna Dymna, Anna Seniuk, Beata Tyszkiewicz, Zofia i Krzysztof Komedowie, Krzysztof Penderecki, Sławomir Mrożek, Zbigniew Lengren, Jerzy Waldorff, Tadeusz Kantor, Jerzy Nowosielski, Andrzej Wajda, Roman Polański, Andrzej Mleczko, Krzysztof Globisz, Jan Nowicki, Marek Walczewski, Daniel Olbrychski.
     Najlepszy polski fotograf, autor ponad pięciuset okładek „Przekroju”, wybitny mistrz obiektywu - Plewiński nie lubi gdy nazywa się go artystą.
     - Nawet związek artystów fotografików zawsze był dla mnie sztucznym tworem językowym. Ja się uważam za fotografa i to mnie wystarczy - mówi. - Tak się złożyło w moim życiu, że skończywszy architekturę zająłem się fotografią, trochę z przyczyn potrzeby dokumentacji dla pracowni konserwacji zabytków, w której pracowałem. I tak to się zaczęło. Potem był „Przekrój” w 1956 roku, zostałem w tej redakcji na czterdzieści parę lat.
     Tak bogatej „kolekcji sław” Plewińskiemu zazdrości nie jeden fotograf.
     - To jest sprawa szczęścia - tłumaczy. - Los zetknął mnie w tym okresie z tak świetnymi ludźmi jak Konrad Świniarski, Wajda, Szajna, czy Grzegorzewski na końcu... To byli wspaniali ludzie i robili piękne rzeczy, które można było fotografować. Poza tym „Przekrój” sam też stwarzał duże możliwości kontaktu z ludźmi poprzez wywiady, jakie się robiło z tymi osobami, albo gdy relacjonowałem wystawy, czy pracownie artystów. Miałem dojście do tych ludzi i z czasem się z nimi zaprzyjaźniłem, wielokrotnie u nich bywałem.
     Wojciech Plewiński zasłynął jako fotograf słynnych kociaków „Przekroju”, portretował znanych i nieznanych.
     - Zawsze miałem łatwość w nawiązywaniu kontaktów, budowania wzajemnego zaufania, z tym nie miałem kłopotu, a to jest warunek istotny szalenie przy portretach. Chociaż są i ludzie jak skały odporni i w ogóle nie reagujący na nic, na żaden gest, który wychodził ku nim. Mi toczyło się to względnie łatwo. Istotną rzeczą była praca w teatrze, bo ona uczyła szalenie dyscypliny, szybkości w pracy i podejmowaniu decyzji kto ma co robić, narzucania się w pewnym sensie, bo wówczas były to zdjęcia przetwarzane, sztuka była przereżyserowywana dla zdjęć. Starałem się zmieniać konfigurację, zagęszczać sytuację, po to by na zdjęciu zachować cały sens, ale sfotografować całość w sposób umiejętnie skomponowany, by było to strawne i czytelne.
     - Fotografia nigdy nie była moją jedyną pasją, to był jakby wycinek mojego działania. Ja zajmowałem się żeglowaniem, nurkowaniem, polowałem, jeździłem na nartach przez całe aktywne życie, na starość jeszcze rower górski... Dziś trochę żałuję, że bardzo dużo czasu marnowałem zamiast fotografować.

 


     Plewiński, jak sam twierdzi, dostosowuje się do wymogów cyfryzacji i digitalizacji. Dziś robi zdjęcia aparatem cyfrowym i...
     - W tej chwili moja druga młodość i drugie życie to skanowanie tego, co mam. Przerzucanie filmów na elektroniczny zapis. To ogromna satysfakcja. Ja to szalenie lubię robić, chociaż oczy już nie te.. To co kiedyś godzinami w ciemni musiałem kopiować, odbijać w warunkach nie bardzo luksusowych, teraz odbywa się w ciszy, spokoju , w suchym pomieszczeniu.
     Nowe technologie nie zabijają ducha tej prawdziwej „starej” fotografii?
     - Znam te wątpliwości, ale mi się wydaje, że to jest po prostu tylko inne narzędzie - odpowiada fotograf. - Jeżeli ktoś ma coś do powiedzenia, rozsądnie myśli i wie co chce zrobić, to zrobi to dużo lepiej, szybciej, taniej i z możliwością natychmiastowej kontroli. Dziś nie ma tych komórek, nie ma sytuacji, gdy dwa filmy są do wyrzucenia bo spaprane zostały wywoływaczem. Słowem to jest niezwykła sprawność. Są te wszystkie aparaciki byle jakie, ludzie są bezmyślni i dla nich to jest idealne rozwiązanie, bo automat robi zdjęcia za nich. Maszyna robi to ostro, robi dobrze, naświetla poprawnie i ludzie mają z tego cholerną uciechę, wiec dlaczego im tego zabraniać. Ta łatwość może się przerodzić w rozsądną fotografię.
     
     Wystawa będzie czynna do 14 lipca.
     Na tych, którzy poczują niedosyt czeka album „Szkice z kultury” wypełniony zdjęciami Wojciecha Plewińskiego (do kupienia w Krużganku).

OK
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • I jeszcze raz ogromne podziękowania dla Pana Wojciecha Plewińskiego za przybycie i możliwość obcowania z niebywałymi pracami. Z pozdrowieniami i wyrazami szacunku. Anna Selke
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    klub.krypta(2012-06-24)
  • Bardzo fajna wystawa. Zachęcam wszystkich do wizyty w galerii. Dziękuję p. Aniu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    grzech69(2012-06-26)
Reklama