Niedziela 21-10-2018, imieniny Jakuba, Urszuli
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Z głową w chmurach i skrzypcami w ręku

 
Elbląg, Z głową w chmurach i skrzypcami w ręku Dorota Sulich, I skrzypce EOK (fot. Witold Sadowski)
Rek

Marzy o tym, by skoczyć ze spadochronem. Jednak jej rodzice, którzy sami kiedyś bujali w obłokach, wolą, by stąpała po ziemi i oddawała się pasji muzycznej. Niech gra pierwsze skrzypce! W ramach cyklu rozmów z muzykami Elbląskiej Orkiestry Kameralnej, dziś Dorota Sulich.

Dorota Sulich ma 26 lat i jest absolwentką Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Od dwóch sezonów gra w Elbląskiej Orkiestrze Kameralnej. Jak sama przyznaje, praca jest jej hobby, a miejsce w orkiestrze - spełnieniem marzeń.
     
     Dlaczego wybrałaś skrzypce?
     Dorota Sulich: - Miałam 4 latka i chodziłam do Młodzieżowego Domu Kultury jednocześnie do pracowni plastycznej do pani Jadwigi Dołęgi i do muzycznej, do pana Ryszarda Skotnickiego. Grałam na fletach prostych i innych instrumentach. Gdy przyszło do wyboru szkoły pan Ryszard powiedział, że mam iść do muzycznej, na ... skrzypce. Od razu pokochałam ten instrument, choć początki były trudne. Gdy rozpoczyna się naukę gry, nic nie brzmi profesjonalnie (śmiech). Ale czułam ze skrzypcami specjalną więź.
     
     Szkoła podstawowa, liceum, studia. Konsekwentnie trzymałaś się swojego muzycznego wyboru
     - Od samego początku nie wyobrażałam sobie innego zawodu dla siebie. I chciałam grać w zespole - albo kameralnym albo w orkiestrze symfonicznej. To marzenie spełniło się, gdy jeszcze studiowałam. Wtedy nawiązałam współpracę z Elbląska Orkiestrą Kameralną.
     
     Pamiętasz swój pierwszy koncert z EOK?
     - Oczywiście! Grałam z orkiestrą i z Soyoung Yoon, laureatką Konkursu Wieniawskiego. To wybitna skrzypaczka. Miałam niesamowitą radość, że z nią grałam, wiele się też wtedy nauczyłam.

  fot. Witold Sadowski fot. Witold Sadowski


     Często koncertujecie z wybitnymi muzykami
     - Ostatnio był skrzypek Erzhan Kulibaev, który zagrał rewelacyjnie. Miło wspominam też Leszka Możdżera. To niesamowity pianista i współpraca z nim była bardzo przyjemna. Właściwie każdy koncert wnosi coś nowego, coś wspaniałego. Cieszy mnie możliwość współpracy z tak wybitnymi postaciami, uczę się, ale praca jest także moim hobby.
     
     Muzyka jest obecna w twoim życiu zawodowym, a czego słuchasz prywatnie?

     - W moim domu można znaleźć każdą muzykę. Jest jazz, jest funky. Lubię różne rzeczy pod warunkiem, że są dobrej jakości, w dobrym wykonaniu.
     
     Oprócz sceny koncertowej, pociągają cię również deski teatralne. W "Skrzypku na dachu" zagrałaś ... rolę tytułową

     - To była ciekawa przygoda, choć charakteryzacja dość uciążliwa. Zwłaszcza wąsy i broda - to jednak trochę nienaturalne jak dla mnie (śmiech). Miałam też pejsy, kręcone z moich własnych włosów. W tym spektaklu grałam oczywiście na skrzypcach, podobnie, jak w piosenkach Marka Grechuty ["A-na-was spłyną obłoki", Teatr im. Aleksandra Sewruka w Elblągu – red.]. Występowanie w teatrze daje frajdę, bo robi się coś zupełnie innego. To także przygoda, zdobywanie nowych doświadczeń, poznawanie nowych ludzi.
     
     Jak odpoczywasz od artystycznych wrażeń? Może sport, choć w sumie dla muzyka nie jest do końca bezpieczny
     - Oczywiście trzeba uważać na ręce, ale jak się robi to z rozsądkiem to można jeździć na rowerze czy na rolkach. Lubię też pływanie. Nie uprawiam żadnych sportów ekstremalnych, choć moim marzeniem jest skoczyć ze spadochronem. Tak, jak to robili kiedyś moi rodzice. Tata bowiem przez 40 lat pracował w Aeroklubie Elbląskim, mama była w kadrze Polski w spadochroniarstwie. Rodzice jednak bardziej akceptowali mój wybór muzyczny niż pomysły o skakaniu (śmiech). Cieszyli się, że nie poszłam ich drogą.
     


     Patronem medialnym Elbląskiej Orkiestry Kameralnej jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl
     

rozmawiała Agata Janik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Czapka z nadrukiem
Ręcznik z haftem
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki
Naszywki