Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Wokół festiwalu

Tak w opinii członków jury, jak i uczestników prezentacji oraz widzów, najmocniejszymi punktami tegorocznego Festiwalu Sztuki Słowa "... czy to jest kochanie?" były: piosenka artystyczna i teatr.

Festiwal rozpoczął się w piątek, mocnym akcentem - koncertem z piosenkami Marka Grechuty. Jerzy Satanowski, twórca koncertu, juror VII OFSS (a także przewodniczący rady artystycznej Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu):
     - Pierwszą wersję koncertu przygotowałem na tegoroczny krakowski Studencki Festiwal Piosenki. Chcieliśmy uhonorować artystę, który jest wizytówką Krakowa i festiwalu.
     W elbląskim koncercie wystąpili jednak inni wykonawcy - z innym repertuarem.
     - W Krakowie wystąpili artyści, których Marek Grechuta sam podpowiedział, którzy przez lata byli z nim związani - opowiada Satanowski. - Chciałem zrobić koncert bliższy mojemu sercu, z ludźmi, z którymi ja jestem związany, którzy nie są jeszcze tak znani, jak Maryla Rodowicz czy Ewa Bem. To przeważnie laureaci bliskiego mi festiwalu we Wrocławiu. Jest także mój przyjaciel Mirosław Czyżkiewicz i Marcin Różycki z Lubelskiej Federacji Bardów.
     O piosenkach:
     - Nie jestem specjalnym zwolennikiem radykalnego zmieniania utworów, szczególnie kogoś takiego, jak Marek Grechuta. Myślę, że ten koncert dla wielu osób był niespodzianką, bo znalazło się w nim wiele utworów mało znanych - mówi artysta.
     
     O festiwalu coraz głośniej
     Jerzy Satanowski gościł na festiwalu kolejny raz.
     - O elbląskim Centrum Kultury i festiwalu słychać coraz więcej, zresztą Elbląg działa szerzej, niż tylko w ramach tej jednej imprezy. Ci sami ludzie robią przecież także Noce Teatru i Poezji. Festiwal wpisał się szczególnie w młodszych uczestników, którzy dopiero szukają swojej drogi - uważa kompozytor. - Na pewno jest on przystankiem na tej trasie i oni strasznie się cieszą, że mogą tu przyjechać, występować. Jest świetna atmosfera, dobra publiczność, uczestnicy czują się otoczeni opieką. Pojawiają się też renomowani muzycy, którzy tu pracują za niewysokie stawki, także dlatego, że zostali wcześniej dobrze przyjęci.
     W grupie teatrów w tym roku pokazały się: znana już elblążanom Grupa Warsztatowa "Forma" ze Słupska, elbląska grupa "Alter Ego", znakomita trójmiejska "Stajnia Pegaza", Klub Gońca Teatralnego z Legnicy oraz nagrodzony Grand Prix teatr "Eksces" z Rumi. W kategorii małych form teatralnych swój najnowszy spektakl pokazała też elbląsko-kanadyjski Teatr "Korzenie". Magdalena Kazubowski - Houston w Elblągu pracuje od ubiegłorocznego lata. Na festiwal prowadzony przez nią teatr przygotował spektakl pt. "Konie i anioły".
     
     Feminizm i wolność
     - W społeczeństwie, w którym żyjemy kobieta powinna być matką i cały czas być atrakcyjna dla mężczyzny, mężczyzna z kolei nie może płakać, musi być odważny - mówi reżyserka. - Bohaterowie spektaklu starają się wyjść poza te zniewalające kategorie, odszukać siebie samych. Obraz ślubu, który rozpoczyna przedstawienie, wyraża śmierć naszej własnej indywidualności, jaka - moim zdaniem - wówczas następuje. W naszym spektaklu zawarta jest krytyka ślubu. Nie ma "nieba" w związku małżeńskim, nie ma go także w społeczeństwie.
     Co dzieje się po "śmierci", którą powoduje małżeństwo?
     - Moi bohaterowie idą do nieba, ale okazuje się, że zastają tam tylko same trupy, które - jak anioły - mają skrzydła, ale są nieżywe. Bohaterowie mówią, że niebo i wolność są, ale nie dla wszystkich. Niebo, w którym kobiety i mężczyźni nie są zniewalani, musimy zbudować sami.
     Jak mówi Magdalena Kazubowski - Houston, alternatywą dla stereotypów ról mężczyzn i kobiet jest feminizm.
     - Wiem, że w Polsce to brudne słowo, a sam feminizm jest krytykowany. Ale wydaje mi się, że brakuje wiedzy, co ten termin oznacza. On się kojarzy z nienawiścią kobiet wobec mężczyzn, tymczasem feminizm to walka mężczyzn i kobiet o wolność, równouprawnienie w społeczeństwie. Wydaje mi się, że niebo możliwe jest, gdy i kobiety, i mężczyźni zrozumieją, że wszyscy jesteśmy zniewoleni.
     
     Romski spektakl
     Spektakl "Konie i anioły" jest wstępem do projektu "romskiego".
     - Od września przeprowadzam wywiady z romskimi kobietami z Elbląga. Razem z moimi uczniami ze Sceny Na Piętrze będziemy tworzyć spektakl, który będzie mówił o codziennym życiu, trudnościach i problemach tych kobiet. Ponieważ będzie to spektakl etnograficzny, nie wiemy jeszcze, jaka będzie jego treść. Ona powstanie w trakcie pracy.
     Premiera przedstawienia planowana jest za dwa miesiące.
     - Zawsze mam nadzieję, że takie spektakle przyczynią się do poprawy losu mniejszości narodowych, do zmiany ludzkiej mentalności - mówi reżyserka. "Romski" projekt będzie ostatnim elbląskim projektem Magdaleny Kazubowski - Houston. Po nim grupa "Korzenie" wraca do Kanady.
     W czasie tegorocznego OFSS najciekawiej wypadli młodzi wykonawcy piosenki artystycznej i aktorzy.
     - Festiwal wypadł bardzo dobrze - mówi przewodniczący jury, redaktor naczelny miesięcznika "Teatr", Janusz Majcherek. - Co roku zresztą wypada bardzo dobrze, bo to jest po prostu świetny festiwal. On za każdym razem jest trochę inny. W tym roku, inaczej niż w roku ubiegłym, bardzo nam się podobała piosenka artystyczna. Ona rok temu była bardzo słaba, teraz, podobnie jak małe formy teatralne i Teatr Jednego Aktora - była mocnym punktem festiwalu. Na trzecim miejscu umieściłbym recytatorów. Nie chcę powiedzieć, że oni byli słabi, chcę powiedzieć, że to byli bardzo zdolni ludzie, których kilkunastu stworzyło bardzo zwartą grupę i trudno było wyłonić liderów. Nie było objawień. To jest urok tego festiwalu - raz wybija się ta kategoria, raz inna - dodaje juror i podkreśla, że werdykt by jednogłośny.
     
     
     Zobacz także: "Najlepsi w Kochaniu"

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Bardzo dziękuję Twórcom za ten Festiwal. Życzę kontynuacji. P.S. Chociaż tegoroczna gala - pożal się Boże.... (kto był ten wie o co mi chodzi)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    M(2003-03-26)
Reklama