Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 21-02-2018, imieniny Piotra, Eleonory
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Studniówki

Wiadomości

Na osiedlu

Społeczeństwo

Gospodarka

Sport

Kultura

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Wodzę czytelnika za nos

 
Elbląg, Wodzę czytelnika za nos W bibliotece na Zawadzie Agnieszka Pietrzyk mówiła o swojej najnowszej książce pt. "Urlop na morzem" (fot. dk)
Rek

- „Urlop na morzem” to coś więcej niż kryminał klasyczny, bowiem tu od pytania, kto zabił, ważniejsze jest pytanie, kto tak naprawdę zginął – tak o swojej najnowszej książce mówiła Agnieszka Pietrzyk podczas wczorajszego (17 stycznia) spotkania autorskiego, które odbyło się w filii nr 5 Biblioteki Elbląskiej na osiedlu Zawada.

A oto przedsmak najnowszej książki elbląskiej autorki, będący początkiem mrocznej tajemnicy sprzed wielu, wielu lat: „Przerzuciłam kilka stron. Papier był szary, zadrukowany drobną, wyblakłą czcionką. Nagle mignęło mi coś jaśniejszego. Zaczęłam kartkować wstecz i znalazłam białą kartkę w linie. Poszarpany brzeg wskazywał, że została wydarta z zeszytu. Widniało na niej kilka wierszy równego pisma. Podeszłam do okna i zaczęłam czytać. "Mam na imię Staś i mam dziewięć lat. Moja mama nazywa się Ania. Jej mąż nazywa się Karl i jest Niemcem. Moja mama nie żyje. Wczoraj zabił ją Karl. Uderzył ją siekierą w głowę. Biegłem zawiadomić sąsiadów, ale Karl mnie dogonił i zamknął na strychu. Siedzę tu od wczoraj. Myślę, że mnie też zabije. Słyszałem, jak całą noc rozwalał podłogę w piwnicy. Myślę, że pochowa tam moją mamę i mnie. Bardzo się boję. Najbardziej tego, że będziemy leżeć w niepoświęconej ziemi. Moja babcia mówiła, że człowiek powinien leżeć w poświęconej ziemi, czyli na cmentarzu, bo inaczej czeka go piekło. Piszę ten list, aby ktoś go przeczytał, znalazł nasze ciała w piwnicy i przeniósł je na cmentarz.”
„Urlop nad morzem”, najnowsza książka Agnieszki Pietrzyk, to intrygująca opowieść, której akcja rozgrywa się w Sztutowie. To właśnie tam swój urlop spędzają Beata i Marcin. Z pozoru zwyczajne wakacje zamieniają się w śledztwo, a przyczynkiem do tego, staje się znaleziony na strychu starego domu list, skrywający mroczną tajemnicę…
     - Zdarza się jeszcze, że wokół starych niemieckich domów znajdujących się w Elblągu, wykopuje się ludzkie szczątki, bowiem ciała zakopywano kiedyś blisko domu – mówi Agnieszka Pietrzyk. - I ja tę wiedzę, że właśnie tak się dzieje, wykorzystałam w mojej najnowszej książce.
     Znajdziemy w niej także odniesienia do drugiej wojny światowej, do obozu koncentracyjnego Stutthof: - Pisząc książkę musiałam uzupełnić swoją wiedzę na temat obozu, na temat jego funkcjonowania i struktury – mówi autorka. - Bardzo interesowała mnie struktura załogi. Znalazłam także informacje na temat publicznej egzekucji tej załogi, która miała miejsce w 1946 roku w Gdańsku. Dzień ten był dla gdańszczan wolny od pracy, a pracodawcy wynajęli specjalne autobusy, które miały dowozić pracowników na miejsce egzekucji, której przyglądało się ok. 200 tys. osób.

 


     Na pytanie, skąd czerpie pomysły do swoich książek, odpowiada, że po prostu przychodzą jej one do głowy, rodzą się same: - W książkach najważniejsza jest fabuła – mówi Agnieszka Pietrzyk. - To ona trzyma czytelnika przy książce. Moim zadaniem jako autorki jest to, by ciekawość czytelnika podtrzymać przez trzysta stron, by podsuwać mu kolejne tropy, czy to prawdziwe czy fałszywe. Czytelnik jest moim przeciwnikiem, którego muszę wywieźć w pole, wodzić go za nos, by go zainteresować. Nie mogę mu pozwolić, by zbyt szybko odgadł zagadkę, ale żeby był blisko, by odkładając książkę, powiedział, że nie spodziewał się takiego zakończenia.
     Agnieszka Pietrzyk pracuje obecnie nad swoją czwartą książką. Będzie to z pewnością niezwykły kryminał, bowiem jego akcja toczy się w Elblągu. Pisanie tej książki niezwykle autorkę pochłonęło. Miejmy nadzieję, że pozycja ta szybko pojawi się na rynku: - Czuję, że z każdą książką się rozwijam – mówi autorka. - Pierwszą napisałam bardzo spontanicznie, bez żadnego przygotowania, bez analizy tego, co napisałam, bez oczekiwań wobec siebie. Do drugiej przyłożyłam się już bardziej, przemyślałam ją, pracowałam nad nią, nad językiem, postaciami i fabułą. Uczę się na błędach, które popełniłam i nabywam doświadczenie. Bardzo ważna jest dla mnie też krytyka. Szukam opinii na temat moich książek, by uwzględnić je przy pisaniu kolejnych. Najgorsza dla mnie jest cisza, brak komentarzy, bo pisanie ma sens, gdy są czytelnicy. Uwzględniam każdą opinię czytelników. Całe szczęście tych krytycznych jest mniej.
     Życzymy więc autorce wielu czytelników, czekamy na kolejną, tym razem elbląską książkę i wierzymy, że „Urlop nad morzem” spotka się z żywym zainteresowaniem elblążan i nie tylko.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama