UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Dlaczego szkolenia (nie) działają

Elbląg, Krzysztof Wilczewski, wieloletni trener, doświadczony menadżer, właściciel firmy szkoleniowej
Krzysztof Wilczewski, wieloletni trener, doświadczony menadżer, właściciel firmy szkoleniowej (fot. Studio MM)

Nadal wielu właścicieli firm, dyrektorów czy menadżerów uważa, że podnoszenie kwalifikacji i kompetencji swoich pracowników to strata pieniędzy i „szkolenia nie działają”. Mimo, iż jestem wieloletnim trenerem, doświadczonym menadżerem, a także właścicielem firmy szkoleniowej to zgadzam się z tym stwierdzeniem. Tak zgadzam, ale i wiem, co zrobić, żeby zadziałały.

Spotykają się prezes firmy z dyrektorem zarządzającym w sprawie omówienia wyniku firmy za ostatni okres oraz co zrobić, by kolejny był tylko lepszy. Dochodzą do wspólnego wniosku, że trzeba podniesienia kompetencji swoich pracowników.

- Przeznaczę budżet na szkolenia od następnego kwartału - mówi prezes. Na co ten drugi: - Szkolenia? Świetnie, ale co, jeśli ich wyszkolimy, a oni odejdą? Prezes popatrzył na dyrektora i rzekł: - A co, jeśli ich nie wyszkolimy, a zostaną? To anegdota, ale jakże trafna.

Dziś, przy rozpędzonym rynku i ogromnej konkurencji, niekompetentny pracownik jest hamulcem dla każdej organizacji. Jednakże nadal wielu właścicieli firm, dyrektorów czy menadżerów uważa, że podnoszenie kwalifikacji i kompetencji swoich pracowników to strata pieniędzy i „szkolenia nie działają”. Mimo, iż jestem wieloletnim trenerem, doświadczonym menadżerem, a także właścicielem firmy szkoleniowej to zgadzam się z tym stwierdzeniem. Tak zgadzam. Badanie pokazują jasno, że jedynie 25% pracowników uważa, iż szkolenia podnoszą ich wydajność pracy. W momencie powrotu na stanowisko pracy, po odbytym szkoleniu uczestnik zapomina do 90% tego, czego się dowiedział. Dlaczego? Bo szkolenie nie jest magią, która zamienia zdemotywowanych pracowników w wysoce produktywnych.

Szkolenia faktycznie nie działają, ponieważ najczęściej przyświeca ich pomysłowi i sposobie organizacji przez firmę pewien błędny schemat działania. Jaki?

- Firma przeznacza pewien budżet pieniędzy na rozwój kompetencji pracowników nie biorąc pod uwagę zmierzenia indywidualnie obecnego, faktycznego poziomu danej kompetencji, jaki prezentują osoby pracujące w zespole.

- W ramach jednego dnia szkolenia przełożony chce, by zostały zrealizowane kosmicznie duże ilości materiału i elementów, co sprawia, że szkolenie zamiast być w 80% praktyką, staje się pęczkiem teorii, która nie uczy. 

- Ilości uczestników na szkoleniu jest bardzo duża i zróżnicowana (działy stanowiska, doświadczanie), co sprawia, że brakuje czasu na indywidualne podejście i zajęcie się poszczególnymi osobami.

- Informacja przekazywana z góry, wytypowanym uczestnikom szkolenia ukazuje szkolenie w błędnym świetle: komunikat brzmi, nawet jeśli jest ładnie powiedziany: „idziesz na szkolenie bo jesteś słaby” (tak, niestety, odbierają to wytypowani). Zdarza się czasem, że następuje też brak informacji, dlaczego będzie szkolenie, co rodzi domysły i automatycznie włącza opór, który jest dużą przeszkodą w uczeniu się i w rozwoju.

- Powstające domysły rodzą także poczucie w pracowniku, że skoro odbyło się szkolenie to od jutra będę musiał robić 2x więcej, szybciej, lepiej, mocniej itp. Katastrofą jest, jeśli faktycznie podejście przełożonych jest właśnie takie i organizują szkolenie by następnego dnia oczekiwać od pracownika dużo więcej. 

- Idąc dalej, brak stworzenia planu wdrożenia nabytych kompetencji w rzeczywistość pracy. Szkolenie jest swojego rodzaju wyposażeniem pracownika w narzędzie, a później nie ma on jak z tego narzędzia korzystać, a nawet jeśli korzysta, to nie wie czy robi to dobrze, bo brak jest kogoś, kto udzieli mu wskazówki czy informacji zwrotnej.

- Dzieje się to ponieważ na samym szkoleniu brakuje przełożonych. Co jest dużym błędem. Nie wiedzą oni później, jak mają wspomóc pracownika w stosowaniu nabytej wiedzy i umiejętności.

- Jednodniowe szkolenie ma rozwiązać problem, który często w organizacji narastał miesiącami czy latami, a z założenia ideą szkolenia nie jest rozwiązywanie problemów. 

- Do szkolenia dopinany jest wieczorny plan na tzw. integrację, czyli zabawę do rana. Efekt - treści szkolenia zapomniane ze zdwojoną siłą. Każdy, kto był na dobrym kacu czy zmęczeniu wie, jakie są deficyty pamięciowe. Cóż, mamy prawo jednak popełniać błędy, w końcu na nich się uczymy. Szkoda tylko, jeśli są one często dla firm tak kosztowne. Jeśli Czytelniku myślisz więc o organizacji szkolenia w swojej firmie to weź pod uwagę powyższe punkty.

Zatem aby szkolenia działały schemat ich organizacji jest prosty i świetnie obrazuje to jedno zdanie: „czasami mniej znaczy więcej”:

- mniej opierania się na przeczuciach, co jest potrzebne, a więcej zbadania oczekiwań (nawet poprzez prostą ankietę wśród pracowników)

- mniej teorii i wielowątkowości, a więcej przepracowania jednej kompetencji w praktyce na jednym szkoleniu (teorię można dać w materiałach)

- mniej osób na jednej sali szkoleniowej to lepsza praca indywidualna trenera i trafianie w punkt potrzeb pracownika (przecież można zrobić 2 grupy)

- mniej niepotrzebnych domysłów u uczestników przy dobrej komunikacji to więcej otwartych i chętnych głów do rozwoju (szkolenie nie jest za karę ani w nagrodę, jest, bo chcemy być mocniejsi)

- mniej stawiania wymagań zaraz po szkoleniu tylko wsparcie to więcej wdrożenia w praktykę i więcej efektów ze zbudowania nawyku u pracownika (nawyk procentuje na lata)

- mniej nastawienia na rozwiązanie problemu szkoleniem, a więcej dbania, by problemy nie wystąpiły poprzez rozwój pracownika

- mniej zabawy tuż po zakończeniu szkolenia to więcej przyswojonego materiału i chęci do wdrażania umiejętności w pracę (a podziękowanie w formie zabawy niech będzie następstwem tego, że pracownik jest bardziej produktywny po pewnym czasie). Na koniec powiem odwrotnie: „więcej sensownego zaplanowania to mniej popełnionych błędów i wydanych niepotrzebnie pieniędzy”.

To tyle, jeśli chodzi o częste błędy w sposobie organizowania szkoleń, które od pewnego czasu próbuję wśród pracodawców zmieniać. Zupełnie innym wątkiem jest to, jak samo szkolenie jest realizowane przez szkoleniowca, bo to także ma wpływ na to, dlaczego szkolenia nie przynoszą efektu. Ale o tym opowiem na łamach portElu już za tydzień.

 

 

A jakie są Wasze doświadczenia związane ze szkoleniami?

 

To artykuł w ramach cyklu publikacji na temat firm, uczestniczących w programie "Startup House III - Inkubacja przedsiębiorstw w Elblągu", realizowanym przez Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Elblągu. Celem projektu jest wykreowanie na terenie Elbląga oraz województwa warmińsko-mazurskiego sprzyjających warunków do powstawania i rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw.
            
            ----------------------materiał promocyjny-------------------------

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
Reklama