Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 11-12-2016, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Więcej, tylko o ile. Rzecz o nowych urlopach

Dobiegają powoli końca prace Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy powołanej w sierpniu 2002 roku na czteroletnią kadencję dla opracowania projektu nowego Kodeksu Pracy. Pierwsze efekty znać już na zewnątrz.

W ubiegłym tygodniu pewna stacja telewizyjna w jednym ze swoich programów informacyjnych poinformowała o planowanym w projekcie wydłużeniu okresów urlopów wypoczynkowych. Obecny wymiar urlopu wynosi w myśl art. 154§1 Kp (Kodeks Pracy) 20 dni, jeżeli pracownik jest zatrudniony krócej niż 10 lat, i 26 dni w przypadku pracownika zatrudnionego przez lat 10 i więcej. W nowym kodeksie miałoby to być odpowiednio 28 i 36 dni. Wydaje się piękne prawda? Nie zachłystujmy się jednak zbytnio.
     Otóż obecnie urlop udzielany jest tylko na dni pracy pracownika. Odpowiedni przepis w projekcie przewiduje natomiast, że do wymiaru urlopu nie wlicza się tylko dni ustawowo wolnych od pracy, a więc niedziel i świąt. O co tu chodzi? Ano, o soboty. Krótko mówiąc, osobom mającym pięciodniowy tydzień pracy soboty zostałyby wliczone do wymiaru urlopu. A więc proponowane wydłużenie byłoby krótsze o liczbę sobót, jaka przypada, po odjęciu niedziel, na 36 lub 28 dni kalendarzowych, czyli odpowiednio 6 i 5.
     W tym miejscu myślisz pewnie, Czytelniku, że jesteś sprytny i podzielisz sobie urlop na odcinki pięciodniowe, od poniedziałku do piątku i wykorzystasz cały „bonus”. Nic z tego, nowy kodeks przewiduje, że w razie udzielania urlopu w częściach powinny one obejmować proporcjonalnie dni pracy i dni wolne wynikające z pięciodniowego tygodnia pracy. Może się więc okazać, że zamiast zyskać, stracisz.
     I na koniec coś dla absolwentów szkół. Obecnie do okresu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się okres nauki w każdej szkole ponadgimnazjalnej, który w zależności od rodzaju szkoły wynosi od trzech do ośmiu lat. W projekcie przewiduje się natomiast pozostawienie tego dobrodziejstwa tylko dla osób mających ukończone studia wyższe. Okres nauki wliczony do okresu czasu pracy ma tu odpowiadać przewidzianemu programem studiów okresowi ich trwania i nie może być dłuższy niż pięć lat (teraz jest osiem).
     No cóż, cześć pracy.
     
     
     
     

Marcin Wróbel – CPF Krislex
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Hmm.... pomyłka w obliczeniach. W przypadku 36 dni urlopu przypada na ten okres 6 sobót (a nie 5), bo należałoby odliczyć tu niedziele. W sumie jednak i tak dałoby to 30 dni roboczych, tj. o 4 dni więcej niż obecnie. Przynajmniej w teorii.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Schedar(2005-12-08)
  • RE z tego co wiem to w tygodniu jest jedna sobota, a 36:7=5,1428571, zaokrąglić dasz rade sam. Pozdr
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-12-08)
  • Niezupełnie. Zauważ, że nie wlicza się w to dni ustawowo wolnych, czyli np. niedziel, stąd 36 dni urlopu ciągiem to nie 5 tygodni, lecz niemal 6. A więc..... :)) ..... Z resztą, to nie chodzi o ten jeden dzień.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Schedar(2005-12-08)
  • pracodawca liczy jeden dzień urlopu jako 8 godzin (tak jest np. u mnie), a w przypadku ustawowego 40 godzinnego tygodnia pracy oblicz sam ile to dni. dlaczego soboty mają być liczone (48 godzin tygodniowo), skoro w moim sakładzie pracy każdy pracuje pięć dni (40 godzin). po co te ustawy? to czysta paranoja.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-03-02)
Reklama